SCENA XI
ZBIGNIEW i WOJEWODA, który przez cały ciąg sceny wyprowadza gości z czapką w ręku i kłania się nisko.
ZBIGNIEW
Serce mi kołace,
Jakbym miał omdleć. — Tutaj stała nieruchoma —
On gadał do niej, trwoga w niej była widoma32.
O czym on do niej mówił? Jakimi wyrazy33?
Ona się odwróciła, widziałem, dwa razy,
Jakby z niespokojności — trzebaż mi się było
Pokazać? — Ten dom będzie paziowi mogiłą.
WOJEWODA
Gasić światła! Król się pan ma ku spoczynkowi.
Wychodzi.
ZBIGNIEW
I niktże mi tu z duchów litosnych nie powie,
O czym oni gadali. Nie, ja spać nie będę;
Pójdę, aż się tych myśli dręczących pozbędę,
Ukołysany nocną cichością w ogrodzie.
Jeśli usłyszy — ona mnie pozna po chodzie
I przypomni, że jestem na świecie. O! Męka.
Wychodzi.