SCENA TRZECIA
CIŻ, GIĘTKOWSKI, potem BRONIA później JULIUSZ i SŁUŻĄCY
GIĘTKOWSKI
Wchodzi tajemniczo na palcach i mówi zniżonym głosem
Panowie! Państwo! Powiem wam coś, czego się ani spodziewacie, ani się domyślacie nawet! Coś nadzwyczajnego!
KWASKIEWICZ I BAJKOWSKI
Co takiego?
Wszyscy prócz Żuryły zbliżają się i grupują koło niego.
GIĘTKOWSKI
tajemniczo
Książę jest tutaj.
KWASKIEWICZ
Co?
BAJKOWSKI
przestraszony
Gdzie?
GIĘTKOWSKI
Tu, w tym domu, u Lechickich.
BAJKOWSKI
ogląda się trwożliwie
Rany boskie, a ja tak gębę rozpuściłem na niego.
Zatyka sobie usta.
GIĘTKOWSKI
do Aurory
Il est içi — ma foi91.
IDALIA
O ja to przeczuwałam!
AURORA
całuje ją w czoło uradowana
Dziecko moje!
BAJKOWSKI
E, żartuj sobie zdrów!
GIĘTKOWSKI
Ależ jak honor kocham! Parole d’honneur92!
BAJKOWSKI
Gdyby tak było, tobyśmy go przecież widzieli.
KWASKIEWICZ
Tak! Dlaczegóż miałby się ukrywać?
GIĘTKOWSKI
Je ne sais pas, mais93, to wiem na pewno, że jest tu.
PETRONELA
Któż to panu powiedział?
GIĘTKOWSKI
Kto? Mój spryt... mój zmysł spostrzegawczy i zdolności kombinacyjne. Écoutez94!... Wyszedłem sobie na spacer po obiedzie, bo to już mój zwyczaj, że zawsze po obiedzie muszę przynajmniej tysiąc kroków promenować95 — to pysznie robi, hrabia Artur uprawia ten sport od lat kilku i...
BAJKOWSKI
No, no! Do rzeczy! Co nam tam do hrabiego...
KWASKIEWICZ
Cóż dalej?
GIĘTKOWSKI
Otóż zapaliwszy cygaro, promenuję po ogrodzie, gdy wtem... słucham... ktoś za sztachetami rozmawia po niemiecku, czysto wiedeńskim żargonem. Uderzyło mnie to... Zbliżam się i spoza krzaku bzu widzę jakichś dwóch jegomościów, ubranych z wiedeńskim szykiem — jeden wyglądał na ekswojskowego, a drugi na Stahlmajstra lub coś podobnego. Qu ’est ce que cela96? Myślę sobie... Wiedeńczyki tutaj?... Coś mnie piknęło, jakby przeczucie, i wyszedłem przez furtkę, która była uchylona. Gdy mnie zobaczyli, przestali mówić i cofnęli się do powozu, który stał opodal. Ale ja nic, śmiało zbliżam się do nich i pytam, rozumie się także z wiedeńska... Panowie nietutejsi?... Spojrzeli na mnie, jakby się porozumiewali spojrzeniem — i nic nie odrzekli. Więc ja znowu... Panowie może szukacie kogo... jestem tutejszy, mogę panów objaśnić. Oni znowu nic, ani słowa.
BAJKOWSKI
niecierpliwie
Ale mówże u sto diabłów raz, co odpowiedzieli ostatecznie, bo tego, czego nie mówili, tośmy wcale nie ciekawi.
PETRONELA
Mów pan, mów pan, bo umieramy z ciekawości. Co powiedzieli?
GIĘTKOWSKI
Otóż w tym sęk, że nic nie chcieli powiedzieć. Szło im widocznie o zachowanie sekretu. Ale od czegóż dyplomacja. Jak ich zacząłem zręcznie z różnych stron zachodzić pytaniami, wyciągać na słówka, tak w końcu dowiedziałem się, że przyjechali tu w towarzystwie jakiejś osoby, która już poprzednio zawiadomiła tu kogoś o swoim przybyciu, że ta osoba najętym powozem przyjechała tu sekretnie ze stacji kolei, weszła przez furtkę, przez ogród do dworu i obecnie tu się znajduje.
