IV

Przy bufecie — żłopanina,

Parskanina, mlaskanina,

Burbon z młodym Rastakowskim

Serpentynę flaków wcina,

Na talerzu Donny Diany

Ryczy wół zamordowany,

Dżawachadze, prync gruziński,

Rwie zębami tyłek świński,

Szach Kaukazu, po butelce

Rumu cum spiritu vini26,

Przez pomyłkę tknął widelcem

W cyc grafini Macabrini,

Rozdzierane kaczki wrzeszczą,

Tłuszczem ciekną, w zębach trzeszczą,

A najgorzej przy kawiorze:

Tam — na zabój, tam — na noże,

A jak złapią — szczerzą zęby

I smarują głodne gęby

Czarną mazią jesiotrową,

A bieługi białe kłęby

Żrą od razu na surowo,

Bo to dobrze, bo to zdrowo!

(«Bycza, bracie, rzecz — bieługa!»

Na tajniaka tajniak mruga.)

Ćwierciomirski z Podhajdańca

Sarni udziec wziął do tańca,

Esterhazy, w sztok zalany,

Zrobił z wędlin przekładańca

I na wszystkie strony pchany

Klaps go w talerz Donny Diany,

W ostry sos — więc ryk pijany,

Śmiech prezesów i burbonów —

A nad wszystkim — pułk garsonów

Fruwa zmotoryzowany.

W okolicznych hotelikach

Całą noc robota dzika,

Seksualny kontredansik:

Na momencik, na kwadransik,

Na portiera tajniak mruga:

Portier — owszem, portier — sługa,

Ta w woalu, tamta w szalu,

Na kwadransik, prosto z balu,

Na momencik, ot przelotem,

Szybko — i na bal z powrotem:

Rotmistrz Rewski z miss Lenorą,

Oxenstierna z panią Fiorą,

Borys Silber z księżną Korą

Na kwadransik, szofer! Wio!

Potem znów ich diabli biorą,

diabli biorą,

diabli biorą,

W wir tej nocy diabli biorą,

Roztańczeni diabli bio — — —!

Rąbią w ziemię Buicki, Royce’y,

Akselbanty, śnieżne gorsy

I buldogi i terriery,

I szynszyle i ordery,

Generały i wikingi,

Admirały i goeringi,

Bambirały, bojarowie,

Deterdingi27

Am!

Ba!

Sado!

Rowie!

Raz!

Dwa!

Hurra, panowie!

Brawo, panowie!

Mało, panowie!

... Raz... Dwa... Druga, panowie...