Rozdział dwudziesty dziewiąty

jak skarżący się chłopi od dziedzica rezolucję wzięli i jak obietnicą kuny215 uciszeni zostali, wszystko w kancelaryjnym stylu pięknie wypisane.

— Poszło dwóch chłopów z co najtęższą głową,

Niosąc pisanie ze skargą takową.

Tym rezolucję raczył dać

Pan, którą zaraz będziem znać:

«Przykro się bardzo dowiaduję o tem,

Że zamiast orką albo też omłotem

Chłopi zajmują piórem się

I swoją skargą nudzą mnie.

Jakaż bo korzyść ma wyniknąć z tego,

Nauczyciela że skarżycie swego,

I to tak ciężko, że ja sam

Nie wiem, co o tym myśleć mam.

A chociaż skarga, podana w ten sposób,

Tych, co czcić macie, dotyczy się osób,

Przecież na każdy zarzut wasz

Ojcowską swą zwracamy twarz.

W żadnym wszelako nie widzim powodu

Do zaburzenia całego narodu

Ani też rzeczy, by w ten kształt

Aż taki we wsi robić gwałt.

Primo216: Dał, prawda, pan Jobs abecadło

Nowe dla szkoły, a stare upadło.

Ale dość bliżej przyjrzeć się,

By uniewinnić nowość tę.

Prawda i to jest, że kogut u nogi

W elementarzu starym miał ostrogi;

W drugiej edycji będę chciał,

By znowu swe ostrogi miał.

Co się dodanych liter znów dotyka,

To je i dawna ma też gramatyka,

Tylko je jedno różni — to,

Że tam na trzeciej stronie są.

Prawda, że kogut jaj nie niesie; ale

Kapłon kurczęta wodzi doskonale

I jaje pewno będzie znak,

Że jest kapłonem217 w książce ptak.

Że — pro secundo218 — zamiast oślej głowy

Wprowadził osła, to znak jest takowy,

Że wy i dzieci, cała włość,

Jesteście osły w rząd — i dość!

Tertio219: Że chłopak jeden nic nie słyszy,

A dwóch ogłuchło z jego towarzyszy

Od bicia w gębę, tego się

Nie chwali tutaj ani gdzie.

Co zaś na niego skarżycie pro quarto220,

Aprobowania też mego nie warto.

Lepiej by zrobił, gdyby bił

Wszystkich zarówno, co ma sił.

Jeśli zaś dzieciom kieszenie wytrzęsa

Czy to z orzechów, czy z jabłek, czy z mięsa,

Czyni — pro quinto221 — także to

Z intencją dobrą, a nie złą.

Żołądek dzieci, rozmiękczon zbyt papką,

Uszkodzi łatwo czy orzech, czy jabłko,

A nauczyciel, jedząc to,

Niejedno wam oszczędził zło.

Gdzie zaś — pro sexto222 — mowa jest o owej

Historii z Bartkiem i jego Bartkowej,

O piciu w szynku, o grze kart,

Pan Jobs by za to cięgów wart.

Ale jest naszą najłaskawszą wolą,

By zmilczeć, bo wam języki posolą,

A ten, kto o tym piśnie mi,

Do kuny223 pójdzie na dwa dni.

Reszta zażaleń będzie rozpatrzona

I sprawiedliwość wszystkim wymierzona,

Jak tylko mnie z podróży Bóg

Przywiedzie znów na ojców próg.

Aż do tej pory rozkazuję srogo

Nie atakować o nic i nikogo,

Bo nie przepuszczę, jakem pan!

W dworze Baraniej Woli dan.»