SCENA III

Judasz. Nawrócona.

NAWRÓCONA

w białej sukni, błękitnym płaszczu. Wchodząc od prawej strony spostrzega Judasza.

Co to?

JUDASZ

otwiera oczy i upada na kolana przed Nawróconą

A!!

NAWRÓCONA

Co czynisz?!

JUDASZ

Święta!

NAWRÓCONA

Świętym jest Pan. Przecz padłeś na kolana?

Słyszałam głos...

JUDASZ

z rozpaczną rezygnacją szepce

Szatana...

NAWRÓCONA

z ufną pogodą

Już nie ma wstępu...

JUDASZ

podnosząc się

Posłuchaj mnie.

ujmuje Nawróconą za rękę, siada i lekko przymusza ją do usiąścia obok.

Pamiętasz?...

NAWRÓCONA

Moment, gdym ocknęła się

z martwych?

JUDASZ

Nie. Serce pamięta —

NAWRÓCONA

Serce pamięta wzrok

co na mnie padł jak ton

Dawida harfy w żal ducha...

JUDASZ

On!...

NAWRÓCONA

z miłością nieziemską uwielbiającą

On — winnicy sok,

który napełnia kielich próżny.

JUDASZ

On!...

nieśmiało

Ty — nie dasz i jałmużny?

NAWRÓCONA

Ubogie miłować każe —

JUDASZ

On?

NAWRÓCONA

On.

JUDASZ

A kto ma uszy,

niech słyszy —

NAWRÓCONA

Mów

JUDASZ

O miłowaniu.

NAWRÓCONA

Pana naszego.

JUDASZ

do siebie

O piekło!

NAWRÓCONA

Mów.

JUDASZ

O darze —

NAWRÓCONA

Słowo jak balsam wciekło

w głąb duszy —

w trwaniu...

JUDASZ

szukając sposobu

Cierpiałem srodze...

NAWRÓCONA

Pocieszy.

JUDASZ

Życie się wlekło

jak gad.

NAWRÓCONA

z nieograniczoną ufnością

Ulęże przy nodze.

JUDASZ

Nieszczęsny byłem —

NAWRÓCONA

z nieograniczoną wiarą

Ukoi.

JUDASZ

szukając innego sposobu

Jam grzech...

NAWRÓCONA

W Nim przebaczenie.

JUDASZ

szukając innego sposobu

Żona zdradzała mnie... Dzieci złe...

Dom lichwiarz wziął... Wróg stoi

wokół...

NAWRÓCONA

W Nim przecie

żona i dzieci i dom i przyjaźń.

JUDASZ

szukając innego sposobu

Posłuchaj mnie...

zastanawia się, wreszcie

Patrz na mą twarz:

jam wstręt — jam — — obrzydzenie — —

NAWRÓCONA

Przed duchem niebo masz...

JUDASZ

szybko, namiętnie

Cierpiałem... Nienawiść ojca,

ból matki, braci wstyd,

pospólstwa żart —

kryłem się, jak zabójca — pytałem sam: com wart?

echo mówiło: ciemności...

NAWRÓCONA

W ciemnościach Światło gości...

JUDASZ

I żyłem tak — i jeden dzień

nie był radosny — jeden świt —

ot:

robak deptany, śmieć za płot

rzucony — pleń,

który się czołga, a ptaki żrą —

i żyłem tak, dławiony krwią...

bom prawo miał!

I żyłem tak — —

a wszak

byłem człowiekiem, prawom miał

jak drudzy żyć!

Pośród róż!

Szczęście znać!

Szczęście ciał!

Szczęście dusz!

Prawom miał

jak drudzy żyć!

Jeść i pić

z szczęścia mis —

rozkosz pić,

kochanym być,

jak drudzy!... Prawom też miał!

I dzień mój zwisł

i spadł — —

uwiądł kwiat,

życia kwiat — —

gwałtownie

bom był od urodzenia przeklęty!...

przeklęty!... przeklęty!...

Bo przeklął Bóg!...

Nawrócona chce mówić. Judasz nie dopuszcza jej do słowa, usuwa się do jej kolan i mówi szybko chwytając oddech

I przyszedł dzień — i przyszedł czas:

jam szczęśliw był... jam szczęście czuł...

wśród cichych głusz... wśród błędnych dróg,

wśród ciemnych drzew, wśród wonnych ziół,

jam szczęśliw był... i wyrósł las

co szczęście krył...

I nadszedł czas

i był ten czas,

żem szczęśliw był...

powstaje, z potęgą

I muszę być!!

NAWRÓCONA

spokojnie

W Nim żyć.

JUDASZ

po chwili

Nie — nie w Nim — nie — nie w Nim —

z rosnącą namiętnością

Słowa — dym!

chwyta Nawróconą za rękę, jak nieprzytomny

Jam krew — krwi chcę!

