SCENA PIĄTA

Wpada FANTAZY.

FANTAZY

Rzecznicki!

RZECZNICKI

Co to?

FANTAZY

Konia!

RZECZNICKI

Intercyza

Już podpisana...

FANTAZY

Słuchaj: w moich oczach

Porwał ją przez pół! chwycił jak narcyza!

Róże, co były w jej czarnych warkoczach,

Wytrząsał! uniósł jak wicher! — Rumaka

I pistoletów!!...

RZECZNICKI

Stój!

FANTAZY

Póki na siodle

Dosiedzi jedna kosteczka Polaka,

To będzie rąbać!

RZECZNICKI

Bah!

FANTAZY

Jeśli ją podle

Opuszczę, to mi w twarz pluń! — Do widzenia!

RZECZNICKI

Poczekaj! jakże to było?

FANTAZY

Podchodzę —

Widzę ją z dala — nad brzegiem strumienia

Smętnie idącą: — już się na pół godzę

Z tą dawną myśli moich Pelejadą —

Wtem — patrzę: jakiś Kałmuk przed nią staje —

Pokorny zda się z razu — czy z doradą

Czy z prośbą?... Słucham, co? — wtem klasły gaje:

Dała mu ręką w twarz — do oczu skacze —

On ją porywa wpół, jak zwierz unosi...

Horor!! puść — konia sam, biegnę, kulbaczę —

Lecę... Jeżeli ten Major się zgłosi

O swego człego do sądu, daj parol

Za mnie, że człowiek ten wymazan z pułku

Znajdzie się w piekle!...

Wybiega.

RZECZNICKI

Widzę, że wziął rzecz z poetycznej strony!

A więc ja szłapię także — dla trzeźwienia

Różnych mdlejących; a zaś dla obrony

Od diabła, z którym już walczyć nie mogę,

Wezmę na bryczkę moją księdza Logę.

Chce wychodzić, wchodzi IDALIA.