SCENA III

MARIA, HENRYK, NICK.

MARIA

Henryku! Ja sądziłam, że cię tu zastanę

Wśród zgrai twoich dworzan! Tyś samotny, blady,

Powiedz, czyś ty nie chory? Oczy obłąkane,

Na twarzy widać jeszcze bezsenności ślady.

HENRYK

z rozpaczą.

O Mario!

MARIA

przerywając.

Uspokój się! Tyś chory, mój luby!

Połóż się, zaśnij, widać bezsenność ci szkodzi.

HENRYK

O Mario! Jestem winien! Winien Rizzia zguby!

MARIA

z udaną obojętnością

Ja nie wiedziałam o tym, cóż mnie to obchodzi?

HENRYK

Ty mi przebaczasz? Powiedz!

MARIA

I cóż mam przebaczyć?

HENRYK

Śmierć jego.

MARIA

Czyją?

HENRYK

z przymuszeniem.

Rizzia...

MARIA

Jużem zapomniała.

HENRYK

Chciałem się uniewinnić, czyn mój wytłumaczyć,

Lecz ten Włoch nie wart, abyś o nim pamiętała.

NICK

do Henryka.

Włoch nie wart, abyś o nim pamiętał, Henryku.

Powtórzę ci te słowa, twoje słowa własne,

Gdy nie będziesz mógł zasnąć.

HENRYK

do Nicka.

Precz! Precz, nędzny Nicku!

Do Marii.

Przebaczyłaś mi, teraz już spokojny zasnę.

MARIA

Trzeba sen sztuką zwabić, gdy od łoża stroni,

Przyniosłam senny napój, poznasz jego siłę.

Sen cię po nim skrzydłami lekkimi osłoni,

Zaśniesz jak małe dziecko, będziesz miał sny miłe.

Wmieszam go do lekarstwa.

HENRYK

do Marii, która wlewa napój w czarę stojącą przy łożu.

Dzięki ci, królowo!

NICK

Zadrżała, przed mym okiem nic się nie ukryje.

Do Marii cicho.

Pani, podziel się z królem napoju połową,

Bo kto wie, gdy król twoje lekarstwa wypije,

Może ci się podobny napój w nocy przyda.

MARIA

spojrzała na Nicka i odwróciła się ze wzgardą.

O jakże trudna rola; lecz tak, kończyć trzeba!

Każde spojrzenie zdradzi, każde słowo wyda,

A myśl mnie już wydała przed obliczem nieba.

Oby się prędzej! prędzej! Wyrwać z tej komnaty.

HENRYK

O Mario! Czemu nosisz te żałobne szaty?

MARIA

Tyś chory, chciałam przez to mój smutek wyrazić.

NICK

na stronie.

Więc na to szat potrzeba.

HENRYK

z czułością do Marii.

Ja cierpię tak mało,

Zwiększono wielkość cierpień, chciano cię przerazić...

Teraz z mojej słabości nic już nie zostało,

Skoroś mi przebaczyła.

MARIA

Bądź zdrów!

HENRYK

Jeszcze wcześnie!

Gdzie idziesz? Zostań chwilę, jeszcze jedno słowo!

Wyznam ci szczerze, nieraz dręczę się boleśnie,

Nieraz cię obraziłem, przebacz mi, królowo!

Klęka przed nią.

Przebiegnij wszystkie chwile, któreśmy przeżyli,

Jeśli nas jaka w życiu czarna chwila dzieli?

Błagam cię! Utrać pamięć tej nieszczęsnej chwili.

MARIA

odwracając się z drżeniem.

Przeprasza, jakby leżał w śmiertelnej pościeli.

Człowiek, co może jutra, jutra nie zobaczy,

U stóp moich klęczący błaga przebaczenia;

Gdy jemu nie przebaczę, czy mi Bóg przebaczy?

Wstań, Henryku! O, przebacz! Przebacz mi wzajemnie.

HENRYK

Ty błagasz przebaczenia? Błagasz go ode mnie?

Powiedz mi, jakie w tobie mam odpuścić winy?

Ja ci nawzajem serce do głębi otworzę.

MARIA

Bądź zdrów — prędko mi z tobą ubiegły godziny.

HENRYK

z czułością..

Kiedyż się zobaczymy?

MARIA

drącym głosem.

Nie wiem — jutro może?

HENRYK

Ty mnie tak zimno żegnasz? Czyliż świeże śluby

Przebaczenia, miłości, znikły między nami?

MARIA

całuje go w czoło

Bądź zdrów!...

HENRYK

z przerażeniem.

Tak mnie zimnymi dotknęłaś ustami,

Dreszcz mnie przebiegł.

MARIA

z gorzkim uśmiechem.

Ty jesteś w gorączce, mój luby.

Odchodzi