SCENA V

Monument z druidycznych kamieni w lesie. Derwid na tronie kamiennym, wokoło Dwunastu Harfiarzy na dwunastu siedzi kamieniach, przy każdym harfa złota i pochodnia w ziemię zatknięta, Roza Weneda stoi za ojcem na tronie. — Dąb Derwidowy na prawo.

DERWID

Cóż? jeszcze nie ma harfy, a ja słyszę

Jęki narodu i szelest płynącej

Krwi. — Jeszcze nie ma harfy — o! bogowie!

Wchodzi Wened ranny.

WENED

Przybiegłem ranny. — Lechici nas łamią,

Lud czeka pieśni.

DERWID

O! Boże! o! Boże!

WENED

Ja konam, królu, graj pieśń... ja umieram.

Pada i kona.

DERWID

wstając na tronie i rwąc włosy

Pioruny, bijcie we mnie! o! pioruny!

Bądźcie wy królem! a ja będę harfą!

Królestwo moje to puch jak te włosy,

Które wiatr bierze z krwią moją wyrwane...

O! wichry, rwijcie mi włosy! o! wichry!

Lelum i Polelum wchodzą.

LELUM

Ojcze, giniemy, graj pieśń...

DERWID

Idźcie skonać,

Ja nie mam harfy.

ROZA WENEDA

Ustąpcie się wszyscy,

Już słyszę harfę idącą, już słyszę...

Uderzcie w tarcze, niech się zejdą wodze!

Ta pieśń uczyni z nich nieśmiertelniki.

A wszyscy, co ją usłyszą, żyć będą,

A wszyscy, którzy nie usłyszą, pomrą.

Wchodzi Ślaz z harfą w skrzyni

ŚLAZ

Otom się dobrze wam zasłużył, ludzie...

Przynoszę harfę — gdzie postawić?

ROZA WENEDA

Daj tu...

O dąb oparta królewski, niech czeka...

ŚLAZ

A wam królowa kazała powiedzieć,

Że dotrzymuje przysięgi.

ROZA WENEDA

Precz, wężu!

ŚLAZ

A to i dobrze, schowam się w bagniska.

Odchodzi.

ROZA WENEDA

Królu! zwycięstwo daj twemu ludowi.

Wchodzi Wodzów Dwunastu z obnażonymi mieczami, wszyscy krwawi.

Oto są wodze i pieśni godzina.

Ojcze, przy dębie Derwidowym harfa.

DERWID

wstaje z tronu i zbliża się do harfy

O! jak mi serce drży! czy ja potrafię

W złociste struny uderzyć?... Już słyszę

Serca bijące w ludziach — gdzie ta harfa? —

Czekajcie! — Jak mi drży serce. — Gdzie harfa? —

Już czuję w sobie, że wy zwyciężycie,

Jeżeli duszę w pieśń przeleję całą,

A duszę już mam w rękach, tu — jak piorun,

Jak piorun całą ją cisnę na struny

I spiorunuję pieśnią.

Dotyka się omackiem skrzyni harfowej.

Harfa w skrzyni,

Wenedo, otwórz.

Roza Weneda zdejmuje wieko ze skrzyni harfowej i cofa się, odciągając ojca za rękę. W skrzyni bowiem zamiast harfy widać umarłą Lillę Wenedę w śmiertelnej koszuli, z wieńcem bławatkowym na głowie.

Puszczajcie do harfy!

Dlaczego wy mnie trzymacie za szaty?

Dlaczego wstręty czynicie starcowi?

Ja jestem pełny ducha! — ja się wyrwę

I ta pieśń moja będzie nieśmiertelną.

Wyrywa się z rąk córki i kładzie ręce na twarzy zmarłej Lilli Wenedy.

Cóż to?... rzecz jakaś zimna... to nie struny...

Ja pod palcami mymi czuję trupa...

Co to jest?... o! to nie harfa... to ciało

Mojej umarłej córki...

