Ta jabłoń we mnie odkąd się zaczyna

Z białości ponad ogród czarną słyszę jabłkami zawęźloną

w kwiaty, przez śnieg nagłe odbywam zielenie. Liści się

bezwiedna mojej obecności, zbyt jawna jeszcze, zbyt jabłoń,

aż nasycone wspólnym oddaleniem ramionami plączemy

ciemność. „Zdarzyłaś mi ogród, w którym jestem dzieckiem,

w śniegu cała, jabłek pełna i zakwitająca”.