V

I lecieliśmy dalej. «Podaj — mówił — dłoń».

I szły potoki iskier na górach obłoków,

i rzeki w dole pełzły na kształt siwych smoków.

Nie śpiewali już ludzie ani krople łez

nie parzyły mi dłoni. Było cicho. Wtedy

zobaczyłem skrwawione ptaki, pod tym niebem

szukające schronienia. Mówił anioł: «Patrz,

oto jest nadaremny twoich bliskich płacz,

oto są ptaki serca nie przyjęte w miłość.

Zobacz, jak krwawią cicho. Ile to ich było,

których ty nie dojrzałeś, któreś przebił w locie

i nim cię doścignęły, nim osiadły w tobie,

były jeszcze grające pieśni, a już w grobie.

Oto ulatywały ptaki dobre, miłe

bożemu światu pragnień, a już je przebiły

złe, podejrzliwe oczy, a serce namiętne

zmieniało je w kamienie Bogu tylko święte».

I widziałem ich loty jak smugi zbłąkane

znaczone krwi poświatą. Wtedy anioł z dłoni

wypuścił sznury świateł na nie i przemienił

w białe gwiazdy, krążące z daleka od ziemi.

I wtedy spadłą trzecia łza, żelazna,

na smutek krążeń ludzkich, na huczące burze

i stała się tam, w dole na kuli jak gwiazda

wykuta pożegnaniem ostatnim — w marmurze.

Grało niebo spokojne. Fałdy morza

przelewały się z wolna w głąb milczenia

i został tylko cichy pożar —

— bolesna w dole ziemia.

Jeszcze dzwonek na wieży,

sarny w locie i obłok,

wietrzyk dzwonił i gasł.

«Podaj mi rękę — mówił anioł —

oto się stajesz zapatrzeniem gwiazd».

ukończone dn. 12 października 1942 r.

Przypisy:

1. Kain (bibl.) — pierworodny syn Adama i Ewy, zabił swojego brata Abla (Rdz 4,1–8). [przypis edytorski]

2. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

3. jąć (daw.) — zacząć. [przypis edytorski]