AURORA
uradowana
No, to książę... Nie ma wątpliwości...
LEONIDAS
Jak amen w paciezu.
KWASKIEWICZ
Ale dlaczegóż te tajemnice? To ukrywanie się?
GIĘTKOWSKI
Nie wiem! Nie mogłem wybadać. Coś musi być w tym...
ŻURYŁO
Ależ panowie! Przecież książę nie szpilka, żeby go można schować do kieszeni, gdyby tu był, tobyśmy go przecież widzieli.
KWASKIEWICZ
To prawda!
PETRONELA
A tu go nigdzie nie ma!
LEONIDAS
Może u Julka! Albo w kancelarii pana Lechickiego.
BAJKOWSKI
Byłem tam przed chwilą, nie ma nikogo.
AURORA
Chybaby u babci.
GIĘTKOWSKI
Bardzo być może!
PETRONELA
Czekajcie, pójdę zobaczyć!
Chce iść, wtem słychać hałas w pierwszym pokoju na lewo.
GIĘTKOWSKI
Silence97. Nadsłuchuje. Avez-vous entendu98! Ktoś przewrócił stołek w tamtym pokoju!
AURORA
To mieszkanie Broni, pewnie ona.
BRONIA
ukazuje się we drzwiach głównych i mówi do Żuryły
Panie Żuryło, czy można pana prosić na słóweczko?
ŻURYŁO
Służę ci, aniołku.
Idzie do niej i rozmawiając, odchodzą.
PETRONELA
żywo
A więc nie Bronia!
AURORA
Tylko książę.
GIĘTKOWSKI
Attandez99! Zaraz się przekonamy. Idzie do drzwi. Zamknięte! Tryumfująco. A co?
KWASKIEWICZ
Nie ma wątpliwości, tam go schowano!
PETRONELA
zgorszona
W pokoju córki!
AURORA
LEONIDAS
Skandalicne.
BAJKOWSKI
do Giętkowskiego, który zaglądał przez dziurkę
Cóż, widziałeś co?
GIĘTKOWSKI
Nic. Dziurka zatkana.
JULIUSZ
wchodzi z prawej, za nim służący z dużą tacą, na której potrawy i napoje, spostrzegłszy zgromadzonych, chce się cofnąć.
Odnieś to!
KWASKIEWICZ
Dlaczego? Czemuż nie każesz zanieść tego obiadu osobie, dla której go przeznaczono?
GIĘTKOWSKI
Proszę cię, nie żenuj się102. Nie masz powodu robić przed nami sekretu. My wiemy dobrze, kto tam jest.
Klepie go poufale po ramieniu.
JULIUSZ
stawiając się
Więc cóż z tego? Jakim prawem wtrącacie się państwo do tego, co mnie tylko obchodzić może?
BAJKOWSKI
A, przepraszam cię, mój Julku, gdyby to była osoba prywatna, to mógłbyś z nią robić, co ci się podoba, ale to jest osoba publiczna.
JULIUSZ
gwałtownie
Bajkowski, proszę cię!...
KWASKIEWICZ
A jako taka, jest własnością nas wszystkich i my mamy równe prawa, jak i ty, do osoby księcia!
JULIUSZ
Księcia?
KWASKIEWICZ
O, nie spodziewałeś się, że ci wywąchamy tę tajemnicę!
BAJKOWSKI
Myślałeś, że wam się uda ukryć go przed nami! Ha, ha, ha!
GIĘTKOWSKI
To ja odkryłem! Prawda, jaki ze mnie dyplomata!
JULIUSZ
na stronie
Skorzystam z tej pomyłki. Głośno. A więc, skoro już wiecie, nie będę taił dłużej przed wami, że książę jest rzeczywiście w tym pokoju!
GIĘTKOWSKI
A co?... Moja kombinacja?
JULIUSZ
Ale jest, panowie, incognito, i życzy sobie zachować to incognito do końca.
BAJKOWSKI
Z żalem, prawie z płaczem
Ale dlaczego?
JULIUSZ
tajemniczo
Względy polityczne!
Kładzie palec na ustach — mina poważna.
