AKT III

Plac w Barze. Wchodzi Kosakowski, ubrany jak sługa szpitalów83 zadżumionych, w smolnej koszuli, w kapturze.

KOSAKOWSKI

Zaraza, co tu panuje,

Gdzie Moskale wiatr popsuli,

Gorsza od miecza i kuli,

Tysiącami ludzie truje,

Z trupów czarnych urodzona,

Stojąca jak widmo na wale.

Pełne Moskalów szpitale,

Każda karczma zarażona.

Każdy człowiek straszny, blady,

Sine włóczą się gromady

Z krwią i ogniem pod powieką;

Zgniłe prześcieradła wleką,

A głowy w skrwawionych chustach

Wspierają na rękach chudych,

Z węglem i ze krwią na ustach,

Pełni plam zielono-rudych,

Ponurzy jak rozbójnicy,

Jak wilcy na krew gotowi.

Przypatrzyłem się ludowi,

Co tam, przed Boharodycy

Namiotem klęczy i leży,

Pałaszami namiot kraje

I Boharodycy łaje,

Nazywa ją matką żołnierzy.

I pochlebia, i klnie na przemiany.

A tak wszystko zaraza rozprzęga,

Że oto w smołę ubrany,

Rzuciwszy na plecy haki

Jak koń, który się zaprzęga

Do ciał, włóczę te sobaki;

Wyciągam z miasta za bramy

I rzucam nagie do jamy;

A nikt o to nie zapyta,

Kto ja jestem? skąd przychodzę?

Mógłbym sztyletować wodze,

Mógłbym zatruć wód koryta,

Mógłbym — wszędzie chodzę wolny —

Wejść aż do jenerałowej

W nocy jako upiór smolny,

Wziąść84 lampę, która u głowy

Przy srebrnym obrazie świeci,

W kołysce podpalić dzieci,

Blaskiem zbudzić matkę śpiącą

I z pochodnią gorejącą

Jak upior wynijść85 z sypialni.

Tymczasem błądzę jak pjany

Pośród tej okropnej szczwalni,

Gdzie zaraza swe szatany,

Psy swoje czarne puściła..

Gdzie dom... spojrzeć, to mogiła,

Gdzie łóżko, tam trup być musi.

Par cięży, powietrze dusi,

Gwiazdy, jakby przelęknione,

Chodzą smętne i czerwone;

Wyją psy na pustych bramach

I rwą zębami łańcuchy.

A w polu, przy trupich jamach

Jakieś płomienie jak duchy

Stoją, czasem szyję zegną

I za człowiekiem tak biegną

Kolory z ognia fałszywe,

Tak lecą jak trupy żywe,

Owinięte przez płomienie,

Jak moje za mną sumienie!

Bo to ja, com tu zaszczepił

Ruinę, gwałt, mord rumiany.

W żądzach niepohamowany,

Kiedy mię szatan oślepił.

Leciałem, gryząc wędzidła,

Własne rzuciwszy sztandary.

I przeze mnie ten ksiądz stary

Odbieżany szedł na boje,

Jak ptak bez jednego skrzydła,

Żebraków zebrawszy roje

Zbrojne w siekiery i kosy,

Siwe swe rzuciwszy włosy

Za sztandar, i męczenników

Krzyżem oświecając złotym.

Ja zbieg! zdrajca jego szyków!

Gdy siadłem nad trupów rowem,

Kiedy pomyślałem o tem,

Gdy ten ksiądz z czarnym okowem,

Jasny jak światło jarzęce86,

Stanął mi w myśli upiorem;

Gdy do nieba podniósł ręce,

I pokazał nad klasztorem

Ogień, dym, czerwone dachy

I w cieniu ruskie bermyce,

I na tych bermycach blachy,

Jak złote, wielkie księżyce,

Ciągnące ku pożarowi,

Ból i strach mię przejął mrowi;

I przysięgłem, furyą zdjęty,

Że choć sam, chociaż wyklęty,

Zbawię go albo tu zginę.

A tę żydowską dziewczynę

Będę trzymał w mojej mocy,

Porwę i gdzieś w czarnym jarze

Zrobię z nią, co Pan Bóg każe.

Wchodzi Judyta.

JUDYTA

Co zrobisz ze mną, goimie?

Nu, ksiądz mi odpuścił święty.

Ja przyjęła sakramenty

Z jego rąk i mam na imię

Salomea.

KOSAKOWSKI

Więc ksiądz żywy?

JUDYTA

Ksiądz, on człowiek sprawiedliwy,

Umrze, gdy go Pan obudzi.

Nu, on nie lęka się ludzi...

KOSAKOWSKI

Ale go pletniami zbito?

JUDYTA

A kto tego bicia liczył?

Jego palmami zakryto

Słonecznymi od niebiosów,

A kat się na śmierć zaćwiczył

I szedł krwią kapiący z włosów,

W koszuli, cały rumiany,

Przez siebie zakatowany

Na śmierć... i umarł w szpitalu.

Nu, a potem w tym Moskalu

Była myśl księdza uwozić,

Na Sybirze gdzieś zamrozić.

Więc okuli jemu nogi,

Ubrali go w chłopskiej świtce87,

Położyli na kibitce,

Koń zaprzęgli do niej srogi

I szalony, i gorący,

Jak smok dyszlem targający.

I siadł na kibitce zwoszczyk

I kapitan w hełmie z blachy

A blady był jak nieboszczyk;

I usiedli dwa szyldwachy.

A noc była ciemna, głucha,

Wielki lament i rozpacze,

Słychać było, że lud płacze,

Słychać było, że Bóg słucha;

Bo stanęła po rejwachu

Jakaś wielka cichość strachu,

Gdy kibitka się ruszyła

Z naszym ojcem śród miasteczka.

