Jabłko

Kasztanowce uciekają za plecy

jak turyści zamykający

za sobą czym prędzej

drzwi wycieczkowych pociągów.

Kończy się ciepły wrzesień,

coś zastyga w pół ruchu — co?

Przez szybę autobusu widzę

dziewczynę z dzieckiem na ręku.

Śpią na pakowym papierze przed sklepem.

Wiatr szarpie drobne banknoty w jej czapce,

ona usta ma otwarte, głowa małego brudna jest

jak jabłko opiekane w ognisku.