Kapitulum VI
1. Iż świat bez przygód być nie może i jako się w nich cieszyć i statecznie trwać mamy
Iż świat, ta marna obłuda, jest tak odmienny, iż zawżdy się jako burzliwe morze kołysać musi, a nigdy spokojny być nie może, tedy i to mądremu a wspaniłemu umysłowi nadobnie przystoi, gdy przypadną nań z odmiennością czasów jakie żałosne przygody, aby się w tym umiarkować a myśl swą stateczną postanowić umiał. Bo co jest sprośniejszego jako człowiek stateczny a u ludzi za mądrego wzięty, gdy spadnie z rozumu a da się nieszczęściu trwożyć, a nie umie w sobie roztropnym rozważeniem żadnej statecznej myśli postanowić. Abowiem trudnoć myśl wspaniłą poznać w rozkoszy. Bo i marynarz trudno ma być misternym obaczon, gdy po cichej wodzie płynie. Także i hetman, gdy w pokoju siedzi. Także i koń, gdy darmo stoi, a iż kto na nim w potrzebie1605 nie będzie. Abowiem niefortuna nigdy więtszego misterstwa swego nie używa, jedno gdy się o tego pokusi, kto jej figlów nigdy nie skosztował, a iż na to hardzie każe, iż się jej nic nie lęka a lekce ją sobie waży. A cnota zasię, która jej jest na wszem sprzeciwna nigdy też misterniej figlów swych nie okaże, jedno kiedy z nią walczy, a iż się jej na wszem sprzeciwi. A gdzież ty harce zwodzą1606? Patrzaj, nigdziej ci indziej, jedno w umyśle statecznego człowieka. Ta ciągnie, aby się dręczył, frasował, a jej zasię szukał i na wszem jej przysługował. A cnota go zasię szrobuje1607, aby statecznej myśli na wszem używał, a okazał się być człowiekiem, iż się tej niemej twarzy1608, nieszczęściu, uwieść od statecznej myśli swej nie dał, ani się mu zwyciężyć dopuścił, a w swojej stateczności podpirał się nadzieją, a cieszył się obietnicami Pańskimi.
Abowiem człowiek mądry nie ma czekać tego, aby go frasunk1609 opuścił, bo się z tym trudno rozmówić, aby na czyjej radzie przestał, gdyż to jest bezrozumny pan. Ale nalepiej, gdy gość od ciebie nie chce długo z domu, albo towarzysz, który z tobą społu jeździ z gospody, nie czekaj go, odjedź go, a nie mieszkaj1610 poczciwym potrzebam swoim. Także i frasunk, a nie chce on od ciebie, idźże ty od niego, a porzuć go na drodze, niechże się tam wierę1611 sam frasuje, jako chce, kilobyś1612 go ty prażen1613 był. Abowiem widzimy to i w bydlętach niemych, i w zwierzętach, i w ptakoch, gdy im dzieci pobiorą albo pobiją, bo też żadnego innego skarbu nie mają, tedy poryczawszy kęs1614, pobiegawszy, powierciawszy się, snadnie zasię wszytkiego zapomnią, a szukają żywności swojej. Także i ptaszkowie u gniazdek swoich poskwirczawszy, poskrzegotawszy kęs, zasię sobie skaczą po gałązkach i zasię znowu jako i pirwej nadobnie śpiewają, a to nie są żadnym rozumem od przyrodzenia obdarzeni. A czemuż owszem to szlachetne źwirzę, człowiek, który jest i rozumem ozdobion, i obietnicami uiścion1615, iż mu się to wszytko nagrodzi sowito, jeśliże będzie w nadziei a w swej stateczności stale trwał, nie miałby tego przodku mieć przed żwirzęty: gdyż ony tego wszytkiego nie mając, snadnie mogą być uspokojone od każdego frasunku swego.
