Trochę bakteriologii

Od szeptu Lisa

fala po fali

szept poszedł w tłumie.

Wszyscy szeptali:

(i że podobno)

(i że na pewno)

(że już już już już)

(że pod Izdebną)

(że wczoraj w nocy)

(że w pewnej puszczy)

(na własne oczy)

(na własne uszy)

(że niewątpliwie)

(że daję głowę)

(że nad Warszawą)

(że pod Mrągowem)

(że wieprzowina)

(że w wieprzowinie)

(że Karolina)

(że w Gogolinie)

A Lis się śmieje,

aż zrywa boki.

Bo strasznie lubi

te szeptokoki14.