I

Ach, umieram, umieram. Jesień

cień unosi na ciepłe ogrody.

Jabłka tak już, śliwy, ciemne wody

namarszczają się w znużenia pieśń.

O! Nie trzeba mi tu było więcej

ponad drzewa, ponad serca czułość.

O! Nie trzeba było lat, miesięcy,

tylu skarg nadaremnych i słów.

O! Nie trzeba było tylu twarzy,

tratujących wozów czarnych miast.

Ach, umieram, umieram. Wiem:

wyje za mną ciemny, wielki czas.