SCENA III

Pole przy lesie. Lilla Weneda. Lelum i Polelum w łańcuchach.

LILLA WENEDA

Wolni jesteście. Niech Roza Weneda

Rozerwie wam te na rękach łańcuchy,

A ja do ojca idę niewolnika.

Za trzy dni ojca wam żywego wrócę.

Lelum, ja byłam twoją narzeczoną,

Dziś jestem smutnej śmierci narzeczoną,

I może więcej nigdy nie powrócę,

I może nigdy się nie zobaczymy.

Pamiętaj o mnie, o! pamiętaj o mnie!

Ja cię kochałam jako siostra twoja,

Ja cię kochałam jak wierna kochanka,

Dzisiaj cię kocham jak ta, co ma umrzeć.

Pamiętasz, jak my dziećmi maleńkimi

Z obu stron ojca harfy uklęknieni,

Przez złote struny dawaliśmy sobie

Pocałowania; dziwiąc się, że każdy

Nasz pocałunek strun się kończył jękiem;

Była to dziwna losu przepowiednia!

Cóż teraz myślisz o tym harfy jęku?

LELUM

Jeżeli śmierci masz wczesnej przeczucie,

Chodź, przedśmiertelne weź pocałowanie.

LILLA WENEDA

Harfa naszego ojca jest w niewoli,

A ja nie jestem jeszcze zaślubioną,

Ust moich ci dać nie mogę płonących.

LELUM

Więc rozpuść, Lillo, twoje złote włosy,

Schowaj się za nie, jako za strunami

Harfy ojcowskiej... niechaj przez warkocze

Twych koralowych ust dotknę ustami...

LILLA WENEDA

O! nie, jak prosty gołąb ja się rzucę

Na wasze łono... kochajcie mnie, bracia,

Bo mi na świecie źle, ciemno i smutno...

Lecz to zwyczajna powieść — bądźcie zdrowi.

Jeśli zapyta o mnie jakie echo,

Mówcie: umarła.

Odchodzi.

LELUM

Bracie mój! słyszałeś?

Ona ma umrzeć...

POLELUM

Całe piekło we mnie.

Nie więcej czułem, gdy topór okropny

Kręciłem w ręku przeciw ojca głowie,

Jak teraz, słysząc wasze szczebiotanie,

Dzieci niedoli. Nie martw się, za trzy dni

Wszyscy będziemy niczym.

LELUM

O! Polelum,

Ty po mnie zostaniesz.

POLELUM

Po tobie?

LELUM

Dlatego ciebie tak nazwała wróżka:

Gdy Lelum skona, żyć będziesz po Lelum.

POLELUM

Ja zadam kłamstwo wróżbie... ja nie będę

Z waszymi groby62 żył w kraju niewoli.

Świadczę się tobą, słońce, jeśli kiedy

Ujrzysz mnie żywym na brata kurhanie,

To natęż tak twe oczy, światła Boże,

Aż mi zapalisz włos na tej bezwstydnej

Głowie, co mogła wszystko, wszystkich przeżyć.

Próżno los wróży, że będę ostatnim,

Ostatnią tu będzie jaka kobieta,

Albo rzecz jaka żywa jeszcze słabsza,

Monstrum, któremu Bóg nie dał w rozpaczy

Władzy skonania — to będzie ostatnim.

Słońce zapłoni się, jakby zhańbione,

Że nie ma komu świecić, tylko gadom

I tym, co umrzeć jak ludzie nie śmieli.

Chodź! wróżka powie nam, jak mamy skonać.

Wychodzą.