Bo wieść między Żydków była,

Że on, ten ksiądz, jak owieczka

Dał się okuwać w kajdany,

Że mu krew bluznęła z rany,

Że był znowu biczowany,

W pysk przez Braneckiego bity,

Jak trup dlatego zakryty,

I cały we krwi czerwony;

Bez sił, dlatego niesiony,

Bez ducha, bo już nie jęczał,

A w łańcuchu, bo zabrzęczał,

Gdy go kładli do kibitki.

Nu, i potem tylko kitki

Tych Moskali jak płomienie

Poleciały na stracenie,

Poszły w ciemność z wielką burzą.

Nu, a ludzi było dużo

Na tym placu, wszyscy czarni,

Przy jednej tylko latarni,

Która była pałająca;

Bez gwiazd żadnych i miesiąca,

W nocy na strasznej pustoszy,

Jak na jakiem grobowisku.

Nu, a kiedy Pan Bóg spłoszy

Konie jakie na urwisku,

To co? — głowy się strzaskały!

A on został jeden, cały,

A na wozie ludzkie trzewo,

Trup na prawo, trup na lewo,

Kapitan przy swoim Dońcu88,

Zwoszczyk żyw, lecz jak śmierć biały.

I wóz jego we krwi cały,

A ksiądz, jakby cały w słońcu,

Na wozie, w męczeńskiej szacie,

Jak na jakim majestacie

Jechał spokojny i żywy,

Bo on człowiek sprawiedliwy

I święty...

KOSAKOWSKI

Słuchaj, Judyto!

Zwiedź89 mię ty z tym karmelitą.

na stronie

Ach! łza jej do pereł grochu

Podobna.. zemstę już gasi...

JUDYTA

Prorok wasz zamknięty w lochu.

A czy są rycerze wasi

Blisko? Ja go wam wyzwolę.

KOSAKOWSKI

Ty?

JUDYTA

Przy waszym apostole

Ja córka i stróż.

KOSAKOWSKI

Ty sama?

JUDYTA

Nu, ja mu wolności brama,

Ja mu róża od Saronu,

Chociaż bardzo bliska zgonu;

Ja konwalia mu pachnąca

I wolnością, i weselem...

Nu, ja stąd odlatująca,

Jak duch jaki do miesiąca,

Z całym dawnym Izraelem;

Aż powrócę — bom duch wielki,

A u Panny Zbawicielki

Na niebie oczekiwana.

KOSAKOWSKI

W imię Ojca, Ducha, Pana!

Co ty gadasz?

JUDYTA

Nu, ja sama

Nie wiem... Miasto dziś podpalę,

Ogień włożę pod szpitale;

Aż chorzy wyjdą z płomieni

I o księdza będą prosić,

I po mieście zarażeni

Biegać i ogień roznosić,

Kołdry targając ogniste...

KOSAKOWSKI

Co ty mówisz? Jezu Chryste!

Szpital spalić?

JUDYTA

Nu, a oni...

KOSAKOWSKI

Niechaj ciebie Pan Bóg broni

Od tak haniebnego czynu.

JUDYTA

Gdyby z każdego rubinu,

Co na czepcu moim świeci,

Była iskra, niechaj leci!

Niechaj się za dachy chwyta!

zrywa z czepca drogie kamienie i rzuca na wiatr

Nu, ja nie Polka, ja mściwa...

Ja Żydówka! ja Judyta!

KOSAKOWSKI

Słuchaj, dziewczyno straszliwa!

Piękność twoja nieśmiertelna,

Jakaś straszna i piekielna:

Ząb perłowy, kiedy zgrzyta,

To mi serce w piersiach lata.

Słuchaj, ty jesteś bogata

I ochrzczona — córko grzmotów!

Ja się z tobą żenić gotów.

JUDYTA

Nu, a ojciec?

KOSAKOWSKI

Żyd, wisielec...

Co mi tam twój ojciec znaczy!

Odprawiłaś już popielec

I bosiny po rabinie...

JUDYTA

A jak jego duch zobaczy?

KOSAKOWSKI

W jakiej ty żyjesz krainie,

Że o trupach zawsze gadasz?

JUDYTA

Czy ty wojnę wypowiadasz

Wszystkim duchom Izraela?

KOSAKOWSKI

Czart oczami twymi strzela,

Ogień leje w serca cieśnie,

Głowę wprawia w obłąkanie.

Dziś widziałem ciebie we śnie,

Jakby jakie malowanie,

Że już byłaś na stracenie

Prowadzona w żar, w płomienie,

A z płomieni były róże,

A ty w różach jak w altanie,

Uczepiona ręką w górze

Za krzyż.

JUDYTA

Ty śnił prawdę świętą.

KOSAKOWSKI

Judyto, gdyby cię wzięto

I śmiercią, ogniem grożono...

Ty znasz moję90 klacz czerwoną,

Co przeleci miasto całe

I wyleci drugą stroną.

Tylko klaśnij w ręce białe,

Tylko padnij mi na łono,

Tylko chwyć się jak zbawienia,

A ja z grobu i z płomienia

Wyrwę ciebie po sto razy!

JUDYTA

A czy wyrwiesz z rąk zarazy?

KOSAKOWSKI

Strach mię zdjął.

JUDYTA

Nu, ja ze łzami

Mówię tobie, mój goimie,

Że przepaść jest między nami...

Najprzód twój ród, twoje imię,

Co odrzuca to zamęście,

A potem... moje nieszczęście

I mój los. Bądź zdrów na wieki!

A może przyjdzie daleki

Jaki czas dla mego ducha,

Że mnie mój Pan Bóg wysłucha,

Modlitwę moję gorącą,

Za twoje szczęście proszącą.

Wychodzi.

KOSAKOWSKI

We łzach, w obłąkaniu stoję...

Wchodzi Bojwił przebrany za chłopa.

BOJWIŁ

Panie, widać nasze zbroje,

Wiejące nam od północy

Z tchem od ukraińskich kwiatów.

Nowy huf Konfederatów.

KOSAKOWSKI

Idźmy... przed nadejściem nocy

Może na czas przybędziemy

Poprawić straconej sławy.

Wychodzą.

Namiot. — Wchodzą Kreczetnikow, Branecki i Raportowy oficer.

