IX. Przemowa Zosi do Brysia

Ja tam Brysia się nie boję!

Pójdź tu, psisko wierne moje!

Pójdź, kudłaczu! Pójdź, mój stróżu!

Co tam słychać na podwórzu?

Może dziad stoi u bramy?

Może głodny, prosi chleba?

Widzisz, Brysiu, on jest biedny,

Szczekać na niego nie trzeba!

Może przyszedł druciarz stary,

Co z gór idzie z biednej chatki,

Puść go, Brysiu, puść na ganek,

On ma pewno głodne dziatki!

Może stoi tam u płota

Z fujareczką chłopię polną?

Puść i jego! To sierota,

A sierotom do nas wolno.

Może kramarz, żyd ubogi,

Przed wrotami stanie kiedy,

Nie szarp-że go. I on człowiek!

Każdy ma dość swojej biedy!

Tylko wtedy możesz szczekać,

Gdy nam grozi szkoda jaka.

Na złodzieja, to i owszem,

Ale nigdy na żebraka!

A to sobie zapamiętaj,

Żebyś ptaszków mi nie łapał!

Ptaszki małe, to się boją,

Jakbyś na nie pyskiem kłapał!

No, już dosyć tej gawędy!

Idź do budy, Brysiu miły!

A pamiętaj, by sieroty

Na ciebie się nie skarżyły!