KWASKIEWICZ
Powtarza z czcią
Polityczne!
BAJKOWSKI
Po namyśle, wzruszając ramionami
Nie rozumiem!
GIĘTKOWSKI
Poważnie, do Juliusza
Ale ja rozumiem. Tajemnica gabinetu! N’est ce pas? Dyplomatyczna intryga — co, prawda? Bierze go na bok. Jednak, jakkolwiek książę jest niewidzialny dla nikogo, to spodziewam się, że dla nas zrobi wyjątek. N’est ce pas?
JULIUSZ
Dla nikogo!
GIĘTKOWSKI
A ja ci zaręczam, że zrobi to spécialement pour nous103. Skoro się tylko dowie, que ma femme et Idalie sont içi104 — to z pewnością będzie chciał koniecznie widzieć się z nimi — bo ci powiem pod sekretem, że on tu właściwie dla niej przyjechał.
JULIUSZ
Dla kogo?
GIĘTKOWSKI
Pour notre Idalie105. Do ucha. Zakochany po uszy. Mais silence106!
Kładzie palec na ustach i odchodzi do żony i córki, które usiadły na boku na prawo.
PETRONELA
do Juliusza, półgłosem, błagalnie
Panie Juliuszu! Wyrób ty mi sekretnie audiencję u księcia. Nie na długo, na parę minut, bym mu mogła powiedzieć kilka słów o moim Leonidasie i polecić jego względom i protekcji.
JULIUSZ
To już ja sam zrobię!
PETRONELA
O nie! Pan byś nie umiał, bo pan nie jesteś matką, to nie wiesz, jak matka może i umie przemawiać, gdy idzie o szczęście jej najdroższego dziecka! Ja sama muszę mówić z księciem. Ściska go za rękę. Panie Juliuszu! Ja panu do śmierci będę wdzięczną za to. Ściska go znowu. Pamiętaj pan, że losy mego Leonidasa w pańskim ręku.
Odchodzi do męża i syna i rozmawia z nimi.
BAJKOWSKI
łapiąc Juliusza, który chciał się wysunąć z pokoju, i prowadząc naprzód
Wiesz, Julku, ja ich tylko stąd wyprawię, a ty mnie potem wprowadzisz do księcia. Dobrze? Widzisz, ja muszę koniecznie wypowiedzieć mój afekt serdeczny dla jego osoby, moje przywiązanie, żeby tam w Wiedniu wiedziano, jakie tu serca biją dla nich. No, cóż? Zrobisz to dla mnie?
Tłucze się po piersiach.
JULIUSZ
zakłopotany
To nie zależy ode mnie, muszę pierwej zapytać księcia, czy pozwoli, czy się zgodzi.
BAJKOWSKI
Przedstaw mu gorąco, kto jestem, co dla kraju zrobiłem, jakim pałam do niego przywiązaniem, a jestem przekonany, że mi nie zamknie drzwi przed nosem. Powiedz mu.
JULIUSZ
niecierpliwie
Ależ nic nie powiem, jak tak ciągle tutaj stać będziecie.
BAJKOWSKI
Czekaj! Ja ich tu zaraz wyprawię. Głośno. Panowie! Ponieważ książę życzy sobie pozostać incognito, wiec uszanujmyż jego wolę, choćby przez cześć, jaką mamy dla jego osoby — i oddalmy się!
GIĘTKOWSKI
uroczyście
Wola jego jest dla nas rozkazem. Cicho do Juliusza. Pamiętaj. Głośno. Messieurs, allons107!
Wychodzi pompatycznie.
PETRONELA
ściska rękę Juliusza
Matka cię prosi.
Wychodzi z mężem i synem.
BAJKOWSKI
Do Juliusza
Będę czekał tam, w ogrodzie!
Wskazuje na okno.
JULIUSZ
Po wyjściu wszystkich
A! Nareszcie! Spotrzega Aurorę i Idalię. Panie tutaj?
AURORA
Idalii się słabo zrobiło!
JULIUSZ
Bo też tu tak duszno! Parno. Świeże powietrze orzeźwi panią. Służę.
Podaje ramię i wyprowadza obie głębią.