KRECZETNIKOW

W pochód wymaszerujemy

Aż na Wierzchowieckie stawy.

Już tam ja w szlacheckie dworce

Posłał i dzieci, i żonę. Jej Boh! miasto zarażone.

Mści się Bóg za cudotwórcę.

BRANECKI

Czy jenerał gada seryo?

KRECZETNIKOW

Ot wy z waszą fanaberyą,

Francuszczyzną, nie widzicie,

Że tu wojska mego życie

Pod przekleństwem bunt podnosi...

A ot, za tym cudownikiem

Pułk jeden żałobnie prosi,

Abym go im jałmużnikiem

Zrobił... i archimandryta...

A gdyby jeszcze odkryto,

Co mi dziś piszą w depeszy;

Boże pomiłuj na niebie,

To ot... trup ze mnie i z ciebie.

BRANECKI

Cóż za wieści?...

KRECZETNIKOW

Człowiek grzeszy

Ciekawością, mój Polaku.

A mądry, kto sekret chowa.

BRANECKI

Co? czy umarła carowa?

KRECZETNIKOW

wpadając we wściekłość

Szto ty skazał91?... Ty na haku

Będziesz wisiał za te słowa.

Małczy, Lach92! Caryca żywa.

BRANECKI

Niech się pan jenerał nie zrywa,

Bo ja także hetman jestem,

A jestem tu w moim kraju.

KRECZETNIKOW

w pasyi

A czemu ty z naszym chrestem?

Naszego dworca lokaju!

Szambelanie z epoletką!

W jakim ty kraju, szlachetko?

W jakim ty kraju, łachmanie?

Tu ja pan... my gospodarze!

Ot miasteczko wyrżnąć każę,

Dam ci szutkę w nos, hetmanie,

I każę na szubienicy

Powiesić, porąbać w ćwierci...

I napiszę do carycy,

Że ty o carycy śmierci

Rozpowiadał... precz z komnaty.

Branecki wychodzi

Hej, niech nabiją harmaty,

Niech nabiją wszystkie działa

I na tego jenerała,

I na hułany obrócą.

Niech włożą zaraz bagnety!

Niech mi z miasta precz wyrzucą

To błoto... Ot francuszczyzna!

Olejki i toalety!

Gdy we krwi cała ojczyzna,

Wino im kapie na brodę.

wchodzi Adjutant Braneckiego

Cóż tam od panów Polaków?

ADJUTANT

Pan jenerał uprasza o zgodę,

O wojennych naszych znaków

Złączenie... a oto w liście

Obrażony osobiście

O satysfakcyą93 uprasza.

KRECZETNIKOW

drąc list

Szutki94... ja nie konfederat,

Ani młokos do pałasza,

Jeśli pan jenerał nie rad

Żem go uderzył po wstędze,

To niech się w żałobnej księdze

Rozpisze...

ADJUTANT

Toż mu odpowiem.

Wychodzi.

KRECZETNIKOW

do Raportowego

A jak tam z wojskowem zdrowiem?

RAPORTOWY

Po stu codziennie umiera,

Grenadyer w grenadyera,

Chłop w chłopa... i co dzień gorzej.

KRECZETNIKOW

Niech kancelarya położy

W dzisiejszym dziennym rozkazie,

Że kto się podda zarazie

I położy na tapczany,

Za pierwszy raz... tysiąc pałek,

Za drugi raz... rozstrzelany.

RAPORTOWY

Słuszaju’s95... Braknie nam skałek

I prochu...

KRECZETNIKOW

Ot i to szutka96

Puławskiego, co nam bierze

Po drodze wszystkie jaszczyki97...

No... jak zadzwoni pobudka,

Rozdać pomiędzy żołnierze

Kamasze, nowe trzewiki,

Pompony, kogucie pióra,

I kaszy... niech krzyczą hurra!

RAPORTOWY

Słuszaju’s...

KRECZETNIKOW

Precz Raportowy!

Raportowy odchodzi.

Wchodzi Adjutant Branickiego.

ADJUTANT

Pan mój jako afront nowy

Uważa, obelgę nową,

Pana jenerała słowo

O uderzeniu po wstędze.

KRECZETNIKOW

Nu... proś go, proś na herbatę.

ADJUTANT

Nie wiem, czyli go dopędzę,

Bo wyjechał z sekundantem...

KRECZETNIKOW

Powiedz mu, że na harmatę

Strzela się z paniczem frantem,

Karciarzem — jenerał stary.

Adjutant wychodzi

Oj dobrze, że my te Bary

Przycisnęli!... Ot depesza,

Że tam jakiś car w Kazaniu

Jenerały nasze wiesza,

I o carycy porwaniu

Zamyśla w imię Piotrowe.

Oj dobrze, że my powstaniu

Polskiemu urwali głowę,

Nie dopuściwszy odsieczy;

Bo gdyby... spasij nas98, Boże!...

żegna się

Od takiej okropnej rzeczy,

Gdyby im pana we dworze

A księdza puścić z łańcuszka,

To ot, i Moskwa matuszka...

Spasij, Boże! Spasij, Boże!

żegna się

Ot gdyby tu wojownika,

To czart wziął państwo Ruryka,

Spasij, Boże! spasij, Boże!

Wchodzi Adjutant Kreczetnikowa.

ADJUTANT

Panie, pod wieczorną zorzę

Widać pułk konfederatów.

Chcieliśmy wystrzelić z wałów,

Lecz brak i kul, i granatów.

KRECZETNIKOW

Rzucić kilka pustych strzałów

Na to obdarte husarstwo

A potem te pany Lachy

Prosić na parlamentarstwo.

ADJUTANT

Słuszaju’s.

Odchodzi.

KRECZETNIKOW

Ot nowe strachy!

Ot nam w mieście pewny cmentarz,

Najstraszniejszy z mogilników,

Gdzie nam ziemia oczy wyje;

Jeśli to huf Pułaszczyków,

Jeżeli ten parlamentarz,

Co tu przyjedzie, nie pije...

