Gdzie w Warszawie płatki róż i kolorowe małe piórka

Noc bez dopływu powietrza lub z jego skąpymi

strużkami, które skrzętnie mnie omijają,

bo przecież gdyby któraś z nich niechcący

uratowała mnie przed uduszeniem, antywłamaniowy

alarm pobudziłby wszystkich moich przyjaciół

na wszystkich czterystu biegunach tego durnego

globu. Budzę się z bólem brzucha jak na okres

i jako takim pojęciem o naturze i poczynaniach

martwych gołębi: są wyraziste i grają w filmach

noir, ale nie wolno im uprawiać seksu,

choć stworzone do miłości potrafią się wcisnąć

dosłownie wszędzie. To ci psikus.

Rano stoję na balkonie i przepowiadam sobie,

kto jest większy ode mnie (mąż, złoty lew, wielki

płaski żółw — uniosą mnie, uniosą). Szkoda,

że martwe gołębie wolą występować w filmach noir

i nie mogą pochwycić, nim dotknie ziemi, mojej śliny.

Jest teraz czarodziejska.