SCENA IV
Sala w zamku Lecha. Gwinona, RYCERZE, Lech.
GWINONA
Tak być nie może, nie, tak być nie może.
Z tym starcem trzeba skończyć... przyprowadźcie
Króla Derwida i z mego pokoju
Przynieście harfę. Klnę się wam na duszę,
Że ta dziewczyna cierpi pomięszanie;
Lub pomięszanie cierpi, lub fałszywa;
A w jej białości tyle jest kolorów
Jak na szyi gołębia... harfiarka!
Dumna, że czoło mi stawi... żebraczka!
Otoż mój człowiek.
Derwid wprowadzony przez rycerzy staje przed królową, przy nim stawiają harfę.
Postawcie go tutaj,
Bliżej, przy harfie postawcie. Człowieku!
Widzisz, że wolę mam żelazną — słuchaj!
Błysnął ci topór synowski nad głową,
Ale miał litość nad tobą i synem
I tylko trochę urąbał warkocza,
A głowę dla mnie zostawił nietkniętą...
Widzę w tym jednak czarodziejską sprawę;
Topory wasze muszą mieć na ostrzu
Synowskie oczy; harfy — córek serca;
Ta harfa twoja dzisiaj postawiona
Przy łożu moim o każdej godzinie
Nocnej budziła mnie jękiem boleśnym,
Choć nawet wicher nocy ją nie trącił63,
Ani się ciche dotknęły motyle.
Naucz mnie twego czarodziejstwa, powiedz,
Jak wy nieżywe rzeczy czarujecie?
A z córki twojej uczynię królewnę,
Synowi memu starszemu zaślubię,
Ty będziesz teściem królewica. I cóż?
DERWID
Harfa jęczała!... co mówisz, jęczała?...
Przy tobie stojąc, jęczała?
GWINONA
Cóż, starcze?
DERWID
Kto słyszał harfy jęk, we trzy dni skona.
GWINONA
Szalony starzec! śmiercią mi zagraża.
DERWID
Ty, ty za trzy dni umrzesz.
GWINONA
Ha?
DERWID
Słyszałaś.
GWINONA
Nędzarzu!
DERWID
Trumno!
GWINONA
Nieszczęsny!
DERWID
Śmiertelna!
GWINONA
Mój niewolniku!
DERWID
Królowo trzydniowa!
GWINONA
Umarły!
DERWID
Jak pies zachrzypłaś od krzyku.
GWINONA
Śliny mam dosyć...
Plwa na starca.
DERWID
O! bogi! o! bogi!
Dajcie mi oczy moje, będę płakał...
GWINONA
Ha! Sczerwieniła ci się twarz, harfiarzu!
DERWID
Tyś mię oplwała krwią.
GWINONA
Patrzcie, rycerze,
Ten człowiek królem był!
DERWID
Patrzcie, rycerze,
Oto gadzina ta była kobietą!
GWINONA
Człowiek ten kiedyś miał szacunek ludzki.
DERWID
I ta kobieta miała niegdyś ojca...
GWINONA
Proś w mego ojca imię, toć przebaczę.
DERWID
W imię cię ojca potępiam, przeklinam
I bogom daję piekielnym za trzy dni...
GWINONA
Za to, żem ciebie zabiła?
DERWID
Że dręczysz.
GWINONA
Ha! więc ty czujesz?
DERWID
Ha! więc ty się cieszysz?
GWINONA
Już nacieszyłam się, teraz zabiję.
DERWID
Ukąsisz tylko i umrę z wścieklizny.
GWINONA
Lękasz się mego zęba?
DERWID
Nie, choroby.
GWINONA
Rycerze, proszę, zlitujcie się nad nim.
To człowiek biedny... to człowiek szalony.
Harfiarzu, klęknij!
DERWID
Rzuć tu na podłogę
Twe czarne serce, pod moje kolana.
GWINONA
Nudzi mnie kłótniarz ten. — Daj mu policzek.
DERWID
Stój! splamisz ręce, ja mam twarz oplwaną.
GWINONA
Cóż to, ja sama mam bić tego króla?
Masz!
Uderza go.
DERWID
Nikczemnico! niech cię Bóg obali.
O! serce moje! o!
Mdleje.
GWINONA
Wynieście trupa
I rzućcie wężom!
Rycerze wynoszą Derwida.
Gryfie! ty dopilnuj,
Niech do wężowej wieży rzucą starca.
Gryf wychodzi.
Głupie, bez serca rycerstwo patrzało,
Gdy we mnie wzbierał gniew; kiedym ja wrzała,
To stali cicho, jak uliczne chłopcy,
Sykaniem szczwając psa mojego gniewu.
Milczeli wszyscy. — Gdyby tylko jeden
Na starca słowem uderzył gryzącym
I mej bezsilnej kobiecej wściekłości
Przyszedł z pomocą, byłabym ostygła.
Lecz nie, milczeli; a jam się rzucała
W przepaść wściekłości, rozkoronowana,
Znienawidzona i nienawidząca;
Z całego serca ich nienawidząca.
Lilla Weneda wchodzi.
LILLA WENEDA
Pani! gdzie ojca mego niosą?
GWINONA
Na śmierć.
LILLA WENEDA
Powiedz, na jaką śmierć ty go skazałaś?
GWINONA
Kazałam rzucić na pożarcie wężom.
LILLA WENEDA
Wężom!
GWINONA
Spójrzałam wczoraj w jedną wieżę,
Która przy zamku stoi zrujnowana; —
Spójrzałam: z gadzin okropne powoje —
Błyszczące, pełne ślin, pną się na ściany;
A w głębokości gniazda wężów leżą,
Błyskają oczy, wiją się ogony,
I ciągły słychać świst, sykanie, gwary,
Jak w garnku wrącym. — Tam, w ciemność okropną.
W tę sykającą ciemność, w to wężowe
Błoto, w ten straszny ul kazałam rzucić
Twojego ojca.
LILLA WENEDA
O! Boże! o! Boże!
Mój ojciec wężom jest rzucony głodnym?
Węże nie będą mieć nad nim litości!
O! więc mi skonać!
GWINONA
I cóż, gołębico?
Żadnego teraz ratunku, wybiegu,
Tu nie pomoże topór twego brata,
Tu nie pomogą twoje łzy: — pożarty
I rozszarpany między gadzinami
Twój stary ojciec.
LILLA WENEDA
Ta harfa go zbawi.
Chwyta za harfę i wybiega.
GWINONA
Harfa? Idź z Bogiem, waryjatko smętna,
Czegoż dokażesz, harfą uzbrojona,
Przeciwko zemście wężów i kobiety?
Wychodzi.