Z pamiętnika powołanych na wiosnę
Obnażać się w pokoju pełnym młodych
mężczyzn (z tego samego rocznika
i młodszych) powołanych na wiosnę
1988; pośladki, uda, zwisające genitalia —
szybkim ruchem wciągana piżama,
by nie wydać się śmiesznym; dziennik,
następnie film fabularny za zgodą
dyżurnego oficera; sytuacja w kraju napięta,
ale chyba nas nie użyją w razie czego;
już widzę siebie wjeżdżającego na skocie
do rodzinnego miasteczka;
a po drugiej stronie ekranu
nasze żony robią na drutach, dzieci
krztuszą się ampicyliną, wreszcie zasypiają.
Myć się w łaźni pełnej młodych
mężczyzn (z tego samego rocznika
i młodszych), wkładać rękę w krocze
i mydlić w obecności ich wszystkich —
w strumieniu gorącej wody z zardzewiałego
sitka spod sufitu stać się jednym z nich
nie do odróżnienia
Zbudzić się w pokoju pełnym
zamętu /alaaaarm!/i wciąż jeszcze
myśleć mój kraj
Nawet tu, w wojsku
Nawet tu w wojsku
chodzą za mną wiersze jak psy
liżą ręce proszą o więcej
mięsa kości krwi
skaczą do gardła piją ślinę
a potem uspokajają się
lepka biała nić wiąże je ze mną
niewidzialna
i co mam pisać
wszystko już było List przyjął skargę
i zaniósł żonie wyznanie
najszczersze
o pokoleniu? o straconych latach?
że uczą strzelać w smutną twarz
z tektury? że mówiąc
wszo gnido do gnoju
uczą pokory pojednania
z piachem który jest wieczny
który czeka na nas
...I to już było
przerabiali chłopcy
z poprzednich pokoleń
i następni będą wciąż po tych samych
tłuc się bezdrożach.