XL

Zielona wiosna Litwy czoło stroi,

I lasy szumią, łąki się zielenią,

I rzeki płyną ku Morzu Białemu990,

I róże kwitną, i lilije991 białe; ,

Gaje się święte liściami992 ubrały.

Czemuż tak głucho? i wiośniane święto,

Święto pastusze, nikt już nie obchodzi?

Czemu nie widać Zniczów, ni kapłanów?

A lud z bojaźnią pogląda na niebo,

Jakby Perkuna lękał się prawicy?

Zielona wiosna Litwy czoło stroi,

I lasy szumią, łąki się zielenią.

Na Turzéj Górze siedzi starzec smutny —

To wejdalota od Znicza ołtarzy.

Szatą się okrył, by łza, co po twarzy

Płynie, w cudzém się nie odbiła oku.

Patrzy — u jego stóp czy Wilno stare?

Gedyminowe Wilno? Olgierdowe?

Taż to Wilija993, w któréj się kąpały

Tury? i też to lasy poświęcone,

Które Zniczowy ogień podsycały?

Taż Świntoroha mogilna dolina,

Kędy śpią kości starych dzidziawirów994?

Gdzie się pomięszał995 popiół Gedymina,

I proch Olgierda, i Kiejstuta prochy?

Spójrzał996 na góry — też997, co dawniéj, góry?

Spójrzał na miasto — gródże998 to nasz stary?

Spójrzał pod stopy — gdzie Znicza świątynia?

Na Antokole — i tam zgasły dymy!

Spójrzał i płacze — na górze wysokiéj

Trzy krzyże żółte ramiona podniosły,

Świątynia Znicza świéżym krzyżem strojna,

Na Piaskach znamie999 chrześcijańskiéj wiary.

Na Antokolu krzyż żelazny wbity,

Po mieście krzyże, na zamku, na górach,

Wszędzie już! wszędzie! Gdzie Znicza kapłani?

Żebrzą rozbici, żebrzą rozsypani!

Gdzie gaje święte? — wycięte poległy!

Gdzie Bogi? — patrzcie, do Wilij1000 ich wleką,

Młotami biją, toporami sieką.

A Perun zasnął, i z nieba jasnego

Ni grom zahuczy, ni się wstrzęsie ziemia.


Pod Krzywym Grodem, na Świętéj Dolinie,

Mnogi lud ścisnął i zamek oblega,

Pod starą swoję przytulił świątynię;

Ale na szczycie jéj krzyże spostrzega;

Na zamku drugi kościoł1001 ponad głowy

Wzniósł się, i dzwoni dziwacznemi słowy;

A w bramie stoją: Jagiełło, królowa,

Biskup Bodzanta, wileński Wasiłło1002;

Słudzy białemi szatami lud dzielą1003;

Kapłani sieją między lud naukę,

Na białe szaty kropią świętą wodą,

Imiona dają, dary, obietnice.

Smutny lud patrzy, jak Bogów zwalono,

Smutniejszy jeszcze krzyżowi się kłania,

Uchylił1004 głowy, gdy wodą skropiono,

A łzę, odchodząc, za przeszłość uronił.

Trzydzieści ludu tysięcy ochrzczono,

Wszystkie bałwany1005 na ziemię zwalono,

Ognie zagasły i gaje wycięto.

Ale kto pamięć z serc odejmie świętą?

Chrzest jéj nie zmazał: poszła ona z ludem,

Co krok do serca skrwawionego woła:

— Tu był gaj święty, tu ojców mogiły,

Tu wasze matki Bogóm1006 się modliły,

Tu wasi ojce wrogów pokonali,

Tu pradziadowie zdrajców ukarali. —

I lud powrócił do chat swych, na sioła,

Krzyże na piersi kładąc, a w mrok szary1007

Bogóm litewskim oddawał ofiary;

Bał się i Boga chrześcijan1008, i Perkuna;

Za swą przeszłością wzdychał z serca głębi;

I przyszła chwila, gdy zmięszał1009 dwie wiary,

Nowéj się lękał, nie mógł zabyć1010 staréj.


Litwo! o Litwo! gdzie są dzieci twoje?

Olgierd, Gedymin, Kiejstuty, Mindowy?

Gdzie czasy sławy, gdy w zwycięzkich1011 bojach

Na świat leciałaś, zabierając ziemie?

Gdy do bram Moskwy jedną bijąc ręką,

Drugąś na lackie wyciągała włości,

Zębami pruskie szarpała wnętrzności,

Nogami siekła po piersiach Mazurów?

Nad Morzem Czarném Tatarzyn wylękły

Łuk u nóg twoich porzucił, kark zgina,

A tyś mu na kark, idąc, nastąpiła,

Z Dniepru się wody i z Dniestru napiła,

Odwieczne Taurów zajęła sadyby,

W słońcu i morzu południa skąpała?

Gdzie wojny twoje? bohatéry twoje?

Gdzie Bogi? kędy1012 i wielkość, i sława?

Teraz tyś Polski służebną! Na ręku

Dźwigasz już więzy! Oddałaś im pana;

A za jednego, tysiąc dali Lachy,

Boga i mnichów, panów i niewolę!


Litwo przesławna! gdzie dni twojéj sławy?

Zgasły! I zaszło słońce dnia twojego,

Co w Rusi, w Polsce, nad morzami dwiema1013,

Świeciło twoim zwycięztwóm1014 krwią zlanym!

Czemu ojcowie z mogił nie powstali?

Czemu ze Wschodniéj nie przybiegli Ziemi

Wypędzić zdrajcę, co sprzedał swą wiarę,

Lud swój i braci! Czemu gromy z nieba,

Kiedy wywracał ołtarze odwieczne,

Na głowę jego nie padły, na głowy

Wszystkich służebnych?! Czemu się litewska

Nie wstrzęsła ziemia, nie pożarła w łonie

Przybylców1015 chytrych i niewiernych panów?!


Gdy Mindows1016 wiarę litewską porzucił,

Czemu na Litwie jeden jęk był tylko,

I jeden okrzyk boleści i trwogi?

Czemu w ołtarzach utrzymały Bogi,

A w sercach wiara, podania u ludu?

Dlaczego matki, maluczkie swe dzieci

Tuląc do piersi, obyczaje stare

Z mlékiem dawały i dziadowską wiarę?

Dlaczego teraz, kiedy chrzcił Jagiełło,

Lud nie zaszemrał? I poszli kapłani

Cicho, milczący? I padły świątynie,

I krzyże wstały, panujące czoło

Wzniosły, a na twarz runęły bałwany1017?

Lud biegł kupami, ochrzcić się pośpieszał?

Czemu? — Bo Litwy jasne dni skończyły1018,

Bo nowe słońce zaświecić jéj miało,

Starego życia godziny wybiły,

I legła w grobie z dawną swoją chwałą!

Krótki był dzień jéj! Słońce u zachodu,

Na wschodzie innéj wiary promień świta,

I krzyż zajaśniał u kraśnego wschodu —

Lud zachód żegna, nowe słońce wita.