2. Szkoda się o to frasować, co się wrócić nie może
Bo patrz, gdy to już wiesz, iż świat bez przygód być nie może, a iż każda przygoda, komu się co trefi, nasza wszytkich spólna jest. A zgorzał ci sąsiad, pewnie się też ty tego leda kiedy nadziewaj. A umarł ci drugi, a czegóż się ty masz inszego nadziewać? A jedziesz albo idziesz do niego w nawiedziny. A dla czego? Ni dla czegoj ci innego, jedno iżbyś go cieszył a rozwodził1616 mu odmienność czasów a niestałość fortuny, a przywodził go k’temu, aby się nie frasował, a cieszył się nadzieją, a panu Bogu wszytko poruczał. To tak to mało nie od każdego usłyszysz, kto jedno przyjaciela w przygodzie nawiedza. Chyba ów głuch tego nie umie, jedno czapkę zjąć a dobry dzień dać, a o konwi się co narychlej pytać1617. A jeśliże to umiesz na cudzym nadobnie to każdemu rozważać, a czemuż owszem to na swym nie lepiej ci przystoi? A byś więcej na frasunk lekarstwa nie miał, jedno iżbyś sobie ty słowa wspomniał, jakoś drugiemu rozwodził, tedy już dosyć rady sam u siebie znajdziesz, jako w sobie myśl swą stateczną i uważyć, i postanowić masz.
Albowiem patrz, gdy na pogrzebiech bywamy, albo przyjacioły w przygodach cieszymy, tedy mało odszedszy na stronę, pokiwawszy głową, po cichu sobie rozmawiamy: „Bracie, a cóż działać? Wszytkim ci nam tam być”. A gdyż to wiesz z cudzego przykładu, iż to wszystko na cię wisi, co oczyma widzisz, a pewieneś tego, iż cokolwiek masz i co oczyma widzisz, wszystko to nie twoje, a iż alboć to za żywota zginie, albo iż tego wszytkiego odbieżyć musisz, bo dom, dzieci, żona, jeśli ją masz, skarby i inne bogactwa, wszytko to jest jako pajęczyna w ręku twoich; a gdyż to pewnie wiesz, iż w tym wiecznie dziedziczyć nie masz, a cóż się frasujesz, gdyć to z przypadkiem albo za żywota zginąć może, albo iż tego pewnie odbieżeć musisz?
3. Przyrodzeniu gwałt rozumem czynić mamy
Ale byś rzekł: „Rozumiem ci ja temu wszytkiemu, a cóż, gdy przyrodzenie trwać nie może?”. Ale to sobie jedno uważ, jakie jest przyrodzenie twoje, bo jest ozdobione rozumem. A dla czegóż to? Ni dla czegoć inszego, jedno abyś je ustawicznie miał na wodzy, a nie dał mu się tam unosić, gdzieby ono chciało, jedno tam, gdzie ty chcesz a gdzie cię rozum a powinność twoja poczciwa słusznie pociągać musi. Bo gdybyś przyrodzeniu swej wolej dopuścił, nigdy byś żadnego słusznego końca w swej żadnej sprawie poczciwej nie znalazł, jedno byś się mieszał1618 zawżdy, wiercąc jako motyl wichrem zachwycony1619. Azaż ono nie ciągnie do łakomstwa? Azaż nie wiedzie do gniewu, do pomsty, do pychy? Azaż nie wiedzie do rozkoszy, do swej wolej? A w żadnej rzeczy nigdy w nim słusznego postanowienia ani umiarkowania nie najdziesz. Także też jeśli jaki frasunk na kogo przypadnie, by przyrodzeniu swej wolej dopuścił, jużby sobie nigdy żadnego słusznego postanowienia znaleźć nie mógł, ale dać przyrodzeniu policzek rozumem, rozważywszy to sobie, iż co się już wrócić ani żadnym obyczajem pościgniono być nie może, tedy już i lament, i frasunk nic temu nie pomoże, by się też i spadał człowiek. A mądrzy nas tak upominają, iż na ty rzeczy, które się żadnym obyczajem ani wrócić, ani odmienić nie mogą, napewniejsze jest lekarstwo zapomnienie.
Abowiem uważ sobie każdy, na jakie nas niebezpieczeństwo natura tu na świat ustawicznie wydała, i nie darmo płaczemy, gdy się rodzimy. Azaż nasze ciała nie są na takie okrucieństwa wydane? Już niecnotliwe na stronę odłożywszy, które wieszą, ćwiertują, w koła wpletają, na pale biją, ale patrz, że i ciała szlachetne a cnotliwe nigdy nie są w żadnym bezpiecznym postanowieniu utwierdzone. Azaż nie widamy rąk, nóg połamanych? Azaż nie widamy oczu wybitych albo wrzodmi wypłynęłych? Azaż nie widamy, gdy owi srodzy barwirze jako katowie z szpatlami1620, z szpilkami i z rozmaitymi przyprawami około poczciwych ciał harcują1621? Jednym kości piłują, drugim ręce, nogi ucierają, drugim po kościach pod skórą żelazmi dłubią. A co tych rozmaitych około ciał szlachetnych przygód, a kto by się ich naliczył?