Wjeżdża konno Kazimierz Puławski, za nim pieszo Kosakowski zawsze przebrany.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

zsiadając z konia

Ty smolny parobku dżumy,

Potrzymaj mego rumaka,

A strzeż mi dobrze czapraka,

Bo tu kradną.

KRECZETNIKOW

na stronie

Pełny dumy.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

wchodzi

Jenerale... twoja chrobra

Gromada bez kul strzelała,

Jest to grzeczność jenerała

Zapewne, nie brak w jaszczykach?

Zapewne myślał jenerał,

Że mi się pułk poobdzierał,

Że mam dosyć dziur w trzewikach

I w czapkach wiatrzanych świstów;

Za tę grzeczność siatelską

I jego artylerzystów

Dziękuję...

KRECZETNIKOW

Czy z przyjacielską

Ręką?...

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Przyszliśmy po księdza.

KRECZETNIKOW

Nie mogę... Jej Bohu buntowszczyk!

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

zimno

Pana jenerała zwoszczyk99

Z końmi przez nas dziś schwytany.

KRECZETNIKOW

Tak100 i miejcie, moje pany,

Moje konie, niech popasą.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Wózek z jenerała kasą...

KRECZETNIKOW

Tak w złoto umoczcie dłonie,

No... ja złota mam niemało.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Pana jenerała żonie

Także się nieszczęście stało;

Zabrana z żołdactwa rojem

Jak nie nabita harmata.

KRECZETNIKOW

z wielką trwogą

A rebiata101?

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Nu... rebiata

Także u nas i z konwojem,

I z panią jenerałową.

KRECZETNIKOW

przysiadając i kładąc ręce na kolana

Nu... tak ja dam na to słowo,

Że ty pan Kazimierz Puławski...

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Być może...

KRECZETNIKOW

Więc proszę... z łaski,

Nim pogadamy o rzeczy,

Na wypitkę i prykuski102,

Bo choć ja jenerał ruski

Od Rena pewny odsieczy,

Uzbrojony przeciw tobie

I w proch, i w dobry rynsztunek,

To ja ku twojej osobie

Taki wielki mam szacunek,

Że chciałbym, choć raz z weselem

Z tobą pić jak z przyjacielem.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

A ksiądz Marek?

KRECZETNIKOW

Nu, niemało

Ja z tym księdzem miał roboty!

Co jeszcze z niego zostało

To wam oddam... Jakieś grzmoty

Co to znaczy?

Słychać zgiełk za sceną. Wbiega Adjutant.

ADJUTANT

Jenerale,

Ktoś pozapalał szpitale;

Buntują się starowierce

Przy blasku ogni czerwonych;

Mówią, żeś ty zarażonych

Kazał w szpitalu podpalić.

Szpital jak ogniste serce

Bijące w dymu szatanie

Już pękł i zaczął się walić

I pokazał na tapczanie

Wskroś, przez otworzone deski,

Trup zielony i niebieski

W trwodze oddający ducha.

Potem się ta zawierucha

Skier, ogni, dymów gorących

I ludzi uciekających

W kołdrach, w pokrwawionych chustkach

Zebrała na czarnych pustkach

Pogorzałych karmelitów.

Tam twój sierżant jeden Tytów,

Chciał chorym dawać nauki,

Ale żołdactwo pijane

Rozerwało go na sztuki,

Tak że i ciało rumiane

(Straszne markietanek dzieło!)

W oczach mi nagle zniknęło

Cudownym prawie sposobem;

Niewidzialnym niby grobem

Ukradzione dłuższej męce,

Przez oszukanie natury.

I tylko czerwone ręce,

Straszne, wzniesione do góry

O tym człowieku świadczyły,

Bo innej nie miał mogiły,

Oprócz tych dłoni ohydnych,

Jasnych — od pożaru widnych,

Nad głowami buntowników —

Tych rąk, tych szponów, krwawników.

Ach, i pierwszy tam raz w życiu

Słyszałem w ludzkiem zawyciu

Zwierzęce głosy człowieka.

Z ludzi się zrobiła rzeka,

Z rzeki morze, krwią rumiane,

A jeszcze pohamowane,

(Któż by rzekł?) dziewicy głosem.

Jedna, panie, Żydowica

Blada, z rozpuszczonym włosem,

Jedna, jak cudotwornica,

Wiedźma, co w ogniu się pali,

Śród tych rąk, lasu korali

Ohydnych, ze łzami w oku

O polskim księdzu proroku

Krakała jak kruk na dachu;

A co przydawało strachu

U zabobonnych Moskali,

To jedno umierające

Dziecko. Jak w zamku Walhalli

U dziewic na piersiach miesiące,

Tak to dziecko, zawieszone

Na piersiach jej, już zielone,

Już nie dziecko u kobiety

(Jak to lud powtarzał głupi),

Ale do czarów użyty

Jakiś wielki miesiąc trupi,

Ukradziony u gwiaździarzy.

Dość, że za nią poszły pułki,

Za nią starowierce starzy.

Aż skry, ogniste jaskółki

Na Żydowicę napadły;

I od włosów jeść począwszy,

Ciągle przerażoną jadły,

Aż upadła. Chciałem wtedy,

Pomiędzy ludem stanąwszy,

Choć Szwed, mówić do czeredy;

Ale ledwiem się pokazał,

Krwią mię obłoconą zmazał

Ów lud, który cudzoziemca

Szweda kładzie obok Niemca

I obu równo przeklina.

Została mi więc jedyna

Obrona w dobytej szpadzie,

We wzroku i w rejteradzie

Spokojnej, we lwa odwrocie.

A wtenczas żołdactwa krocie

I różnej broni motłochy

Napadły na ciemne lochy,

Gdzie polskiego księdza skryto

I przed białym karmelitą

We krwi i czarnych kajdanach,

Popadały na kolanach,

Sine pokazując strupy

I krzycząc, że zaraza je goni.

