XLIX

Malborskie wieże na niebie czerniały,

Słońce świeciło. Witold piersią całą

Odetchnął; spójrzał1295 na zamkowe ściany.

— Bądź mi zdrów, mistrzu! niewolo Zakonu!

Kłamstwo tak długie, upokorzeń tyle!

Przecież się z wami rozstanę na wieki,

I Litwa moja! jam na Wilnie panem!

Krwią-m1296 się dowalczył serca u Jagiełły.

O! gdyby prędzéj usiąść na stolicy,

I cienióm ojca położyć na grobie

Czapkę xiążęcą1297 i miecz mój skrwawiony! —

— Do Metemburga! — zawołał czeladzi. —

Wy jedźcie z xiężną i posły ruskiemi.

Moi zostaną. — Gdzie Witold prowadzi?

Na Ritterwerder. Serce już mu bije,

By pomścić swoich na Zakonie dzieci1298.

On nie zapomniał niemowląt potrutych! —

— Na Ritterwerder! — Pod wrota podchodzi,

Trąbką zaśpiewa. Trąbka to im znana.

Dwa lata Witold był gościem Zakonu.

Więc most spuszczają. On do zamku wpada,

Ale nie gościem, wrogiem leci wściekłym.

— W pień ciąć załogę! — na swoich zakrzyknął.

Litwa się wali na bezbronnych braci.

Pełen podwórzec rannych i zabitych.

Co żyje, w zamku komnaty ubiega1299.

Jedni się chronią, drudzy prą za niemi.

Na cztéry rogi pali się budowa1300.

Mnichów wywlekli na brzeg Niemna, wiążą

Kamień u szyi, i w litewskich wodach

Topią! Za chwilę nic nie pozostało.

Wzgórze i zgliszcze! kupa tylko kości!

A Niemen płynie, jak płynął od wieka,

Choć w sine głębie sto trupów upadło!

Dwa dni, dwie nocy leci bez oddechu

Witold, po drodze woła lud do siebie,

Na Zakon jątrzy, podburza, wywodzi.

Wtém zbieg, niewolnik, za wojskiem przypada.

— Krzyżacy gonią! — Gonią! — Witold woła. —

— Za tobą, kniaziu! — On wojsko rozkłada;

Sam w lesie ciemnym ze swemi zasiada,

Gdzie błotem wązka1301 ścieżka się przesuwa,

Długa a ciemna; z obu stron sosnowe

Stare się wznoszą litewskie olbrzymy;

I strumień wije, ziemię rwąc głęboko;

A trzęsawiska, zielonemi trawy

I żółtém kwieciem ukryte1302, tak śmieją1303,

Jak śmieją usta fałszywego człeka!

Wpośród nich olchy i dęby wyrosły,

Między sosnami blady liść wyniosły;

Z drzewa ściętego pomost środkiem słany

Groblą się długą wciąż boru wywija.

Z obu stron grobli Witold się zasadził,

Drzewa podcina, odwróty1304 zamyka,

Przód im odsłania i czeka w milczeniu.

Aż tentent1305 kopyt słychać w oddaleniu.

Znać z ciężkich kroków, że krzyżackie konie

Żelazem zbrojnych w pole braci niosą.

Zmrok pada. Komtur w las puszczać rozkaże.

Lecz ledwie w lesie — drzewa chwiać1306 poczęły,

Grad strzał się sypie, z tyłu ludzie zbrojni,

Z przodu sam Witold naciera na braci.

Padają rzędem, jak sznurem ciągnęli,

Biegą1307 ich konie, a Litwa zwycięzka1308,

Z okrzykiem; Łado!1309 walki dokonywa1310,

I krwią się Niemców nasyca szczęśliwa.


W zamkowym kościele

Śpiew wielki, zwycięzki1311 o sklepienia bije,

Wieją w podwórcu chorągwie litewskie,

Na wyższym grodzie wiater1312 Pogoń1313 wzdyma.

Otwarte bramy,

Domy otwarte,

Lud na ulice

Płynie ściśnięty,

Całą zalega

Świętą Dolinę.


Nie pogrzeb, nie stosy;

Weselny to obrzęd, obrzęd to radośny1314.

Dzwony się z wieży odzywają tłumnie,

A głos im ludu wtóruje do śpiewu,

I światła płoną,

Kadzidła dymią.

Andrzéj Wasiło1315

Stał u ołtarza,

Witold na tronie

Siedzi wysokim.

Pod dachem złocistym

Jagiełło z Jadwigą, w złotogłów przybrani,

W koronach, z berły1316 stanęli w milczeniu;

Dokoła polscy cisną się panowie.

Litwa zdumiała1317

Kościoł1318 napełnia;

A na ołtarzu,

Kędy niedawno

Znicz płonął stary,

Kapłan mszą1319 śpiewa.

Potém wziął z ołtarza

Koronę xiążęcą perłami naszytą,

Laskę xiążęcą, biały miecz błyszczący,

I świat1320, zbawienia uwieńczony znakiem.

Witold poklęka1321,

Głowę pochylił;

I starca ręka

Na jego skronie

Koronę kładnie1322

Z błogosławieństwem.

Na jego ramiona

Płaszcz rzucą szkarłatny, a w ręce marszałek

Miecz nagi daje, z słowy poważnemi1323:

— Oto miecz władzy nad ludami twemi.

Karaj1324 nas, Panie!

Bądź sprawiedliwy;

A miłosierdzie

Niech w sercu twojém

Srogość hamuje,

Karę łagodzi! —

A potém mu laskę

Podają złocistą, i drugi mu rzecze:

— Panie! to godło łaski i pokoju.

Miecz niech na obce służy ci narody.

Nas rządź1325 tą laską,

Sercem rządź twojém,

Słowem pokoju,

Łaski twéj słowem.

Więcéj łagodność

Sprawi, niż bojaźń. —

Siadł Witold na tronie.

I idą Litwini składać mu przysięgę;

Klękają, ręce pokładli na xięgę1326,

Służyć mu wiernie zaklęli1327 do zgonu.

Witold spoziera

Dumnie dokoła,

Berło podnosi,

Wstrząsa koroną,

Mieczem w powietrzu

Zamachnął jasnym.

I ozwą się śpiewy

Zwycięzkie1328, wesołe, o kościoł1329 odbiją1330.

Powstał Jagiełło, powstała królowa.

Dzwony się w mieście z wszystkich wież ozwały.

A Witold w duszy

Rzekł dumnie swojéj:

— Jam pan nad Litwą,

Jam pan nad wami!

Schylcie mi czoła,

Pokłoń się, ziemio! —

A Litwa się cała

Przed panem pokłania1331; i ludy jéj klękły1332;

Puszcze szumiały, rzeki zamruczały,

Kwiaty w dolinach pochyliły głowy.

Z morza1333 do morza

Zadrżała ziemia,

Góry schyliły1334,

Doliny wstrzęsły,

Ojcowskie duchy

W dłonie plasnęły.