Nie udźwignie ten kraj człowieka, nie wysyła znaków

Mówią o nim, pokazują palcem to miejsce, a ja ciebie do dziś

z klocków ustawiam. Do rozsupływania się dałeś, w gardle

czuję twój węzeł, do ciebie drogi prowadzę szare, kruche.

Wyciągam z poplątanego — i to jest proste. Kładę proste na

prostym — i znów się plącze.