SCENA SZÓSTA

CIŻ i KAROL

WSZYSCY

ujrzawszy wchodzącego Karola

Pan Karol? Karol?

Cofają się gromadnie.

JULIUSZ

na stronie

Karol? Co to znaczy?

KAROL

z uśmiechem

Tak! To ja, panowie. Mieliście zupełną słuszność, utrzymując, że książę we własnej osobie raczył ukrywać się w tym domu.

KWASKIEWICZ

do Lechickiego tryumfująco

A co, słyszysz?

KAROL

Pan Lechicki nie wie o niczym, bośmy to przed nim trzymali w sekrecie. Ja tylko i Julek byliśmy wtajemniczeni.

GIĘTKOWSKI

Więc książę jest tam?

Chce iść do pokoju.

KAROL

zatrzymując go

Już go nie ma. Przed chwilą opuścił ten dom.

BAJKOWSKI

To nieprawda!

KAROL

Nie wierzycie państwo. Możecie się sami przekonać, proszę

odstępuje od drzwi, do których się cisną wszyscy, prócz Lechickiego i Juliusza.

LECHICKI

Panie Karolu! Co to wszystko znaczy?

JULIUSZ

z wyrzutem

Coś ty zrobił?

KAROL

wesoło

Nie obawiajcie się, już jej tam nie ma. Zaspokoiłem jej żądania i wyprowadziłem tylnymi drzwiami przez kredens do ogrodu.

JULIUSZ

ściska go za rękę

O mój drogi, tego ci do śmierci nie zapomnę.

LECHICKI

Poczciwy z ciebie chłopiec. Przyjmij i od biednego ojca serdeczne dzięki, żeś mu oszczędził wstydu i upokorzenia.

KAROL

do wchodzących i skonfundowanych

A co, przekonaliście się państwo!

KWASKIEWICZ

Jak pech, to pech.

KAROL

Pocieszcie się jednak, panowie, tym, że książę, odjeżdżając, polecił mi zapewnić panów z galanterią i panie, o swojej wysokiej życzliwości i powiedzieć wam, że długo w pamięci zachowa tę krótką chwilę spędzoną na naszej ziemi. Kazał z tego powodu wyrazić wam serdeczne podziękowanie za przyjęcie, jakie zgotowaliście dla niego.

BAJKOWSKI

wzruszony ociera łzy i mówi czule

Więc wie o naszych zasługach?

KAROL

Wie i będzie umiał je ocenić.

KWASKIEWICZ

jw.

Jak tu nie kochać takiego pana?

BAJKOWSKI

jw.

Ale dlaczegóż odjechał? Dlaczego tak prędko?

KAROL

tajemniczo

Względy polityczne.

Szepce do ucha Bajkowskiemu.

BAJKOWSKI

Wysłuchawszy ze czcią, robi ważną minę

A!

KWASKIEWICZ

Z ciekawością, do Bajkowskiego

Co takiego? Gdy mu Bajkowski powiedział do ucha, robi także poważną minę. A!...

GIĘTKOWSKI

do Kwaskiewicza

Co powiedział? Gdy mu Kwaskiewicz mówi do ucha. Domyślałem się tego.

Szepce żonie, ta Idalii, Kwaskiewicz żonie, ta Leonidasowi, wszyscy z wielką powagą przyjmują tę wiadomość.

KAROL

Tylko, panowie, sza! Ani słowa przed nikim, bo to tajemnica dyplomatyczna.

WSZYSCY

prócz Lechickiego i Juliusza

Pst! Sza!

Przykładając palce do ust.

GIĘTKOWSKI

uroczyście

Parol d’honneur!

KWASKIEWICZ

Jak sekret, to sekret.

PETRONELA

patetycznie, wskazując na piersi

U mnie jak w grobie!

GIĘTKOWSKI

Stojąc w oknie, żywo

Panowie! Widzę jeszcze powóz księcia za drzewami.

WSZYSCY

biegnąc do okna

Gdzie? Gdzie?

GIĘTKOWSKI

W tej chwili ruszył.

IDALIA

słaniając się na matkę

Ach, maman!

GIĘTKOWSKI

Panowie! Śpieszmy do ogrodu, stamtąd będziemy mogli jeszcze wznieść okrzyk na cześć księcia!

Wybiega, za nim żona i córka.

KWASKIEWICZ

Brawo, śpieszmy.

Wybiega z żoną i synem.

BAJKOWSKI

Niech choć głos nasz do niego doleci.

Wybiega.