SCENA IV
KRÓL, WOJEWODA.
WOJEWODA
spotykając odchodzącą Amelię.
Co to jest? Do swych aśćka idź apartamentów.
KRÓL
Cóż tak srogi?
WOJEWODA
Mościwy Panie, bez wykrętów,
Coś mi dziś we łbie jęczy pogrzebowym dzwonem,
Krew, co się lała, leży pod żony balkonem.
KRÓL
Co? pazik taki śmiały?
WOJEWODA
Królu, proszę o to:
Wypraw ty mi z zamczyska tę laleczkę złotą,
Wypraw ją — bo już, Panie Miłościwy, ranna,
To jak się dotknę, stłuc się gotowa jak szklanna;
Ja żony nie podzieram52, to święta kobieta.
Lecz ten paź, on się czegoś tu, królu, dopyta.
Ja ciebie może, panie miłościwy, nudzę,
Lecz powiadam, jeśli chcesz mieć w dalszej usłudze
Twojego dworzanina, to go wypraw prędzej,
On się tu może zgubić jak worek pieniędzy,
Złoto wabi, on cały złoty — toć ukradną,
Wypraw go, mciwy panie, ma figurkę ładną,
Ja się o niego boję.
KRÓL
No, mój wojewodo,
Widzę, że w tobie ta krew, to nie szafran53 z wodą.
Cieszę się, żeś mi jeszcze czerstwy54 i ognisty.
Przyślij mi pazia, zaraz mu napiszę listy
I wyślę do Warszawy.
WOJEWODA
A ja mu dam szkapę.
Odchodzi.