SCENA II
ZBIGNIEW, KASZTELANOWA, PAN CHRZĄSTKA wchodząc innymi drzwiami.
CHRZĄSTKA
Gdzie Wojewoda?
KASZTELANOWA
Chciej nas waść zainformować,
Co to za krzyk?
CHRZĄSTKA
Zdarzenie, mościa dobrodziejko,
Bardzo smutne.
KASZTELANOWA
A powiedz że?
CHRZĄSTKA
Bryka za bryką
Wjechała na dziedziniec, mościa dobrodziejko.
Z tych bryk wysiadło szlachty, panów co niemiara.
Jednych prowadził pan marszałek ziemski Szczara,
Lubomirszczyk7 zajadły, rokoszanin8, śmiałek;
Drugim pan Olgopolski przywodził, marszałek,
Babińcowym nazwany, bo trzyma z królową.
Zeszli się, mościa pani, przed bramą zamkową
Owi dwaj marszałkowie, a każdy jak patron
Caudy9 swej przyjacielskiej, amicus10 i matron.
KASZTELANOWA
Proszę Waćpana, nie leź w łacinę jak w błoto.
CHRZĄSTKA
Obu więc tym marszałkom przeciwnym szło o to,
Który z nich krok najpierwszy ma mieć do przedsienia;
Lecz jako oba grzeczni, więc bez ubliżenia
Jeden drugiemu, oba, mając czapki w rękach,
Nuż się kłaniać, we dwoje giąć się, jak na mękach;
Próżno obu łysiny mroził księżyc chłodny,
Jeden krzyczał: niegodny — i drugi: niegodny!
I byłyby na wieki trwały te respekta,
Gdyby jeden z baczących na te kontrefekta11
Jezuickiej grzeczności nie był krzyknął z brzucha:
A weźże, panie Szczara, krok i nakryj ucha.
Co słysząc Olgopolski, jak piorun z obłoku
W bramę — co widząc, równie accelerans12 kroku
I pan Szczara uczynił. — Waćpani się spytasz,
Co się stało? Jak razem wstąpili w korytarz,
Tak i razem ugrzęźli, brzuch z brzuchem, nos z nosem;
Próżno ich szlachta częstym szturchańcem i głosem
Podżega i na dalsze zaprasza pokoje —
Nie mogą — więc myśl wzięto seccare13 na dwoje
Zaciętych inimicos14, więc błysnęły szable.
Jako więc w ciasnym porcie dwa wielkie korabie15,
Które fortunam16 niosą przed burzliwym gromem...
WOJEWODA
za sceną.
Rozbić mur, niechaj wejdą Ichmoście wyłomem.
Panie Chmara! Rozwalić mur.
KASZTELANOWA
O! Krotochwila17.
Chrząstka wychodzi.