Powitanie

«Gdzie on?» — wszyscy pytają i dzwonią

w złote jabłka pod kwitnącą jabłonią.

«Gdzie on?» — w trawy naprężonej lutnie

uderzają zdziwieni i smutni.

«Gdzie on?» — wszyscy ręce w zdumieniu

wznieśli nagle nad otwartą ziemią:

Ni w kolebce tam siedział, ni w grobie,

ni to dziecko, ni elf, ni człowiek,

a rączkami uderzał w grzechotkę,

w której z wolna z lękiem rozpoznali

czarnych niebios świecącą emalię,

na niej morza się łoskot przewalał

i zmarszczonych lądów biała fala.

A on siedział i do siebie gwarzył,

do narcyza podobny z twarzy.

Nad nim panna. Ach, tej nie wypowiem,

coś jak liści szum i fali ciało

i jak życie nie zamknięte w słowie.

Więc, gdy wszystko nagle zawołało:

«Gdzie on?» — rzekła ręce splatając miłośnie:

«Jeszcze mały». Zawołali: «Cóż się stało?»

«Nic, do nocy, do wesela — urośnie!»