4. Żadny czas nasz od przygód nie jest bezpieczny
Nuż jeśli są bezpieczne drogi nasze, dni i nocy nasze? Ano jedzie jeden, wesoło sobie śpiewając, koń pod nim padnie, aliż albo noga, albo szyja wisi, albo złodziej gdzie ze krza1622 postrzeli. Zamkniesz się w domku swoim, ali cię albo ogień oskoczy, abo się złodziej do ciebie podkopa. A tak nie masz tej żadnej godzinki, abychmy tego pewni a iści1623 byli, aby nas jaka przygoda postronna potkać nie miała. Bo gdyby była fortuna cnotliwa, nigdyby cnotliwego nic złego od niej nie potkało. Ale iż jest niecnotliwa, odmienna a nieustawiczna1624, nigdy też cnotliwy nic jej nie dufa, aby mu ona kiedy sfolgować miała, Ale przedsię wiele cnotliwy ma przed niecnotliwym w tej jej odmienności nadeprzód1625. Bo ów w rozpaczy, w złej sławie, a bez żadnej nadzieje, przygód swych używać musi. A cnotliwy lepak1626 a rozumem zapomożony, i w dobrej nadziei, i pociesze od Boga, od rozumu i od przyjaciół, i w poczciwej sławie postanowiony, już z weselszą myślą używa tego, to co mu z dopuszczenia Pańskiego od nieszczęścia przypada. A tak gdyż to już pewnie widzimy, iż przygody nad nami ustawicznie wiszą, a przeczże1627 się ich lękać mamy? A jeśliżeby też co takiego z nieobaczka1628 przypadło, a przeczże się nazbyt frasować mamy? Gdyż wiemy, żechmy już są na to na świat poddani i tak osądzeni, że nigdy bezpieczni być nie możemy. A szkoda sobie z jednej szkody dwu czynić: i frasować się, i cierpieć. Bo by temu frasunek mógł co pomóc, pewnie by ji sobie każdy radszej miasto plastru przyłożył, na drogie lekarstwa nie nakładając1629.
Abowiem i śmierć, i przygoda lepsza jest zawżdy, iż sama przydzie, niż kiedy jej pożądamy. Bo tego, co jest nam sprzeciwno, nigdy z dobrą wolą nie pożądamy, aż musimy. Bo patrz, kiedy kto w jakim okrutnym więzieniu siedzi, w którym srogich mąk używa, tedy Boga prosi, aby mu rychlej śmierć dał. Widamy też drugie takimi srogimi wrzody zdręczone a zmęczone, że proszą o śmierć Pana Boga. Także widamy drugie takimi smętki uciśnione a strapione, żeby barzo radzi pomarli. Także też i przygoda gdy na kogo jaka sroga przypadnie, tedy lamentuje, tedy narzeka, powiedając: „I nie chciał tego miły Bóg, abych się był jeszcze z tej drogi nie wrócił, tedy by mię to było nie potkało. Nie chciał tego miły Pan Bóg, abych ja był jeszcze u barwirza albo u doktora leżał, albo z wojny nie przyjechał, niżli mię to potkało”. A tak nalepiej sobie czasów ani przypadków nie przekładać, a zawżdy dobrej myśli być, a co Pan Bóg przepuści, w skromności a z dobrą myślą znosić, a nadzieją się cieszyć, iż to wszytko z czasem się i naprawić, i wrócić, i nagrodzić może.
