4

Odpłynęła — Hetman kroczy

Zamyślony po komnatach —

„Co! — nie wróci? — a jej oczy

Takie cudne, włosy w kwiatach —”

*

Myślał — Z oczu łzy ogromne,

Po niemęskiej płyną twarzy.

Rzekł do siebie: „Już nie wspomnę!” —

Nie wspomina, ale marzy —

*

„Nad zamglone chmur błękity,

Oto miesiąc już się płoni;

Już mój sokół, chart, zabity,

A jej nie ma? — Pójdę do niéj17 —”

*

Jakże miłe tchnienie wiosny!

I woń fali świeża, chłodna!

Nad porogiem czarne sosny

Szronem bieli mgła nadwodna.

*

Pod skałami ciągłe burze,

Łamią w falach blask księżyca;

Nad falami w mglistej chmurze,

W blasku srebrnych tęcz dziewica.

*

Przy jej stopach chart bladawy,

Niespokojny i ponury:

Na ramieniu sokół mgławy,

Nastrzępiony patrzy w chmury.

*

„Jakżeś piękna!” — hetman woła,

„Któż ci może ujść bezkarny?

Chodź tu, luba — spłosz sokoła,

Chart niech leci gonić sarny.

*

„Tu pod moich ust płomieniem,

Twe się blade mgły rozpłonią.

Jak tu miło pod sosn18 cieniem!”

Prosi — błaga — okiem, dłonią.

*

Lecz dłoń jego — ciężka wina!

Czy przypadkiem, czy po myśli,

Na krzyż srebrną mgłę rozcina.

Znak zbawienia święty kreśli:

*

Przed krzyżem się mgły rozpierzchły

Jak złamane wód błękity;

I Rusałki rysy zmierżchły,

Obraz zniknął w mgłach rozbity — —

*