SCENA ÓSMA

CIŻ — GIĘTKOWSKI z LECHICKIM

GIĘTKOWSKI

ubrany po dżokejsku: aksamitna marynarka, takaż czapka dżokejska, szkiełko w oku, szpicruta w ręku, angielskie faworyty, buty lakierowane, kołnierzyk stojący, angielski. Nie wymawia r. Wchodzi żywo i na powitanie obecnych kiwa protekcjonalnie ręką.

Bon jour, bon jour22. Staje przed Petronelą i kiwnąwszy głową po angielsku. Madame!23 Do panów. Messieur!24 A! Bajkowski! Comment vous portez-vous?25 Hę...

Podaje dwa palce.

BAJKOWSKI

kpiąco

So... so... pasablowato.

GIĘTKOWSKI

A co? Widzieliście mój zaprzęg... hę? Szyk... co? N’est ce pas?26 Woła przez okno. Dżon! Po chwili. Dżon!

LECHICKI

Nie słyszy...

GIĘTKOWSKI

niecierpliwie

Dżon!

BAJKOWSKI

Jasiek! Śmieje się. Widzisz, jak usłyszał.

GIĘTKOWSKI

za okno woła

Przejedź no parę razy koło gazonu. Do obecnych. A co? C’est de plus grand chic?27 Hrabia Artur ma kubek w kubek takie landan, takie konie, szory, wszystko. On peut le dire28, że my mamy toujours29 jednakie gusta — a przy tym uderzające podobieństwo, stąd często zabawne qui pro quo30. Idzie do Żuryły, gdyż inni odchodzą na bok, żeby ich nie nudził. Raz na przykład — uważasz — spostrzegłszy, że to nieznajomy. A, pardon31. Do Lechickiego, półgłosem. Qui est cette personne32?

LECHICKI

Panowie się nie znacie: pan Żuryło, pan...

Dalej po cichu.

PETRONELA

z udanym zajęciem

Więc Karlsbad tak się paniom podobał?

AURORA

Ależ to, je vous assure33, prawdziwe Eldorado. To nie nasze galicyjskie wody. Powiadam pani, co za stroje, jakie zabawy.

IDALIA

chuda, wysoka, malowana, sentymentalna

A jaka okolica!

AURORA

patrząc na córkę z miłością

Moja Idalcia przepada za naturą.

BAJKOWSKI

do Kwaskiewicza

A sama tyle sztuki używa.

Śmieje się ukradkiem i pokazuje gestem, że się maluje.

AURORA

Ażebyście państwo wiedzieli, co za towarzystwo! Une créme du société34 z Paryża, z Londynu, z Ameryki — tout le monde35 — pełno hrabiów, baronów, książąt.

BAJKOWSKI

do Żuryły

Słyszysz pan, już wyjeżdża z hrabiami.

AURORA

A wszystko to takie grzeczne i uprzejme. Idalcia była tak emablowana36, adorowana.

GIĘTKOWSKI

zbliża się, odszedłszy od Lechickiego

Opowiedz no, ma chère37, państwu o tym księciu...

AURORA

O księciu Tutafoni?

BAJKOWSKI

śmiejąc się

Tutafoni!... Także nazwisko!

GIĘTKOWSKI

poważnie

Bardzo znakomite — parole d’honneur38 — czytałem w almanachu. Jest to familia włoska, ale od dawna już we Wiedniu osiadła, skuzynowana z najwyższymi sferami. Cioteczna siostra księcia jest rodzoną stryjenką żony jednego z ministrów — a stąd osobą niezmiernie wpływową.

AURORA

No i wyobraźcie sobie państwo, że tak wysoka figura, taki pan, taki magnat, fatygował się własnoręcznie, aby podnieść Idalii książkę, którą ona zostawiła przez zapomnienie w Belle-vue na ławce.

KWASKIEWICZ

do Bajkowskiego

Nie dałbym trzech groszy, czy jej tam umyślnie nie zostawiła.

AURORA

Ledwieśmy uszły kilkanaście kroków od tego miejsca, gdy wtem — patrzymy — jakiś mężczyzna, już w pewnym wieku, poważny i bardzo dystyngowany, zbliża się do nas i powiada: Pardonnez-moi mes dames, vous avez oublie un livre39 — i to mówiąc, z wyszukaną galanterią, podaje Idalii książkę — ona się zarumieniła jak jutrzenka, on się ukłonił — i odszedł.

BAJKOWSKI

No i cóż w tym tak nadzwyczajnego, że jakiś tam książę oddał książkę, która nie do niego należała?

GIĘTKOWSKI

Jak to? Nie domyślasz się, że to był tylko pretekst, aby zbliżyć się do moich pań — faire une connaissance40.

PETRONELA

do Aurory

No i poznał się z paniami?

AURORA

Byłby to niewątpliwie uczynił i po tym wypadku złożył nam wizytę, ale niestety tego samego dnia wyjechał do Wiednia, gdzie go jakieś ważne sprawy powoływały.

PETRONELA

z udanym współczuciem

Co za szkoda! Gdyby nie to, kto wie, czy panna Idalia nie byłaby już dzisiaj księżną.

IDALIA

wstaje zażenowana

Maman41, może pójdziemy do babci. Do Lechickiego. Czy mama pańska jest widzialną?

LECHICKI

Proszę, bardzo proszę.

Idzie naprzód i otwiera drugie drzwi na lewo.

AURORA

wstaje

Et bien42!... Chodźmy ją powitać.

PETRONELA

wstaje także

Musi jej pani opowiedzieć o tym powodzeniu panny Idalii w Karlsbadzie... To tak, jak historia z tysiąca i jednej nocy.

Zatrzymują się przy drzwiach, ceremoniując się.

AURORA

Proszę.

PETRONELA

cofając się

O... nie... Po starszeństwie!

AURORA

na stronie

Impertinente43!

Wychodzi — za nią Petronela i Leonidas.