Wiem, w kim mi żyć — nie w Nim —

słowa — dym!

Pędzą dnie,

nie wrócą — pójdź!

NAWRÓCONA

odtrącając go

Precz!

JUDASZ

Nie!

Jam krew — krwi chcę!

Pójdź!!

NAWRÓCONA

Precz!

JUDASZ

Nie!

Jam silny!... Przecz

odtrącasz? W rękuś drżała!...

Las widział nas — —

Pójdź!!

NAWRÓCONA

obejmując ramieniem drzewo

Precz! Tyś jest zakała,

trąd —

JUDASZ

szarpiąc ją ochrypły z żądzy

Pójdź!...

NAWRÓCONA

Opętańcze!

Precz!!

JUDASZ

nieprzytomny z uniesienia

Sen w piersi niańczę — —

cienisty las — —

piorunująco

Co ty?! nieszczędna za dukata!

Ty jesteś szmata!!

chce ją unieść w rękach, Nawrócona wydaje krzyk. Judasz pada po raz trzeci na kolana z widoczną nową błyskawicą myśli w głowie.

Przebacz mi!...

po chwili, gdy Nawrócona dyszy nie mogąc przyjść do siebie.

Ja wydam...

NAWRÓCONA

przerażona

Coś rzekł?!

JUDASZ

Wydam Go...

Nawrócona chce się zerwać, biec, Judasz przytrzymuje ją, powstając.

W twojem jest ręku Jego los.

Nawrócona jakoby zobaczyła otwartą przepaść u stóp.

Pójdź...

Widzisz cios

nad Jego sercem?...

Widzisz kły

Saduceuszów?...

Pazurów sto.

w Jego pierś — Faryzeusze!... Patrz!...

Pójdź...

Bacz:

w twem ręku On...

do siebie

Piekielny jad...

głośno

Twa siostra, brat —

uczniowie, Matka Jego... lud...

do siebie

Stanie się cud...

głośno

I cały świat — —

On — pasterz trzód —

do siebie

Omdlewa kwiat...

głośno

W twem ręku Jego los —

wydam —

Patrz: rany —

cały we krwi skąpany,

ciało odpada od kości,

język schnie, kona głos,

a każdy, każdy włos

śliną oplwany,

błotem zbryzgany

krwawem —

po kamieniach

wloką Go głową — skronią bije —

słyszysz?! On wyje —

wyje w cierpieniach —

kona —

przez ciebie — —

wydam...

Jeden dzień! Dziś!...

Inaczej: kto sprawcą? Tyś!!

NAWRÓCONA

w najwyższem przejęciu błagalnie

O słuchaj!... Tyś z Nim chodził razem,

w Jego owczarni jako pies —

drzwi Mu maiłeś wonnym ślazem

i miętą w chacie, kędy spał —

ty okna Mu stroiłeś w bez

i wiśni kwiat — tyś karmił Go —

tyś kochał Go — o Niego dbał —

ty byś Go wrogom wydać miał?

Ty — — wydać Go?!...

JUDASZ

Ja okna Mu stroiłem ślazem

i miętą w chacie, kędy spał — —

ja z Nim chodziłem, jak pies, razem,

karmiłem Go, o Niegom dbał — —

z ponurą odwagą

jeśli On czaszka: jam jest głazem!

jeśli On głazem; jam jest grom!

Albo ty ze mną pójdziesz razem,

lub runie dom!

NAWRÓCONA

błagalnie

O wysłuchaj!...

JUDASZ

Pójdź! W twem ręku Jego los —

namiętnie

za ten twój włos —

za ten twój kark —

za białość bark —

za łona srom —

NAWRÓCONA

z rozpaczą

Zabij mnie!...

rzuca mu się do nóg

Ja u nóg twych — —

włosami — patrz —

Nie wydaj Go!!

JUDASZ

Daremny płacz — — W twojem jest ręku Jego los...

NAWRÓCONA

z rozpaczą

Ha! Na stos

ofiarny — w płomień... w serce nóż...

Oto kara

za złota trzos,

za fale róż,

za wina żar — oto kara

za żądzy war,

rozkoszy głębokie fale —

oto się palę

jak suchy szczep w rozpaczy,

w bezdennej męce —

oto ofiara — jeśli poświęcę — —

On i ja —

grzech — i On —

o piekło!... piekło!... zgon!...

JUDASZ

Wola twa — —

pójdź — — przebaczy — —

NAWRÓCONA

nagle zrywając się z ziemi

Ja wiem, czego On chce!

Nie!! Nie!!

do Judasza

Słaby! Ty będziesz u Jego stóp

jak wiór!... Tyś grób!

Życie — On!!

wybiega na prawo.

JUDASZ

z podniesionemi rękami

Ha!!... O rozpaczy!!...