SCENA VIII

Ciż sami. KRÓL i MAZEPA wychodzą z bocznych drzwi.

KRÓL

Mości wojewodo,

Paź jedzie do Głuchowa, potem z naszą zgodą

Powraca do Warszawy, rzecz ukartowana.

Pozwólże mu waścine uściskać kolana,

I każ mu spuścić mosty.

WOJEWODA

Niech odjeżdża zdrowo.

A ode mnie niech przyjmie szablę turkusową,

I rumakiem murzynem nie gardzi na drogę.

Koń ten bystre ma oczy i lotną ma nogę.

Oby waści szczęśliwie niósł przez nasze pola

Do szczęśliwego celu.

MAZEPA

Jeśli wasza wola,

Przyjmuję oba dary — piękny upominek,

Dobra szabla, a jeszcze lepszy koń murzynek;

I bodajby to koń był, co kędyś po lesie

I po łąkach aż na tron pazika zaniesie,

Jak to już wywróżyła cyganka przed laty.

KRÓL

A lećże mi po łąkach, paziku skrzydlaty,

Wspomnij o mnie na tronie i bądź mi aliantem.

A teraz, wojewodo, chodźmy alikantem56

Pić za szczęśliwą podróż tego pretendenta

Do korony.

Do Mazepy.

Niech waszeć o listach pamięta.

Odchodzi z wojewodą.