Przez siódme góry

Więc sakum-pakum7

puścił się w teren.

Księżyc odmieniał

rogi jak jeleń.

Minęła jesień

druga i trzecia:

wciąż cień na szosach:

to cień Bulwiecia;

i jeszcze drugi,

i ogon wisi,

coś niby lisi,

niby nie lisi.

Bulwieć miał nieraz

przeprawy trudne:

to Rzeki Siódme;

to Góry Siódme;

gdzie rak zimuje;

i gdzie pieprz rośnie;

widział Feniksa8;

i Łąki Ośle;

nawet odwiedził

znany po części

straszny Przylądek

Zielonej Gęsi9.