SCENA II
Judasz, Lamech.
LAMECH
tęgi, z pałką w ręku, z dali
Hej tam! Judasz!
JUDASZ
Co? Lamech?
LAMECH
Ja.
Zwierzchność gminna mnie przysyła.
JUDASZ
Czego chcesz?
LAMECH
Córka twa
Ada —
JUDASZ
poruszony
Ada? Co?
LAMECH
Dała zgorszenie.
JUDASZ
Ada się czego dopuściła!?
Kłamiesz! Łżesz!!
LAMECH
spokojnie
Judasz, nie mów, że nie,
skoro ci prawda nie jest znana —
urzędowo naśladując sędziów, ordynarnie, z powagą, sucho
Ada w uczynku jest schwytana,
a że schwytana na uczynku,
już jej tem samem dowiedziono —
czy nie?
Gdy zatem jest schwytana
i skoro dowód jest uczynku
o co została oskarżona:
ma być przez wieś we worze gnana,
stawiona oczom wszech na rynku,
gdzie, że jest jeszcze bardzo młoda,
karą jej będzie zimna woda:
czterdzieści wiader i śmiech ludzi.
JUDASZ
gwałtownie
O hańbo! Wstydzie! O boleści!
O podły płodzie ty niewieści!
LAMECH
Tak twoja córka się paskudzi;
twój syn Mawiael zaś u Sali
krawca skradł sukna postaw —
JUDASZ
Boże!!
Łżesz! Kłamiesz!
LAMECH
niewzruszenie
który tam schowali
kupiwszy —
JUDASZ
Gorze mi!
LAMECH
w komorze,
i ma być za to karan chłostą,
pletni czterdzieści ze spocznięciem,
ile że jeszcze jest chłopięciem.
JUDASZ
To wszystko kłamstwa! Niecne słowa!
Łżą! Breszą! Skarze ich Jehowa!!
LAMECH
Zwierzchności gminy jest ma mowa,
a ty się nie drzyj ponad miarę,
bo wół nie gada ze starostą.
Bądź zdrów.
JUDASZ
Stój!
LAMECH
Czego?
JUDASZ
Nie pozwolę!
Ja jeden prawo karcić mam!
Ja ojciec!
LAMECH
obojętnie
Dano taką karę,
bo twoje dzieci są zakałem,
wstydem i hańbą w mieście całem.
JUDASZ
Ty łotrze!!
LAMECH
j. w., poruszając pałę.
Pilnuj się ty sam,
bo mówią: czyli winien w szkole
nauczać taki dzieci cudze,
co własne chował
znowu naśladując
na bezecne
i które niecny płodzą czyn.
JUDASZ
Lamech!!
LAMECH
kpiąc głupkowato
Kłaniaj się twemu słudze —
i niech ci słońce w północ świeci.
Wychodzi.