Top Market
***
Miasto, zepsuty mięsień; pasterze prowadzą
kobiety, wózki i kosze porzeczek. Miękkie dzieci
wirują na placu. Głodny, nieruchome (rozmnażajcie się,
czyńcie mnie sobie poddanym).
***
Dotykanie się; kiedy wesołe chustki żegnają
żołnierzy, wychodzimy z kina i idziemy w lewo.
(Poruszać ustami, otwierając drzwi). Znowu mówi
przeze mnie specjalny pułkownik i obudzony śmierdzę
szpitalem i śniegiem. To zwykłe; chłopiec w oknie
naśladuje motor, kot śpi za ścianą z pyskiem pełnym ryb.
***
Skrzep słońca, sadzy i sytego mrozu; patrzę,
kiedy mówisz. Nie wiedzieć, że nisko porusza się
śnieg i nazywam płaszcz, popiół i resztę przedmiotów.
***
Skaleczenia, ciepłe; budynki w kropli żywicy
wyplutej z pociągu. W każdym z nich kłębek nici,
fiołkowa twarzyczka. Wyciągnij lepkie palce, jeden
ruch, najmniejszy.
***
Popiół, pomarańczowe
łupiny w pokoju, na schodach.
Na łóżku z fotografii. Twój pies
śmierdzi, nim otworzysz drzwi.