KRECZETNIKÓW

Ot ja teraz poszedł w trupy!

Ot Puławski! szpada w dłoni

I śmierć dla Kreczetnikowa!

Powiedz tam, niech będzie zdrowa

Moja żona, moje dziatki.

Ot nieszczęścia! ot wypadki!

Już ja trup, pokojnik boży!

Puławski odkrywa namiotu skrzydło i pokazuje się plac pełny żołnierstwa, chorych szpitalnych. Niektórzy leżą prawie nadzy na tapczanach, trupom podobni. W środku motłochu na rusztowaniu z łóżek szpitalnych stoi Ksiądz Marek z krzyżem, w podartym i pokrwawionym habicie.

PUŁAWSKI

wstrzymując Kreczetnikowa

Stój! gdzie lecisz?

KRECZETNIKOW

Puść, niech ginę!

Niech się ziemia pode mną otworzy!

KSIĄDZ MAREK

Dziatki moje blade, sine,

Leżące u nóg jak żyto.

Tam wasz jenerał z dobytą

Szpadą śmierci szukający;

A ja tu nędzarz cierpiący,

Exaltowan w ludzi tłoce

Pasterz. Bo pan niebios pragnie,

Aby tu dwie były moce:

Jedna, która ciałem nagnie;

Druga, co duchem podniesie

I ukorzy w imię Pana.

Siła wielka! niesłychana,

Która przy żywota kresie

U wielkich duchów się jawi.

A tę ludzie wydać muszą.

Bo kto ją w sercu zostawi,

Ze łzą, z chlebem ludzkim strawi

I uniesie razem z duszą,

Niebieskiej pragnąc korony,

A tu nie pomoże światu,

Ten zaprawdę potępiony!

Łachman z bożego szkarłatu!

Gwiazda upadła z anielstwa,

Gasnąca w błotnej kałuży!

Duch na wieki bez poselstwa,

Bez ciała, które mu służy,

Bez serca, co w piersiach bije,

Spadnie, w ziemię się zaryje

I Boga prosi o litość.

A to jeszcze wielka skrytość

U ludzi to ducha prawo,

Niegłoszone na ambonach,

Patryotyzmem i sławą

Z ludzkich serc czasem dobyte,

A zaszczepione już w łonach

Jak dzieciąteczko spowite

W duszy, na rubinach śpiące.

Bo oto ludzi tysiące

W jednej chwili strach poczuli,

I mnie, żebraka na kuli,

Do krwi ubiczowanego,

Jeszcze w niezakrzepłej bliźnie,

Jeszcze we łzach po ojczyźnie,

Jeszcze od męki krwawego,

Jeszcze w śmiertelnej bieliźnie,

Jeszcze w gorączkowych żarach,

Jeszcze w smętku i na marach,

Na rękach swoich wynieśli.

Abym jako piastun cieśli,

Siadł na moim majestacie,

Rozkazał odejść zatracie,

Zarazie czarnej ustąpić.

Więc jeżeli będę skąpić

Dziś mojego w kościach ducha,

Jak człowiek, co jęków słucha

I z łez sobie wieniec plecie;

Jeżeli jeszcze na świecie

Żywot mi się upodoba,

I ta mych wrogów żałoba,

I to ich upokorzenie,

I to na deskach siedzenie,

Które dał Ojciec Niebieski,

Kładąc mi szpitalne deski

Jak męczennikowi tronem;

Jeżeli pogardzę zgonem,

Serca litością nie ruszę,

I duszy nie dam za dusze,

Z ciała wyzwolić nie zdołam;

Lecz wstanę, Pana zawołam,

O zemsty jego kropelkę

Poproszę — gromu, co bije,

Jak mściwy człowiek użyję,

I przyzwę śmierć jak mścicielkę,

Wszyscy zginiecie straceni.

Bo oto wy przerażeni

Nad głowami nie widzicie,

Że na pożarnym błękicie

Kościotrup śmierci w czerwieni

Tańcuje z trzaskiem goleni,

Kiściami zarazy śnieży,

Wije kłębem nietoperzy,

Żółtą kością ciągle miga;

I z ust okropnych wyrzyga

Kartelusz ognio-tęczowy,

Na którym imię Jehowy,

Zatraciciela narodów,

Wywrotnika twierdz i grodów,

Pisane ogniście stoi.

Któż tu jest, co się Boga nie boi?

Oprócz trupów... kto nie zadrży przed Panem?

Ja sam jeden okryty łachmanem,

Zakrwawiony, knutem zbity,

Ja sam, który za naród cierpiałem,

Ja sam, który mymi jelity

Pasłem serca i serca kawałem

Nakarmiłem tych, co serca nie mieli.

Ja sam jeden stoję w bieli

I śmiem spojrzeć ku Panu ogniście

I zawołać Nań o sprawiedliwość.

Oto naród mój jak zwiędłe liście!

Oto zdrady i serc niegodziwość!

Oto pierwsza niewoli godzina,

Co się przez wiek ciągnąć będzie!

Oto harfa płaczu ta mieścina!

Oto gołe kościoła krawędzie,

Przez które już kozom skakać

I róść trawie na dawnych mogiłach!

Panie Boże, nie pozwól mi płakać!

Ducha mego utrzymaj przy siłach!

Nie bierz mię w niebieską sferę

Krzyczącego miserere103,

Łamiącego dłoń na głowie.

Kto mię słucha, ojczyźnie niech powie,

Że sztandar zatknąwszy w Barze,

Ległem sam na tym sztandarze,

Broniąc go duchem i ciałem,

A przy śmierci sam jeden zostałem.

Kto tu śmierci jest mojej przytomny,

Niech widzi, jak ręka Boża,

Biorąc jeden duch ogromny,

Podnosi całe stworzenie;

Nawet trupy ściąga z łoża,

I przez trumien odemknienie

Pomiędzy ludzkimi duchy

O zrzucającym łańcuchy

Zaświadcza pośród śmiertelnych.

