«Koniec świata»

Bulwieć się pięknie

skłonił łobuzom,

a nagle skądsiś

ozwie się puzon:

— Tratata tata,

tratata tata!

Panie, panowie,

już koniec świata.

Na dźwięk puzonu,

czyli tej surmy11,

zaraz na sklepy

rzucą się hurmy12

Zgnieceni w tłumie

wołają: — Mamo!

A w sklepach znika

pieprz i cynamon;

kolejki stoją

jak stąd do Zgierza;

baby uuu! wyją,

pisk się rozszerza;

baby skupują

kołdry, szparagi,

pineski, nawet

wypchane ptaki,

rurki do włosów,

oliwę z soi;

tak zwany konsum-

pcyjny wszystkoizm.

A Lis się cieszy,

że taki zamęt,

łapkę podnosi:

— Okay i Amen.

Kręci się w tłumie

nie szczędzi nóg

i naszeptuje

Vatike Fuchs13.