SCENA VII
WOJEWODA, ZBIGNIEW.
WOJEWODA
Waść tu czekasz kogo,
Waść widzę porysował marmury ostrogą.
Cóż to jest za rysunek — trupia głowa — synu!
Waszeć mi chcesz się rąbać? Wstyd, to człowiek z gminu:
Takiego wojewoda pod kijem zatłucze...
Posłałem Chmarę — ja go respektu nauczę...
Melka niewinna, że krew pod oknem — niewinna,
Lecz z paziem, co ją sądził ścierką — to rzecz inna.
Pod kijami odszczeka, już posłałem Chmarę.
Zostaw to wszystko waszeć na to czoło stare.
Czy ty myślisz, że matka o tym nie wiedziała?
ZBIGNIEW
O! Na to ja przysięgnę.
WOJEWODA
Panu Bogu chwała,
Że mi nadarzył świętą kobietę za żonę.
Czy waść uważał, miała oczęta czerwone
Od płaczu?
ZBIGNIEW
Bo też każde posądzenie boli...
WOJEWODA
Posłałem ludzi — będą przy wielkiej topoli
Koło karczmy na tego czatować gałgana.
ZBIGNIEW
Lecz jak się król pan dowie?
WOJEWODA
Króla mam za pana,
Ale nie w moim domu.