Kto żyw, niech słucha weselnych

Harf, co grają różnym tonem;

Kto duch, niech duchowi memu,

Jak księżycowi złotemu,

Będzie blaskiem i ogonem.

Bo ja ojczyzny być muszę

Duchem, stróżem i patronem;

I wyżej porywać dusze,

A żadnej ziemią nie skalać;

Ale wszystkie pozapalać

Na nowe wieki i czyny.

A teraz zdjąć z tej mieściny,

Gdzie włada dżuma i trwoga,

Zarazę, jak sztandar siny,

I z chorągwią tą odejść do Boga,

Do którego mię boleść porywa.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Ojcze Marku.

KRECZETNIKOW

Podnosi ramiona.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Pochodni blaskiem opływa,

Bladnie, oczy mu gasną, już kona.

Za trupami dostąpić nie można,

W około ciżba nabożna

Rozrywa jego habity,

Całuje wychudłe ręce.

Jaki zgiełk! światła jarzęce

I zarażonych błękity,

Twarze zielonawej cery,

Spisy, płaszcze i giwery,

I łoża, co jeszcze płoną.

Jakby w obchód święto-Jański104.

Prawdziwy kurhan słowiański,

Który po śmierci wzniesiono

Nad pierwszym z naszych rycerzy.

KRECZETNIKOW

Bić z harmat! niechaj tu leży,

Niechaj się go lud dotyka

I położy na sztandary.

A ja sam poniosę mary,

I polskiego wojownika

O pomoc proszę w posłudze.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Jenerale, ręce cudze

Dotknęły się tego ciała,

I to ciało już nie nasze;

Ale jego duch i chwała

Przelana w polskie pałasze

I serca świadectwo wyda.

A jak tu się teraz wznosi

Zmartwychwstańców piramida

I to ciało łzami rosi,

O życiu świadcząc płakaniem;

Tak my... (głosy moje wieszcze!)

Wszyscy, wszyscy zmartwychwstaniem!

Wszelki duch i ten, co jeszcze

Nie pomyślał o hańbie narodu.

Teraz idę z tego grodu,

A serce mam tak ruszone,

Że ci oddam dzieci, żonę,

I po tym buncie wojskowym

Na dwa dni wytchnąć pozwolę.

do jednego z Moskali

Gdzie jest ów parobek w smole.

Strażnik mojego rumaka.

MOSKAL

Na koniu gdzieś purpurowym

Widzieliśmy tego ptaka,

Jak kruk odlatywał gdzieś z łupem,

A nie wiemy, czy z chorągwią, czy z trupem,

Bo to, co za nim leciało,

Było jak ogień i ciało.

KAZIMIERZ PUŁAWSKI

Ten lud, widzę, cały chory.

Wszędy, gdzie oczyma skinie,

Widzi ogień i upiory.

A ja wszędy w tej krainie

Widzę jednę105 wielką bliznę,

Jednę moję cierpiącą ojczyznę!

1843.

Przypisy:

1. harfa Eola a. harfa eolska — instrument muzyczny strunowy, który ustawiano na wolnym powietrzu, często nad brzegiem morza, aby wiatr na nim grał; Eol w mit. gr.: syn Posejdona, władca wiatrów. [przypis edytorski]

2. ksiądz Marek, karmelita — Marek Jandołowicz (1713–1799), charyzmatyczny kaznodzieja, duchowy przywódca konfederacji barskiej (1768–1772), w czasie której był przełożonym klasztoru karmelitów w Barze. Wsławił się patriotyczną postawą (m.in. wystąpił z krzyżem w ręku przeciw wojskom ros. szturmującym na Bar) oraz męczeństwem poniesionym z tego powodu (był bity, prześladowany oraz więziony). Przypisywano mu autorstwo wiersza (Wieszczby dla Polski a. Proroctwa ks. Marka) przepowiadającego w duchu mesjanistycznym polityczno-duchową klęskę, a następnie odrodzenie Polski. [przypis edytorski]

3. alians — przymierze; szczególnie: przymierze polityczne między państwami. [przypis edytorski]

4. byli zwycięzce — tu w znaczeniu: byli zwycięzcami. [przypis edytorski]

5. de profundis (łac.) — z otchłani. [przypis edytorski]

6. doloris (łac.) — forma D.: bólu, cierpienia. [przypis edytorski]

7. wytłómaczyć — dziś popr. pisownia: wytłumaczyć. [przypis edytorski]

8. kąkol — chwast zbożowy o purpurowych kwiatach i trujących nasionach. [przypis edytorski]

9. ojczystem — dziś popr. forma przym.lp r.n. równa formie r.m.: ojczystym. [przypis edytorski]

10. francuzczyzna — dziś ubezdźwięcznione: francuszczyzna. [przypis edytorski]

11. kieszeń stratna — tu: rozrzutność. [przypis edytorski]

12. kościarz — krypta grobowa. [przypis edytorski]

13. z pod — dziś popr. forma ubezdźwięczniona, pisownia łączna: spod. [przypis edytorski]

14. delia — w daw. stroju szlachty pol. szata wierzchnia; opończa, obszerny płaszcz podbity futrem. [przypis edytorski]

15. karbunkuł (daw.) — tu: kamień szlachetny; rubin a. granat. [przypis edytorski]

16. uśmiechniony — dziś popr. forma: uśmiechnięty. [przypis edytorski]

17. tym czasem — dziś popr. pisownia łączna: tymczasem. [przypis edytorski]

18. kalwarya — dziś popr. pisownia: kalwaria; kalwaria: miejsce umęczenia Chrystusa (hebr. Golgota). [przypis edytorski]

19. Marya — dziś popr. pisownia: Maria. [przypis edytorski]

20. exaltacya (z łac.) — wywyższenie, wyniesienie; pochwała, wzniosłość; por. dzisiejsze: egzaltacja, egzaltowany. [przypis edytorski]

21. kupić się — zbierać się razem, gromadzić się. [przypis edytorski]

22. czyli — tu: konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czyż, czyżby. [przypis edytorski]

