SCENA II
Merlin, Joyzella, Lanceor ukryty.
MERLIN
On tu jest, Joyzello?...
JOYZELLA
Nie ma go.
MERLIN
Te kwiaty nie kłamią; zdradzają miłość... Były przy was na straży i zachowały mi wierność... Nie jestem okrutny i przebaczam niejeden raz. Możesz go uratować, pokazując krzak, w którym się ukrył.
Joyzella nieruchoma.
Nie patrz na mnie tym pełnym nienawiści okiem. Pokochasz mnie kiedyś, bo drogi miłości są ciemne i szlachetne... Czy nie wierzysz, że dopełnię swych przyrzeczeń?
JOYZELLA
Nie wierzę.
MERLIN
Nie uczyniłem nic, co by zasługiwało na taką nienawiść i podobną obelgę. Ponieważ tego pragniesz, los niechaj za mnie działa.
Słychać krzyk bólu za krzakiem ostromlecza.
JOYZELLA
rzuca się za krzewy
Lanceorze!
LANCEOR
Joyzello!... Jestem zraniony!... Wąż mnie ukąsił...
JOYZELLA
To nie wąż... to zwierz przerażający... Pełznie ku tobie... Depcę go nogą... pianę toczy... zdycha... Lanceorze, ty bledniesz... Oprzyj się na mej piersi... Nie lękaj się niczego, jestem silna... Pokaż mi swą ranę... Lanceorze, jestem tutaj... Lanceorze, odpowiedz!
MERLIN
zbliża się i ogląda ranę
Rana jest śmiertelna... Trucizna to powolna, a działanie jej dziwne... Nie rozpaczaj... Ja jeden tylko znam lekarstwo...
JOYZELLA
Lanceorze, Lanceorze! Odpowiedz mi, odpowiedz!...
MERLIN
Nie odpowie nic, śpi głęboko.... Usuń się, Joyzello, jeżeli nie chcesz, aby ten prosty sen nie zakończył się śmiercią.... Usuń się, Joyzello, nie zdradzasz go w ten sposób, tylko śmierć usuwasz.
JOYZELLA
Uczyń przedtem znak, co mu wróci życie.
MERLIN
patrząc na nią poważnie
Uczynię to, Joyzello.
Joyzella wychodzi powoli, odwraca się i wreszcie znika na surowy i rozkazujący gest Merlina. Pozostawszy sam, Merlin klęka przed Lanceorem i przewiązuje mu ranę.
MERLIN
Nie lękaj się, mój synu. Dla twego szczęścia czynię to wszystko — i niechaj moje serce się otworzy w pierwszym pocałunku, jaki ci dać mogę.
Długi pocałunek. Ariella wchodzi.