SCENA VIII
WOJEWODA
sam.
Biorą go, wiążą... To mi to zemsta nad wrogiem!
Sznury się w mięso wpiły... koń ciało roztarga.
Zimno mi, synu! Ojciec waszmości się szarga
We krwi, a ty się krwawej nie przelęknij mary...
Co to jest? Jak tu ciemno?... Jakie to poczwary
Całujące się głośno w ciemnym korytarzu?
A wstańże z trumny! Wstańże, ohydny nędzarzu!
Powiedz, że to nieprawda!... Każ się deskom spaczyć!
Wstań! Otwórz ty się, trumno! Ja gotów przebaczyć,
Jak mi do nóg upadniesz. — Łzy gotowe pociec...
O, trumno! Ja ci gotów przebaczyć — ja, ojciec,
Jeżeli z ciebie wyjdą łzy nad moją nędzą.
Precz, trupy! Niech szatani was przez ognie pędzą!
Dosyć oszukiwania! I dosyć żywota!