23. portenta (łac. lp portentum) — cudowne znaki. [przypis edytorski]

24. patryota — dziś pisownia: patriota. [przypis edytorski]

25. myż — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż. [przypis edytorski]

26. szyzmatyk — dziś: schizmatyk; odstępca od wiary. [przypis edytorski]

27. exaltowany (z łac.) — wywyższony, wyniesiony, wzniesiony; por. dzisiejsze: egzaltowany. [przypis edytorski]

28. by — tu w znaczeniu: jakby. [przypis edytorski]

29. moję (daw.) — dziś popr. forma B.lp: moją. [przypis edytorski]

30. swoję (daw.) — dziś popr. forma B.lp: swoją. [przypis edytorski]

31. goim — innowierca dla wyznawcy judaizmu. [przypis edytorski]

32. rańtuch — daw. kobiece nakrycie głowy; wełniana chusta zakrywająca głowę i ramiona, niekiedy również część twarzy. [przypis edytorski]

33. świéc (daw.) — wyraz z tzw. e pochylonym, wymawianym jak i. [przypis edytorski]

34. austerya — dziś pisownia: austeria; karczma, gospoda, zajazd. [przypis edytorski]

35. Goljat — dziś popr. pisownia: Goliat. [przypis edytorski]

36. gałki sejmikowe — tj. głosy na lokalnym sejmiku ziemskim. [przypis edytorski]

37. furdynga — prawdopodobnie z niem. für Dinge, dosł.: na rzeczy; sakwa, sakiewka. [przypis edytorski]

38. sotek — setka. [przypis edytorski]

39. taratatka (daw.) — wierzchnia odzież męska używana w Polsce w XVIII i XIX w; kurtka ozdobiona szamerunkiem, tj. naszywkami ze sznura. [przypis edytorski]

40. jaszczur (daw.) — wyprawiona skóra jaszczurki; tu: pochwa wykonana z takiej skóry. [przypis edytorski]

41. poimać (daw.) — wziąć; por. dzisiejsze: pojmać. [przypis edytorski]

42. dwie chorób, dwie dżum (daw.) — dziś popr. składnia z M. (zam. D.): dwie choroby, dwie dżumy. [przypis edytorski]

43. krup — choroba układu oddechowego. [przypis edytorski]

44. z pod — dziś popr. pisownia łączna, z ubezdźwięcznieniem: spod. [przypis edytorski]

45. odmienionać — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć. [przypis edytorski]

46. magnaterya — dziś popr. pisownia: magnateria. [przypis edytorski]

47. gędzić (daw., gw.) — opowiadać. [przypis edytorski]

48. pieniądzami — dziś popr. forma N.lm: pieniądzmi. [przypis edytorski]

49. stancyi — dziś popr. pisownia: stancji. [przypis edytorski]

50. chrześcianinie — dziś popr. pisownia: chrześcijaninie. [przypis edytorski]

51. pargamin — dziś popr. pisownia: pergamin. [przypis edytorski]

52. fanał — latarnia. [przypis edytorski]

53. ćwiek — gwóźdź. [przypis edytorski]

54. kufa — duża beczka drewniana do leżakowania piwa. [przypis edytorski]

55. Diogenes (ok. 413–323 r. p.n.e.) — pochodzący z Synopy gr. filozof ze szkoły cyników (z gr. κυνικός, kynikos: pies), który wprowadzając w życie swoje zasady, tj. wzgardę wobec dóbr materialnych i wygód w imię uniezależnienia się od nich, żył w ubóstwie, praktykował ascetyzm, chodził odziany w łachmany i mieszkał w beczce; do tego ostatniego elementu opowieści o Diogenesie odwołuje się aluzja w tekście. [przypis edytorski]

56. szarpie — bandaże sporządzane z dartego na pasy płótna. [przypis edytorski]

57. płacze jak Rachel u Ramy — nawiązanie do fragmentu z Księgi Jeremiasza (Jr 31,15–16), w którym mowa jest o opłakiwaniu przez Rachelę, żonę patriarchy Jakuba zwaną matką Izraela, jej synów, Józefa i Beniamina, patronujących dwóm pokoleniom Izraela: „(15) To mówi Pan: «Słuchaj! W Rama daje się słyszeć lament i gorzki płacz. Rachel opłakuje swoich synów, nie daje się pocieszyć, bo już ich nie ma». (16) To mówi Pan: «Powstrzymaj głos twój od lamentu, a oczy twoje od łez, bo jest nagroda na twe trudy, wyrocznia Pana, powrócą oni z kraju nieprzyjaciela”; por. też w Nowym Testamencie Mt 2, 18. [przypis edytorski]

58. kolenda — dziś popr. pisownia: kolęda; por. łac. calendae dosł.: pierwszy dzień miesiąca, szczególnie pierwszego miesiąca nowego roku (tj. 1 stycznia); tu: może też chodzić o rodzaj podarunku czy premii z okazji świąt. [przypis edytorski]

59. albeńska młódź — tj. młodzież należąca do „bandy albeńskiej”, czyli kręgu wybranych obywateli, których książę Karol Radziwiłł zaszczycał swoją przyjaźnią i z których tworzył rodzaj na pół klubu, na pół nieformalnego przybocznego oddziału, nazywał ich „panie kochanku” (od czego zyskał sobie przydomek), ubierał w jednakowe „mundury” (kontusze, żupany i inne elementy stroju ściśle określonego koloru; byli zobowiązani zawsze nosić je, goszcząc w Nieświeżu u księcia); żeby być dopuszczonym do grona wybrańców należało spełniać następujące warunki: być szlachcicem karmazynowym (tj. z najstarszej szlachty rodowej), synem osiadłego obywatela, mieć wybitne umiejętności i doświadczenie w zakresie walki szablą, łowiectwa i jazdy konnej, a także odznaczać się niepospolitą odwagą; obowiązkiem albeńczyków było na każde zawołanie księcia walczyć w sprawie, którą on wskaże, bez zbędnych pytań: „nie zważając na nijakie niebezpieczeństwo, w każdym wypadku łba nadstawiać za honor Najświętszej Panny, księcia wojewody, swój własny i każdego z członków towarzystwa” (S. Rzewuski, Pamiątki Soplicy); wewnętrzne spory należało rozstrzygać w pojedynku, nie zaś na drodze sądownej; „banda albeńska” miała swoją strukturę (naczelnika w osobie księcia, kanclerza i sekretarza), została utworzona w Albie, posiadłości wiejskiej pod Nieświeżem, stąd jej nazwa; książę Karol Radziwiłł, choć przebywał wówczas na emigracji przyłączył się do przywódców konfederacji barskiej (1768–1772). [przypis edytorski]