Chwila milczenia. Roza Weneda chce ojca odprowadzić od ciała zmarłej, starzec nie daje się córce.

Precz, gadzino!

Tu moja tamta córka... tu, tu w trumnie.

O! o! umarła! — Czekajcie! czekajcie!

Bo tu jest także pieśń, te złote włosy,

Na których będę grał. — Ja ciebie widzę!

Dzieweczko moja, widzę! — o! ja znajdę

Twoje usteczka. — O! nie odrywajcie,

Nie odrywajcie wy mnie od niej, proszę!

Nie odrywajcie.

ROZA WENEDA

Cóż to — nie słyszycie

Tej pieśni z łez królewskich? idźcie skonać!

DERWID

O! o! gołąbek mój martwy! o! martwy!

O! już na wieki martwy.

HARFIARZ

Ojciec płacze.

DERWID

Ja ciebie widzę, córko! twoja postać

Stoi mi w jamie, tu, powydzieranych

Oczu. — Ja ciebie widzę w grobie głowy.

O! gwiazdeczkami ukoronowana

W pachnącym cedrze, lampo pełna blasku.

Wychodzisz z rączki otwartymi... O! o!

Tu! — czy widzicie? tu — śmieje się płacząc...

Umarła moja, najmilsza umarła!

Moja jedyna!

ROZA WENEDA

Wiedziałam ja dawno,

Na jaką zwołam was pieśń, potępiony

Ludu przez Boga... już dawno widziałam

Na waszych czołach napisane krwawo

Życie trzydniowe. — Cóż! — czemu tak bladzi?

Któż tu jest kłamcą? los? czy ja? czy rozpacz,

Która niechcących umrzeć oszukała? —

Gołębie serca! o! jak wam leniwo

Do kończącego wszystko grobu! — Trzeba

Was było wszystkich oszukać i śmierci

Pędzić, jak białą trzodę owiec, w gardło.

Nie dosyć jeszcze?... o! wy, moje włosy

Wyrwane, w garść się wężów przemieniajcie

I dla strupiałych ludzi bądźcie biczem!

PIERWSZY Z WODZÓW

Wróżko! przyrzekłaś nam zwycięstwa harfę.

ROZA WENEDA

Ja ci przyrzekłam? — co? — Chodź tu i patrzaj!

I ty myślałeś, że więcej jest głosu

W strunach niż w trupa niewinnego ciszy?

Gdzież taka harfa jak ten trup? Gdzie takie

Tony żałosne, jak płacz tego ojca,

Co w rękach córki rozwija warkocze

I szuka w nich, jak w strunach drżących, głosu?

O! przysięgnijcie wy na nią, rycerze,

Że się pomścicie... resztę zdajcie gromom

I późnej zemście czasu... przysięgnijcie!

WODZE

Zaprzysięgamy zemstę... aż do śmierci.

Wychodzą.

LELUM

całując zmarłą siostrę.

Na ustach twoich, siostro, zaprzysięgam,

Że zobaczymy się dziś. O! Lechici!...

DERWID

dobywa z zanadrza nóż ofiarny i mówi, przebijając się dwa razy.

Synowie! o tak — o tak — w Lecha serce...

Pada martwy.

ROZA WENEDA

Tam stos na prawo... Weźcie te dwa ciała

I spalcie razem, a wokoło stosu

Trzymajcie urny z królów popiołami;

Jeśliby który Lechita szedł gwałtem

I chciał ze stosu porwać ciała święte,

To wy go tymi urny100 przywalicie.

Harfiarze biorą urny i pochodnie. — Czterech zaś kładzie na barki ciało Derwida i Lillę Wenedę w skrzyni cedrowej i wychodzą. — Roza Weneda obraca się do Lelum i Polelum i mówi.

Tu na tronowym kamieniu ułożę

Stos z pachnącego drzewa... Czekam na was...

Lelum Polelum wychodzą walczyć, Roza Weneda odchodzi w głąb lasu.