5. I niebo, i ziemia, i święci są przygodom poddani
Abo patrz, iż nie tylko to nasze liche a nikczemne ciało, albo nasze krótkie ty a omylne czasy są pod przygody poddane, ale i niebo, i ziemia nie jest nigdy bez przypadków. A żadna rzecz nie jest tak ugruntowana, aby z odmiennością czasów nie miała być wzruszona. Azaż nie widamy, jako słońce i miesiąc noszą skażenie1630 na sobie? Azaż nie widamy na powietrzu rozlicznych odmian a dziwnych a strasznych burzek? Azaż gwiazda, która spokojem siedzi? Zawżdy się pospołu z niebem obracać a mieszać musi, a gwałty, a wielkie zarażenia między sobą jedna od drugiej cirpi. Patrzajże zasię, nędzna ziemia jakiej nędzy a przypadkom ustawicznie jest podłożona. Azaż się ona z czasem swym srodze trząść nie musi? Azaż się jej mocne skały nie padają? Azaż jej ognie nie palą? Azaż jej morze nie topi? Azaż na niej co pewnego albo trwałego być może? Azaż się na niej ony twarde miasta, ony mocne zamki nie padają abo nie wywratają? Tylko iż się ich znaki albo doły jeszcze po kęsu1631, gdzie kiedyś stały, ukazują. A na koniec ukaż mi kto, co by na niej wiecznego a trwałego być miało?
A na ostatek ludzie święci, ludzie od Boga przebrani i wywołani, patrz, jeśli który był bez przygody na świecie? Co się działo cnym świętym królom zakonu starego na świecie, kto by chciał wyliczać byłoby wiele tego. Co się działo onym świętym prorokom, nie inaczej jako aniołom, jako je ludzie prześladowali, jako się po puszczach kryli, jako je piłami przecierali1632 i jako zawżdy a zawżdy dziwnego niebezpieczeństwa a nienawiści używali? Co się działo onym Apostołom świętym, miłośnikom Pańskim, że je wiązano, biczowano, jaszczorki je kąsały, ścinano, krzyżowano, żywo łupiono? A cóż to jest? A to patrz, iż się nigdy nic żadny przed żadnym niebezpieczeństwem nie zatrwożył za żywota swego. Patrzajże, jakiej dziś chwały i sławy od ludzi używają. Patrzajże, jako Pismo o nich powiada, iż sławna a chwalebna śmierć ich była przed oblicznością Pańską, i jakiej dziś rozkoszy używają.
6. Gdy święci a zacne ludzie bez przygód być nie mogą, przeczże się frasować mamy?
A czymże się ty, nędzna mucho, być rozumiesz? Gdyż ani niebo, ani ziemia, ani ludzie święci ani oni najmożniejszy królowie nigdy bez przygód być nie mogli, a ciebie by jedno nos zaświrzbiał, to już płaczesz, narzekarz a lamentujesz. I czymże ty masz być lepszy niż oni ludzie święci albo oni królowie możni? Ale gdy weźmiesz stałą a stateczną myśl przed się, a opaszesz się nadzieją nieomylną w każdej przygodzie swej, a poźrzysz w rozum swój jako we źwierciadło, a upatrzysz tam wszytki niebezpieczności a odmienności świata tego, a upatrzysz to w rozmyślaniu swoim, iż żaden na świecie, by też nazacniejszy i naświętszy bez przygód nigdy być nie mógł, boć dla tego Pan Bóg oczy wyniosłe dał, abyś nie tylko sobie na pięty patrzył, ale iżbyś i upatrował, i rozmyślał sobie przyszłe i przeminęłe rzeczy. Tedy gdy to wszytko uważnie przed się weźmiesz, snadnie się frasunkowi zmocnić1633 możesz, iż cię jako niema twarz1634 nigdy gryźć nie będzie mógł.
A iście to barzo snadnie rozeznać, iż to w naszej mocy jest, iż kto chce, może się frasownym udziałać, może się też temu obronić. Bo niech się kto ozowie, jeśli kiedy od młodości swej jakiej przygody nie miał? A rycerz bojowy barzo snadnie między starymi bliznami nową ranę ścirpieć może. A wszak wiemy, iż zawżdy mamy na się nieprzyjaciela srogiego, fortunę, która z żadnym człowiekiem przymierza statecznie nie dzierży. Aby je też z kim nastateczniej postanowiła i nawiętszą łaskę ukazała, patrzajże, długoli to trwa? Kiedy się nalepiej o jej łasce a o jej przymierzu ubezpieczysz, alić ona jako Moskwicin albo Tatarzyn tuż wnet za posłem wojsko wyprawi, ani wzwiesz, z której cię strony chluśnie.