60. djabeł — dziś popr. pisownia: diabeł. [przypis edytorski]

61. infernem nec Deum tremens (łac.) — nielękający się piekła ani Boga. [przypis edytorski]

62. karaban (daw.) — rodzaj krytego pojazdu. [przypis edytorski]

63. wziąść (daw.) — dziś popr.: wziąć. [przypis edytorski]

64. moję — dziś popr. forma: moją. [przypis edytorski]

65. dyamenty — dziś popr. pisownia: diamenty. [przypis edytorski]

66. z pod — dziś popr. pisownia łączna z ubezdźwięcznieniem: spod. [przypis edytorski]

67. nieszpór właśc. nieszpory — wieczorne nabożeństwo w kościele katolickim. [przypis edytorski]

68. Zielone Świątki — przedchrześcijańskie święto wiosny poświęcone rozkwitowi sił natury, przez kościół katolicki zastąpione świętem Zesłania Ducha Świętego, obchodzonym od maja do czerwca, 49 dni po Wielkanocy. [przypis edytorski]

69. wytłómaczyć — dziś popr. pisownia: wytłumaczyć. [przypis edytorski]

70. ksiądza — dziś popr.: księdza. [przypis edytorski]

71. Edomit właśc. Edomita — staroż. lud semicki, zamieszkujący krainę położoną na płd. od Morza Martwego (Edom a. Idumeę), ich praojcem miał być biblijny Ezaw, brat Jakuba, wnuk Abrahama; ich nazwa pochodzi od hebr. słowa edom: czerwony. [przypis edytorski]

72. salve Regina (łac.) — bądź pozdrowiona królowo. [przypis edytorski]

73. gloria in excelsis Domino (łac.) — chwała na wysokości Bogu. [przypis edytorski]

74. rajtaryą — dziś popr. pisownia: rajtarią; rajtaria: jazda, kawaleria. [przypis edytorski]

75. z poza — dziś popr. pisownia łączna, z ubezdźwięcznieniem: spoza. [przypis edytorski]

76. Aman a. Haman — postać biblijna ze Starego Testamentu, najwyższy urzędnik króla Persji, Achaszwerosza (Kserksesa), który za nieoddawanie mu pokłonu przez Żyda Mardocheusza planował zabić jego i innych Żydów w Persji; zapobiegła temu królowa Estera; Haman został powieszony; symboliczne bicie Hamana jest elementem obchodów święta Purim. [przypis edytorski]

77. Rosyanom — dziś: Rosjanom. [przypis edytorski]

78. wziąść — dziś popr.: wziąć. [przypis edytorski]

79. brus — kamień szlifierski używany do ostrzenia narzędzi metalowych. [przypis edytorski]

80. śloza — łza. [przypis edytorski]

81. sobaka — pies. [przypis edytorski]

82. wziąść — dziś popr.: wziąć. [przypis edytorski]

83. szpitalów — dziś popr.: szpitali. [przypis edytorski]

84. wziąść — dziś popr.: wziąć. [przypis edytorski]

85. wynijść (daw.) — wyjść. [przypis edytorski]

86. jarzęce — jarzące się. [przypis edytorski]

87. świtka — siermięga; wierzchnia odzież noszona przez chłopów i ubogą szlachtę, szyta z grubego płótna, z długimi rękawami, sięgająca do kolan. [przypis edytorski]

88. Doniec — Kozak doński. [przypis edytorski]

89. zwiedź — tu: spotkaj. [przypis edytorski]

90. moję — dziś popr.: moją. [przypis edytorski]

91. Szto ty skazał (z ros.) — co ty powiedziałeś. [przypis edytorski]

92. małczy, Lach (z ros.) — milcz, Lachu (Polaku). [przypis edytorski]

93. o satysfakcyą — dziś: o satysfakcję. [przypis edytorski]

94. szutki (z ros.) — żarty. [przypis edytorski]

95. słuszaju’s (z ros.) — słucham się (tu: oświadczenie podwładnego o przyjęciu do wiadomości informacji podanej przez przełożonego). [przypis edytorski]

96. szutka (z ros.) — żart. [przypis edytorski]

97. jaszczyk — wóz do przewożenia amunicji artyleryjskiej. [przypis edytorski]

98. spasij nas (z ros.) — wybaw nas. [przypis edytorski]

99. zwoszczyk (z ros.) — woźnica, furman, stangret. [przypis edytorski]

100. Tak (z ros.) — tu: więc, a zatem. [przypis edytorski]

101. rebiata (z ros.) — dzieci. [przypis edytorski]

102. prykuski (z ros.) — przekąski. [przypis edytorski]

103. miserere (łac.) — zlituj się; początek Psalmu 51 (incipit: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej”), należącego do psalmów pokutnych. [przypis edytorski]

104. święto-Jański — dziś: świętojański; związany z uroczystościami poprzedzającymi dzień świętego Jana (z 23 na 24 czerwca); kościelne święto ustanowiono w terminie zbliżonym do tradycyjnego pogańskiego święta słowiańskiego, nocy Kupały, obchodzonego w najkrótszą noc w roku (ok. 21–22 czerwca), związanego z letnim przesileniem Słońca. [przypis edytorski]

105. jednę (daw.) — dziś: jedną. [przypis edytorski]