XIII

Widziałem! ja sam widziałem, o Greki!

Jako na wielkie wstąpił rusztowanie;

Widziałem wszystko — i tłumiłem łkanie...

On był tak młody — nie zmrużył powieki,

Choć śmierć tak bliska! choć śmierć tak straszliwa!

Jeszcze go widzę, jak zasłonę zrywa,

Jeszcze go widzę — jak pod nieba stropy

Na rusztowaniu stanął — i smutnemi

Oczyma dawał pożegnanie ziemi,

Siłom młodości — marzeniom młodości.

Wtem szczeble pękły wymknięte spod stopy...

Nie mam wyrazów... Któż mu nie zazdrości

Śmierci, teutońską43 sprowadzonej zdradą?

Lecz któż się zemści? któż w całym narodzie?

I właśnie słońce wstawało na wschodzie,

I promień z rannej otrząśniony rosy

Pozłocił Rygi twarz martwą i bladą

I na ramiona spływające włosy.

Na twarzy siłę ukazał niezmienną,

Uratowaną z męczarni rozbicia;

Na twarzy walczy senna boleść życia

Z drugą boleścią wieczności — bezsenną.