A tak wiedząc pewnie o tak chytrym a czujnym nieprzyjacielu, zaprawdę mielibychmy pilną straż a pilne szpiegi, i pewne hetmany około siebie mieć. A któż hetmanem? Rozum. A któż na straży? Rozmysł1635. A ktoż szpiegiem? Czujność a baczność. A przedsię się nic nie lękać. A przypadnieli co niewiadomie, więc się bronić a szkody wetować. A czym się bronić? Rostropną stałością. A czymże sobie szkody nagrodzić? Uprzejmą nadzieją. Tedy i taki nieprzyjaciel nic nam straszen nigdy nie będzie. A jeśli nieobacznie przypadnie a szkodę uczyni, żałości nam wielkiej uczynić nie może, jeśli się hetmana a szpiegów radzić będziemy, a iż to uważymy, iż się nam szkody nasze wrychle nagrodzić mogą. Bo jeśli przypadek jaki na ciało przydzie, ten się zasię snadnie zagoić może. Jeśli szkoda, ta się też nagrodzić może. Jeśli kto umarł, ten się już wrócić nie może, ale na to miejsce taki drugi nastąpić może, a tym się cieszyć, iż nie umarł, gdyż pewnie wiemy, iż dusza nieśmiertelna jest. A jeśli był dobry, szkoda mu zaźrzeć1636 rozkoszy jego, których pewnie używa. A jeśli był zły, a czemuż go żałować? Azażby był lepiej marnie a z lekkością zginął, gdyż to złego trudno minąć może.
7. Przykłady na frasunk z ludzi pogańskich
Nadobnie ono jeden filozof powiedział, gdy mu sługa z frasowną postawą przyniósł nowinę, iż mu syn umarł, tedy mu rzekł: „A czemużeś się zasępił? Wiedziałciem ja tę nowinę dawno, jeszczeć ty był nie przyjechał”. Powiedział mu sługa: „Nie wiem, od kogoś miał tak prędko wiedzieć, bo wczora przed wieczorem umarł, a jam wnet potym wybieżał”. Powiedział filozof, „iżem ja na to pewniejszego szpiega miał niżli ty, bo skoro się narodził, takem to wnet pewnie wiedział, iż umrzeć miał”.
Antygon król, gdy mu powiedziano, iż królewic, syn jego, Alcyjon tak barzo sobie mężnie na harcu1637 poczynał, że ich kilko zbodł, a potym też sam zbodzion i zabit, mało weźrzawszy w ziemię1638, nic się nie zafrasowawszy1639, powiedział: „O, miły Alcyjon, nic mi cię nie żal, żeś umarł, bom to zawżdy pewnie wiedział, żeś umrzeć miał. A k’temu się jeszcze tym cieszę, że ani dusza twoja, ani sława twoja nigdy nie umrze. Jedno mi tego żal, żeś nierozmyślnie umarł, a więcej fortunie wierzył, niżli było potrzeba, która nigdy nikomu wiary nie zdzierżała”.
Waleryjan, jeden pan rzymski, gdy mu Regilla, żona jego, była umarła, której tak barzo żałował, że zawżdy w ciemnym gmachu przy świecy siadał, czarno wszytko obbić dał i czarny stół przed sobą postawić kazał. Filozof jeden, idąc mimo dom, uźrzał, ano u studniej pięknie białą rzodkiew wypłukano. Pytał się, komu by to; powiedzieli, iż Waleryjanowi. Powiedział: „Powiedzcież mu ode mnie, iż to nie będzie przystało na czarnym stole białą rzodkiew jeść, a iż mi go barzo żal, sam będąc wielkim panem, nędznikowi przysługuje. Bo już nie masz nędzniejszego pana na świecie jako frasunk a kłopoty, co by gorzej sługam swym płacił. Bo kości wysusza, bladą twarz czyni, co nalepsze klenoty: wolne serce a myśl dobrą, psuje. A tak lepiej niech do rozumu przystanie, to pan hojny i hojne na wszem dobrodziejstwa sługam swym czyni”. Waleryjan, usłyszawszy, pomyślił sobie, iż: „Podobno jest takich więcej, co to mnie za pośmiech mają”. Kazał okna otworzyć, sukno obedrzeć, stół wystawić i potym wszytko w sobie przełomił, a dobrej myśli używał.
