ZMIANA I

We dworze Regimentarza. Wchodzi KSIĘŻNICZKA i za nią ANUSIA.

KSIĘŻNICZKA

Ach, Anusiu! Anusiu!

ANUSIA

Co, panno?

KSIĘŻNICZKA

Gruszczyńskiego duch mi się pokazał.

ANUSIA

Być nie może.

KSIĘŻNICZKA

Z piersią krwawą i ranną

Cicho stojąc, na powietrzu namazał

Krzyż czerwony i zniknął.

ANUSIA

Horrory!

KSIĘŻNICZKA

Przepowiednia się, ach! Wernyhory

Sprawdza na mnie...

ANUSIA

Niech się modli panienka.

KSIĘŻNICZKA

Jeszcze krwawa i ognista ręka

Musi oddać mi ślubny pierścionek.

Widziałam już pierwszą marę.

ANUSIA

Zmów panienka391 choć kilka koronek;

Uczyń z czego serdeczną ofiarę.

KSIĘŻNICZKA

Ach! z rozumu ja i śmiechu

Ofiarę już uczyniłam.

Jak płótno jestem na blechu392

Pokrwawione ducha dłonią;

Z oczu się jego napiłam

Świateł, co nad świętych skronią.

Dowiedziałam się z postaci,

Że człowiek nic w grobie nie traci,

Widząc go w złoconym pasie,

Może z ogni robaczliwych.

Każę się pogrześć w atłasie,

W kolorach nielitościwych

Dla serc, które teraz jęczą:

I po śmierci będę tęczą,

Jeśli mi Pan Bóg pozwoli,

Od topoli do topoli

Na cmentarzu pajęczyną

Z róż, brylantów i motyli...

Przez którą przejdą niemili,

A mili tak się owiną,

Że wiecznie ze mną zostaną...

Ach, Anusiu, jutro rano

Los mój się rozwiązać musi

Tak jak dumka śpiewana na Rusi.

Wychodzi z Anusią.