ZMIANA II

Przy cerkwi pod lipami... LEON z kością w ręku, obłąkany na twarzy... Wbiega SEMENKO.

SEMENKO

Złociste Lachów sztandary

Gnają wiatr... i dym, i krew.

Leci z szablą pan mój stary,

Złoty jak kudłaty lew;

Ołowiany ja mu grad

Ze szturmaka393 sypnął w brzuch,

Taj nie zadrżał i nie padł

I zdjął mię strach. Szczo ty za duch394?

LEON

Przysięgam na blask księżyca,

Żem nie człowiek, ale lwica;

Żem nie człowiek na cmentarzu,

Ale śmierci herb w herbarzu:

Na czerwonem395 polu stoję

I złotych się gwiazd nie boję,

Nie boję się twojej spisy.

SEMENKO

Ach, daj paść na jej narcysy

I umrzeć.

LEON

Nikt nie umiera,

Ale piekło się otwiera,

Gdy w bramy stukam tą kością.

Widzisz tam, pod lip ciemnością

Postacie widać piekielne,

O drzewa poopierane.

Powietrze jak ołowiane

A deszczem gonty kościelne

Lecące jak śniegi białe,

Na ogniu i krwi stopniałe,

Węży sinych bielą kuszcze...

Precz do piekła! bo do cerkwi nie puszczę.

Bo tam teraz z wielką ciszą

Dusze umęczonych wiszą

Na krzyżach i Boga chwalą,

A słońca jasne się palą

Koło ich głów jak tarcze złote.

SEMENKO

Miałby ja teraz robotę,

Gdyby z wariatami gadał;

Puskaj396 w cerkiew.

LEON

Na pierś skoczę

I będę oczy wyjadał.

SEMENKO

Strach ty... lecz ja w tobie umoczę

Moją spisę aż po dłoń...

LEON

Odbija spisę kością... i wlatując na Semenkę, obala go na ziemię i dusi.

W rękach mam twe gardło i skroń,

A co?

SEMENKO

przyduszonym głosem.

Dusysz mene, panyczu397!

Wbiega REGIMENTARZ na czele polskich żołnierzy.

REGIMENTARZ

Co za widok? mój synu! mój synu!

Patrzcie! na jego obliczu

Obłąkanie, jedna ręka

Potrząsa palce z rubinu,

A w drugiej kość ludzka się pęka

W drzazgi, a wzniesione brwie398.

Mój synu! mój drogi! mój Lwie!

Ach, co za okropny los...!

LEON

wstając i przychodząc do zmysłów

Co to jest? Ojcowski głos!

REGIMENTARZ

Poznał mnie... Weźcie go stąd!

Tu jeszcze kule świegocą.

Wyprowadzają Leona.

A jutro rano na sąd

Dostawić tego zbrodniarza.

Pokazuje na Semenkę.

Żyły mu w gardle charchocą399,

Oczy wyszły z wirydarza

Czaszki jak dwa blade króle

Pełne przestrachu, w purpurze,

Kiedy Pan ludów na chmurze

Napisze słowo stracenia.

Wziąć go... i w mojej szkatule

Znaleźć co do otrzeźwienia,

A zdrowego mi dostawić;

Bo ja się z nim będę bawić

Jak kot z myszką.

Wchodzi SAWA.

Coż za wieści?

SAWA

Pałasz mój do rękojeści

Czerwony krwią mego ludu.

Podobnie się nam do cudu

Ta krwawa walka powiodła,

Ani jeden z nas nie zginął...

REGIMENTARZ

Ten dzień wiecznie będzie słynął,

Bo mię Pańska nie zawiodła

Łaska, syn mi się odrodził.

Zmartwychwstał na moje słowo.

Co rok to będę obchodził

Jak wielką fetę domową

I aniwersarz400 rodzinny.

SAWA

Do końca muszę być czynny

I kopnąć się dziś z wieczora,

Bo nam zniknął Wernyhora

Z ciałem umarłej dziewczyny.

A teraz jasno to widzę,

Że on rozhukane gminy

Utrzymywał z sobą w lidze,

Z duchami wiązał w sojusze;

Aż go święte jakieś dusze

Wczoraj tak we śnie zmęczyły,

Że dziad uciekł na mogiły.

REGIMENTARZ

Ruszaj w pogoń, bo te trądy401

Trzeba zupełnie wyleczyć;

A choćby ziemię skaleczyć

W leczeniu, wrzód wyrżnąć trzeba.

Jutro rozpoczynam sądy,

Gdzie dom Gruszczyńskiego z nieba

Będzie mi adwokatował...

Bom go już zastawszy trupem,

W martwe czoło ucałował

I przyrzekłem, że kruków go łupem

Nie zostawię i beze402 mszy żałobnych,

Ale go do dziatek drobnych

Przybliżę... i niech uśpiony

Położy się obok żony

I u nóg staruszki matki...

A waść jemu przynieś kwiatki,

Ciche kwiatki narcysowe

Pod srebrną staruszka głowę...

To i wszystko w ciemnym grobie

Znajdzie ten człowiek przy sobie...

SAWA

W tem ci najwierniej usłużę,

Kładąc w tok kurenne403 spisy,

Ale ty mi za narcysy

Będziesz musiał oddać róże.

Do jutra, Regimentarzu!

Odchodzi.

REGIMENTARZ

Pokój duchom na tym smętnym cmentarzu.

Wychodzi z rycerstwem.