III. Za płotem

Szczerze powiem moje zdanie:

Licha6 podróż na bocianie!

Ledwie rzekę przelecieli,

Ledwie wioska się zabieli,

Ledwie żaby skrzekną w błocie,

Już ustaje bocian w locie,

I z klekotem w trawy spada:

«Popas tutaj! Niech pan zsiada!» —

Bardzo jeszcze wielka łaska,

Jeśli dziobem choć zaklaska,

I ostrzeże pierwej o tem,

Że popasać chce nad błotem!

Bo gdzie żabie się niebodze

Zdarzy spotkać z nim na drodze,

To o jeźdźca ani pyta:

Prosto w moczar7 brnie, i kwita!

A cóż! Każdy ma gospodę8:

Dom, kto dom; a bocian wodę.

Sprzykrzył9 Janek te reduty10:

Mokre nogi, mokre buty,

Gdy więc bocian krąg zatoczył,

Puścił go się, z grzbietu skoczył,

I zmęczony długim lotem,

Za Kasinym stoi płotem.

IV. W sadzie

Nic wybornie tak nie służy,

Jak apetyt po podróży!

Kasia sama, dzięki Bogu!

Pełną miskę ma twarogu,

Ale choć niewielkiej miary11,

Zjeść zje tyle, co i stary.

A tu jeszcze jak umyślnie,

Kogut się do łyżki ciśnie,

I dziobiskiem łap z niej sera!

Tuż kokosza12 czarna gdera:

«Cóż to? Będę jajka składać,

A nie będę sera jadać?

Ho! ho! Jajka chcesz, kochanie,

To daj sera na śniadanie! —

Toć ja muszę żywić dzieci!»

Za tą jedną druga leci...

Cała toczy się gromada...

«Co to Kasia tak zajada?»

Widząc Janek, że nic z tego,

Szedł do sadu przydrożnego,

Gdzie z nim pani Marcinowa

Zgadała13 się we dwa słowa,

I z pełnego jabłek kosza

Dała wybrać trzy — bez grosza14.

V. U owieczek

Po szczęśliwym tym popasie15,

By nie tracić nic na czasie,

Idzie Janek, jedząc w drodze,

Smakują mu jabłka srodze16.

Naraz słucha... Co za głosy?

Wstały mu na głowie włosy,

Bo wszak nieraz podróżnika

Kupa Indian spotka dzika,

O czym także z Robinsona

Każdy łatwo się przekona.

A i to się przecież zdarza,

Iż wędrowca lew przeraża,

Tygrys albo ryś zażarty...

W książkach o tym pełne karty!

Iść — czy wracać?... Zamknął oczy,

By nie widzieć, jak zwierz skoczy.

Wtem, o losie niespodziany!

Poznał, że to są barany!

W Janku wnet odżyło serce,

Jedno jabłko dał pasterce,

Co na rękach własnych trzyma

Jagnię, które matki nie ma!