I
Pozwól mi więc — Sofosie — że ciebie postawię
Z Szczęsnym — na tej cudownej Edenu murawie,
Nad którą rajskie ptaki rozwidniały drzewa,
Jako pawie Junony. — Ty mi bądź jak Ewa;
On — jak muszla srebrzysta, dziś obrosła szlamem,
Niech ci zaświeci w oczach — kochankiem Adamem!
Oboje wy modlitwą zwierząt uproszeni,
Lwów mową i gadaniem ptaków — i strumieni —
I dziwnym róż językiem: — wyszliście z płomieni,
Z oszalałej radością tworzenia Natury.
Nad wami jeszcze ptaki wieńcami — i chmury
Rozognione latały; ziemia o was śniła,
A już powoli stygła, hymn i głos traciła —
Lwom się pozamykały paszcze, różom łona:
Duch opadł — jego święta modlitwa spełniona —
Formę nową otrzymał — piękną, doskonałą;
W niej będzie śpiewać cudnie to, co w nim gadało.
Z poszanowania — które wasza forma święta
Niosła — o stopień wam się zniżyły zwierzęta;
A w was serce jak czara... ale już z tej czary
Nie ogień, który w formie zapalał pożary,
Ale światło się rodzi i leje bez końca: —
Tak, że wy — jako z siebie odrodzone słońca —
Trwacie w miłości bożej... Nic z was nie ubędzie;
Wieczni — na rzece czasu błękitnej — łabędzie,
Płyniecie w parze!... Boże! — o, jakże szczęśliwi!
Wola wasza — gdy zechce co zechce, ożywi...
Ducha, którego kocha — udaruje ciałem;
W Bogu tworzy — miłosnym tworzenia zapałem
Rozradowana...
Z takiej to, wielkiej potęgi
Spadliście — jak Mojżesza opisują Księgi —
Słońcem Ducha żywione, formy nieśmiertelne;
Zepsuwszy ciało wasze świetne i subtelne,
Wprzód pokarmu użyciem ziemskiego — a potem
W Duchu Węża dwóch Duchów spłomienione grzmotem.
Forma wasza zieleni rajskiej nie weseli;
Czarna — aż się znów myślą o światłach wybieli...
O pierwszym wdzięku roi, ale ją zwycięża
Brąz — a czarny zupełnie rodzi się Duch Węża:
Ów pierwszy Duch... który się z prochu podniósł głową
I do ciała się dostał za własną namową.
Biadaż wam, żeście formy ludzkiej nie ustrzegli
Przed tym Duchem zabójcą!...
Jedna chwila, nie w Bogu przebyta — lecz w szale,
A już... Wstyd wam, Anioły! — ukryjcie się w skale:
Chrystus idzie...
Zaprawdę, wyście go widzieli
W onych rajskich jutrzenkach... Pana: — cały w bieli,
Szata jego nad śniegi biała, przeraźliwa,
Twarz słoneczna, świecąca, złota i cierpliwa;
Jak dziedzic, który własne dziedzictwo odwiedza,
Szedł — a kwiaty różnymi paliła się miedza,
Gdzie przechodził. — Lwice doń podnosiły głowy,
Nieme, zatchnięte, swej biednej żaląc się niemowy —
I wół leniwy stąpał — i wielbłąd wieżowy —
I różni ptacy wielcy, i ptaszkowie mali;
Wszystko biegło — wszyscy się k’Panu zlatywali
Po łaskę... A wy jedni, skryci poza drzewa,
Pożarem ognia, który wam napełnił trzewa
Zatrwożeni... na piękne swoje patrząc ciało,
Które gasło i niby na trupach czerniało:
Staliście, nieszczęśliwi znowu wiekuiście,
We włos wasz rozczochrany ubrani i w liście...
Rozumiecież wy teraz, jako z grzechu ziarna
Wyszły te rzeczy świata sromne176: — postać czarna,
Którą ciągła modlitwa o światło przemieni
W białość alabastrową — osłonę promieni?
