SCENA TRZECIA
JULIUSZ, KAROL
KAROL
z drugich drzwi z lewej
Julek! Julek!
JULIUSZ
który miał wychodzić na prawo, zatrzymuje się
A! to ty!
KAROL
Mój kochany, odpisz ty już raz co tej Natalce, żeby mnie nie męczyła ciągle swoimi listami. Wczoraj znowu pisała do mnie, zapytując, co się z tobą dzieje, czyś chory lub gdzie wyjechałeś, że jej nie odpisujesz.
JULIUSZ
Głupia dziewczyna. Cóż ona sobie myśli, że ja wiecznie będę się nią zajmował?
KAROL
A ja ci mówiłem, że niepotrzebnie zaawanturowałeś się w tę znajomość.
JULIUSZ
To był rodzaj sportu, mój drogi. Widziałeś przecie, że o posiadanie Natalki dobijała się cała złota młodzież, synowie najpierwszych rodzin w Wiedniu. Zdystansowałem Niemców i zdmuchnąłem im dziewczynę sprzed nosa. Zadałem tym niemało szyku wtedy. Ale teraz inna rzecz. Odkąd wstąpiłem na drogę pracy i obowiązków, znać jej nie chcę i nie mogę. Nie wypada mi.
KAROL
To bardzo ładnie z twojej strony. Ale cóż ja mam robić z listami tej facetki?
JULIUSZ
Rób tak jak ja. Rzucam listy do kosza, nie czytając ich wcale.
Wychodzi na prawo.
KAROL
Tak, tylko czy ta panna da się tak łatwo skwitować ze swoich pretensji. Taka awanturnica gotowa się na wszystko odważyć — i może być bieda. Spostrzega wchodzących. Oj, Kwaskiewiczowie. A niechże, ja uciekam, bo jakby mnie baba złapała i zaczęła opowiadać o swoim Leonidasie, nieprędko bym się wydostał.
Wychodzi do drugich drzwi na lewo.