8. Przykłady na frasunk z ludzi zacnych Zakonu Starego
Ale co nam po pogańskich w tej mierze przykładziech, azaż nam ono nie pięknego około tych naszych niepotrzebnych frasunków on Dawid, król święty, przykładu zostawił? A prawie ji na to wystawiono i w kronikę Pańską wpisano, abychmy się tym ćwiczyli a w przygodach się nic nie trwożyli. Gdy mu się syn rozniemógł, którego barzo miłował, tedy leżał na ziemi, nie jadł ani pił. A gdy umarł, tedy się zeszli do niego panowie i szeptali sobie pomału około śmierci onego dziecięcia, a nie śmiał mu nikt powiedzieć. On, podniósszy głowę, powiedział: „Rozumiem ci ja, co szepcecie; podobno syn umarł?”. Powiedzieli mu, iż ci „już tak jest, miłościwy królu, a tak wola boża była”. Ten sobie wnet kazał szatę przynieść, kazał sobie wody dać, umył się, uchędożył się, siadł za stół, kazał panom sieść, kazał jeść nosić, muzykom przyść, i był dobrej myśli. Panowie poczęli znowu szeptać. Król zasię powiedział: „I teraz ci ja temu rozumiem, co szepcecie. Dziwno wam to, iż póki syn był żyw, żem się frasował, a gdy już umarł, żem dobrej myśli. Rozum to sam ukaże, bo póki był żyw, pótym się frasował, a Panam Boga prosił, aby go zachować raczył; ale gdy już umarł, pewnie wiem, iż się już nie wróci; a czemuż się już frasować mam?”. A tak tu każdy obaczyć snadnie może, jeśliże się to ocz jest frasować, co się nigdy wrócić nie może. Radszej już sobie nie psując myśli, staraj się co dalej czynić, a jako tu sobie nagrodzić. Bo tak uczą mędrcy, iż to poczciwemu przystoi przeszłymi się rzeczami ćwiczyć, a przyszłe na pilnej pieczy miewać.
Albo ony święte panie, Judyt albo Hester, jako nic się nie zafrasowawszy w okrutnych przygodach, starały się co czynić, a jako temu zabieżeć miały. Judyt, będąc w srogim obieżeniu w miasteczku w Betulijej, tak iż już żadnym obyczajem się obronić nie mogli, i uradzili starszy na ratuszu posłać do wojska, do hetmana, którego zwano Holofernes, iż już aby murów nie psował, a piątego dnia chcieli mu się poddać, rzeczy swe oparzywszy. Przybiegła na ratusz, pogromiła, pofukała ustraszone chłopy1640 ony, mówiąc, iż: „wy Panu Bogu zamierzacie krys do piątego dnia, a On jeszcze dziś może się zmiłować nad nami”. Poruczywszy się Panu Bogu rzkomo1641 uciekła z miasta do hetmana, wyprawiwszy sobie glejt, aby była do czasu w pokoju zachowana. A była to barzo piękna pani. Holofernes, uźrzawszy ją, kazał jej osobny namiot wystawić, wywołał, aby żaden nie śmiał ani palca na nię podnieść, sam ożarszy się od radości, twardo usnął, a ona w nocy szedszy, ucięła mu głowę i do miasta pod płaszczem przyniosła. Wojsko rano widząc ściętego hetmana, zatrwożywszy się, precz się rozbiegło, a miasto wolne zostało. Patrz, jako to Pan Bóg umie smętne pocieszyć, a nad złościwym się pomścić, a przeczże się też ty leda z jakiej przygódki zasmucić marnie albo frasować masz?
Także też ta druga, Hester, święta królowa żydowskiego narodu, którą był Aswerus król, prze jej wielką pokorę i urodę, ubożuchną dzieweczkę za wielką królową wziął. Mardocheusz, stryj jej rodzony, był ochmistrzem u niej. Aman, hetman wielki, był na ten czas w wielkiej łasce u króla, a on ochmistrz nigdy mu się kłaniać nie chciał. Ten się rozgniewawszy, uprosił sobie, aby mu król dał moc nad Żydy, którzy by kolwiek w ten czas w królewskiej ziemi byli. Król, nie obaczywszy się, przyłożył mu pieczęć na to i ręką się podpisał; a to już było jako świątość, na co się król podpisał. On Aman kazał wnet barzo wysoką szubienicę w dworze swym zbudować, na której Mardocheusza obiesić1642 miał. Był smęcien Mardocheusz i królowa barzo. Ale już trudno temu było co rzec, gdzie ręka a pieczęć królewska zaszła. Uciekła się, niebożątko, na modlitwy, a potym ubrawszy się nadobnie, nic onego frasunku nie okazując, szła już w nadzieję Pańską do króla i ukłoniwszy się niziuczko u nóg jego, prosiła go, aby jej tę poczciwość1643 uczynił, aby był w domu jej u niej na biesiadzie. Król się obiecał i potym u niej był. Jako mogła, czyniła królowi co nalepszą myśl. A gdy był naweselszy, prosiła go, aby ją tym darował, o co go będzie prosiła. A był też tam i on Aman, któremu się barzo nisko kłaniała. I barzo się z tego kochał i za nią się potym tamże przyczyniał, acz nie wiedział, o co. Król jej obiecał, iż ocz1644 go kolwiek prosić będzie, iż się z żadnej rzeczy wymówić jej nie miał. Także jej na to i pieczęć przyłożył. A ona wnet, wziąwszy już on pewny cyrograf, prosiła, aby jej dał Amana, aby z nim mogła uczynić, co chce. Król, zafrasowawszy się, już nie mógł cyrografu swego zgwałcić, dawszy Amana, szedł na pokój z frasunku, usnął, a ona pana Amana na onejże szubienicy, co był panu stryjowi nagotował, obiesić kazała.
