SCENA III
Judasz, Sella, Ada, Mawiael.
JUDASZ
O słowa, słowa, słowa niecne!
O niecne, niecne, niecne dzieci!
O córka moja!... O mój syn!...
Mawiael w koźlej skórze wchodzi. Judasz rzuca się ku niemu.
Coś ty uczynił?!
MAWIAEL
Ja?
JUDASZ
U krawca!
Chwyta go za włosy. Sella, tęga, złowroga, wchodzi.
U krawca!!
SELLA
zatrzymuje Judasza w miejscu.
Ojciec — czy oprawca?!
Ada bezczelna, głupia, wchodzi.
ADA
Tacie się śniło, że psy łowi,
o czem śnił, poznać dał synowi.
JUDASZ
tupiąc.
Bezczelna! Z ojca hycla robisz?!
ADA
Cóż tata tak nogami drobisz?
JUDASZ
Ty suko!
ADA
niezmieszana
Albo?
JUDASZ
Zasądzona!
ADA
Aha! To tata już wie o tem?
Owa! Nie z przodku, nie z ostatka.
JUDASZ
Bezecna!
ADA
obojętnie
Wiem, że coś tam będzie,
głośno pomstują coś w urzędzie.
Bo ja to chciałam poza płotem,
a on, że szparę w ścianie zatka...
Już mnie nie złapią po raz drugi —
JUDASZ
Gdzieś była?
ADA
Albo? U Arona.
JUDASZ
Żmija jest każdy włos twój długi!
Jaszczurek gniazdo usta twoje!
ADA
Rób ojciec swoje, a ja swoje.
JUDASZ
Szmato plugawa!
ADA
Daj pieniądze —
czy ja to tak, jak inne chodzę?
JUDASZ
Dość masz! na ciebie!
ADA
głupio, bezmyślnie
Ja chcę lepiej.
JUDASZ
Dość masz!
ADA
Za co się oporządzę?
Mam taką być, jak groch przy drodze?
Ja chcę być ładnie.
MAWIAEL
Daj pieniądze!
Nie będę kradał, gdy mieć będę!
Skąpiście jak czart!
SELLA
pogardliwie
Nie jedz! Nie pij!
ADA
Może przy drodze prosić siędę?
JUDASZ
Czemu roboty nie szukacie?
MAWIAEL
unosząc nieszczególny płaszcz ojca
A wasz płaszcz jaki? Wszak ją macie!
ADA
Jam młoda —
JUDASZ
Nie na cudze łoże!
ADA
bezczelnie
Gdzież się we własnem z kim położę?
pokazując na dom
Tu?
JUDASZ
porywa kamień z ziemi
Ty!!
SELLA
uderza go w piersi dłonią.
Biłbyś!? Co?!
JUDASZ
z widoczną obawą Selli
Ty ochrono!
Ty opiekunko!... Ty byś ojca
własnego śćmiła krwią czerwoną —
zbójczyni —
SELLA
Któż tu chciał być zbójca?
JUDASZ
Dobrze, że matka już nie żyje!
SELLA
Zatem jej ojciec już nie bije.
JUDASZ
Milcz!
SELLA
zuchwale
Małoś bijał?
JUDASZ
odwracając głowę
Gdy musiałem!
SELLA
Wściekłyś był!
JUDASZ
przyciszonym głosem
Wężu!
SELLA
Dzieckiem małem
byłam, lecz pomnę... Wieczna zwada,
wieczny krzyk, hałas, wyklinanie!
JUDASZ
z rozpaczą
Bom musiał!
SELLA
Charkot o sąsiada,
stryjów, znajomych, o Uzala
szewca, o kupca Chusa — z dala,
czy z bliska kto nastąpił jeno,
Izraelici, czy poganie,
to o każdego podejrzenie,
gwałt, wrzaski, klątwy — i rzemienie!
Pamiętam dobrze!
JUDASZ
Ty hyeno!
Przestań!
SELLA
Nieprawdę mówię może?
Tymczasem pojawili się sąsiedzi zwabieni hałasem.
ADA
Więc gdzież mam to postawić łoże?
Mawiael parska śmiechem.
JUDASZ
do Ady
Ty nierządnico!
do Selli
A co z matką,
Bóg niech —
SELLA
przerywając
Bóg dał jej skórę gładką,
a twoja zazdrość — garbowaną.
JUDASZ
Kochałem ją!
SELLA
Zabiłeś!... Rano —
pomnisz?
JUDASZ
Nie żrej mnie!...
SELLA
Pomnisz? Rano?
Rzuciłeś z łoża rozespaną —
nie wstała więcej —
wyłeś potem —
JUDASZ
Zamilcz —
SELLA
lekceważąco
I kto? Taki człeczyna —
z pierza, ni z mięsa — czyś to dał
sługi, pałace, wozy, konie?
Inna po uszy w zbytku tonie,
ty się dzień cały zlewasz potem
a nie masz w domu stągwi wina!
Cóżeś dał, żeś tak żądać śmiał?!
Cóż miała biedna kobiecina?!
A córkęś z lepszych, niż sam, miał!
JUDASZ
Jam —
SELLA
wpadając w słowo
Pracowałeś
z rosnącą wzgardą
jakeś umiał.
Żuk rył się w łajnie, orzeł szumiał.
JUDASZ
dotknięty
A! Ty niegodna —
MAWIAEL
przerywając
Mówię tacie —
JUDASZ
Ty masz wziąć chłostę!
MAWIAEL
Niech mnie prędzej
złapią! A ty mi daj pieniędzy,
inaczej będę kradł, co da się!
Choćby spod własnej twej pościeli.
Podsuwa się.
JUDASZ
Psie!
MAWIAEL
Choćby to, co sam masz w pasie!
chwyta i wyrywa pieniądze.
JUDASZ
A!
rzuca się ku niemu, Mawiael uderza go pieniędzmi w węzełku w czoło i ucieka; Judasz zatacza się w tył.
A! A! A!
SĄSIADKA
drwiąc
Gońże prędzej!
Ada, Sella wychodzą.
JUDASZ
nieprzytomnie
Wyście widzieli?
SĄSIADKA inna
My widzieli.
SĄSIAD
Jakto sąsiedzi, po sąsiedzku.
SĄSIADKA
pierwsza, wskazując guz, drwiąc
Nie trzeba wody, to po dziecku...
Sąsiedzi odchodzą.
JUDASZ
pada na stół i zasłania twarz rękami
A! A! A!