Rozumiecież, skąd twórczość wstydząca, globowa,
W Trójcy? — skąd szept miłosny — ta węża namowa?
Skąd rumieniec — ów ogień, oskarżyciel winnych?
Skąd praca ciał i znowu upadek bezczynnych?...
Skąd taki wstyd straconej w ciałach niewinności —
I tak wielka potęga postów — i czystości?...
Oto początki wasze! — A teraz konieczne
Wstaną wam w Duchu cele prześwięte, słoneczne,
Atmosferyczne — niby słońc ogromnych kręgi,
W które nas niosą westchnień duchowych potęgi,
W które jednak nie wstąpim pojedynczo sami,
Lecz z globem słońcem, sami gdy będziem słońcami; —
Wprzód męczennicy, wieszcze, króle i prorocy,
Potem Chrystusy wielkie, wskrzesitelnej mocy,
Pracą ciał położonych dzielni kruszyciele —
Globem słonecznym w święte, ostateczne cele
Rozeznać ślady Ducha... w te ogromne cele
Lecący — między słońca — wyżej błyskawicy
Świętojańskiej177 — ogromni tej ziemi sternicy! —
Więc niech on tam — zielony — w ognistej czerwieni
Koło Saturna... dwojgiem płomiennych pierścieni
Obraca i tęczami krągłymi Aniołów
I dwunastą porwanych w słońca Apostołów...
Niech ów święty przewodnik... i inni gwardziści
Pańscy... oto gwiazdami, tak jak chmurą liści,
Na świat mający spadać... słyszą, że powstała
Wiedza mająca świecić lampą na dnie ciała,
Przez którą już zbliżona twórczości godzina
Na świat nam przyprowadza świat Bożego Syna!...
Bądźcież mi ku pomocy; stańcie się świadomi
Tej Wiedzy, co szatana ognistego zgromi,
Świat mu wydrze — a ogniem czynić nie pozwoli
Rzeczy krótkich, na chwilę z cielesnej niewoli
Wyzwalających! Pomóż — ty mąż i kobiéta!
Światło niechaj nam, cicho tworzące, zawita —
Światło, które ziarenko pod ziemią poruszy:
A wnet — w onej trumience śpiący Anioł Duszy
Budzi się i wyciąga ręce do żywota...
Pomóż! w tobie pochodnia świeci — twórcza, złota.
Wszystko zgaś! ją jedną śród serdecznej kory...
........................................................................
I marzone półświatła wszystko to, co dzieci
Globowe bawi, porzuć — a niechaj zaświeci
Świętość twórcza... i nam niech ku pomocy stanie!
Lecz jakże mi uwierzysz? — Wiekowe otchłanie
Są pod tobą i bratem... a wy sami sobie
Tajemnicami będąc, na tym ludzi grobie
Stoicie... Jakże teraz dostaniecie wiary,
Że pokolenia przeszłe nie są próżne mary,
Pomimo was przez Boga na ten glob rzucane?...
Jakże? — Chyba w Aniołach waszych zmartwychwstanę
Całą przeszłością; ludy wszystkie w was rozbudzę,
Każę wam grzechy nosić i własne, i cudze.
Zaprawdę uczynię to... czynów waszych wątki
Przez ostateczne cele i Ducha początki
Usprawiedliwię — ciała będę wam budował
I budził — i znów w białe groby kładł i chował,
I znowu wyprowadzał... A Duchy pokażę,
Jako na się wkładając różne, piękne twarze,
Po globie się szukały, aż z błąkań się onych
Stanie powieść harmonii pełna nieskończonych,
Jednością oświecona wywodną — jak słońcem...
Wy mi więc bądźcie czynów początkiem i końcem!
Budujcie!... Niech was forma ukorzona słucha,
A wy budujcie wszystko przez Ducha — dla Ducha...