Przekład

Z ulicy przez okno widzę, jak mama stoi przy zlewie

w płonącym domu, sama płonąc od dobrej chwili,

niedużo z niej zostało, właściwie sam profil. Minie trzydzieści lat

i moja córka będzie przez okno z ulicy

podglądać, jak płonę w płonącym domu. Nawet nie wiem,

czy będzie już wtedy wiedzieć, co podgląda.

Zrobiłam miejsce na śmierć w swoim życiu,

odchyliłam kołdrę, koszulę, odemknęłam klatkę żeber.

Nie miałabym miejsca dla nikogo z was, gdybym nie zrobiła

miejsca śmierci. Póki nie zrobiłam miejsca śmierci,

dla nikogo z was nie miałam miejsca, nie łudźcie się.

Otwieram orzech i znajduję prochy myszki,

męża i dzieci, swoją nagrodę, swoje potwierdzenie.

Dwa fiaty5

Pogłaśniam, żeby Pan Bóg zabrał mnie do siebie.

Mężczyzna, właściwie chłopiec z białą wanienką pod pachą

i światła małego samolotu daleko na pasie lotniska

zwiastują tak samo. Czarny tiulowy kwiatek na gorsie ajentki,

liść, który odwrócił się do mnie srebrnym spodem

zwiastują śmierć zwiastowanego bez względu na to,

czy je owinę bawełną, czy folią.

Mieliśmy dzieci, ale to nie były dzieci, to były buty na dzień.

Nie zostawiam was, buty, tylko idę przodem.