Intermezzo jesienne

Przewracam lepkie kartki, pożółkłe, znudzone,

zaczytany sennie w klasycznym romansie

i myśląc o różach, o wiośnie i o niej,

zapominam, że życie moje mija w transie.

Cisza. Krążą sekundy. Wiatr się zachłystuje

wspaniałą daniną liści i kasztanów,

mrok jęczy szarugą, przeraża i kłuje

monotonną niagarą niezamkniętych kranów.

Umilkły ptaki. Pauza. Za chwilę: finale20.

Świat się może ocknie z męczącego transu.

Brudne płyną wody zmęczone w kanałach,

pożółkłe i znudzone jak karty romansu.