A tak tu patrz, co tu Pan czyni z wspaniłymi sercy, którzy o nim nadzieję mając, nigdy w nim nie zwątpili, jako je ratuje a jako je na pieczy ma. A jako Piotr święty napisał, umie Pan i złym, i dobrym słuszną zapłatę zawżdy uczynić. A tak wspomniawszy ty zacne a sławne przykłady stanów zacnych, a czemuż się też ty masz leda o co frasować, a myśl sobie stateczną niszczyć a psować, która zawżdy może być pocieszona i na co potrzebniejszego może być obrócona?
9. Na świecie nic nie masz, co by się odmienić nie miało
Abowiem ukaż mi którą ziemię, ukaż które królestwo albo państwo, jeśli kiedy bez przygód albo bez wielkich upadków być mogło? Ukaż mi którą nacją1645, jeśliże się na którym miejscu zasadziwszy, do końca osiedziała? Kto kroniki czyta, nie najdzie żadnego narodu w żadnym królestwie, aby się kiedy odmienić w inszy naród nie miał. A cóż owszem to nędzne królestwo tego mizernego ciałka naszego miałoby być mocniejsze, aby się nigdy odmienić nie miało, którego już ani na jednym palcu przyczynić nie możymy, jedno jako jest samo odmienne, także też i przyrodzenie odmienne, a nigdy nieuspokojone w sobie nosić musi? Ale gdzie się święty rozum z cnotą temu swowolnemu przyrodzeniu zmocni, pewnie już mu trudno wirzgać, a pewnie krótko już leda na wędzidłku na powodzie chodzić musi. Jedno się też trzeba samemu panu o to przyczynić, aby temu szlachetnemu rozumowi tego płochego źrzebca objeździć dopomógł, widząc, że to tu jego dobremu barzo na wszem pójdzie.
Abowiem co jest naszpetniejszego i naszkodliwszego? Jedno myśl zafrasowana a zawikłana. A nie trzeba Cyrcese, co ludziom głowy w bydlęce głowy przemieniała, sam się tu każdy snadnie w bydlę, a snać gorzej niż w bydlę obróci, bo wżdy już bydlę odryczawszy raz, bólu albo smętku swego przestanie, a potym trawką a ziółkami się cieszy. Ale taki zafrasowany człowiek, już ani rozumu, ani zdrowia spełna nie ma, a wierzę, iż i cnoty po trosze uszczyrbić musi. Bo już i Bogu, i ludziom łaje, wszytki i sam siebie przeklina, a na koniec ani Bogu, ani ludziom, ani sobie wniwecz1646 się przygodzić nie może, jedno tylko leży albo siedzi jako niepotrzebny pień, który się już w niwecz dobrego obrócić nie może, a prosto jakoby ku szalonemu podobien.
10. Jako mądry przygody sobie rozważać ma?
A tak rozważny człowiek, obaczywszy ty szpetne przypadki i ty obrzydłe szkody z tego tak zafrasowanego umysłu swego, obaczywszy też to z przykładów ludzi wielkich a poważnych, jako się w tym zachowywali i na jakie im to pociechy wychodziło, obaczywszy też tak zamieszany świat, iż żadny mocarz ani żadny potentat taki nie był, aby nań frasunki a przypadki dziwne przypadać nie miały, a nie tylko żadny potentat, ale żadne królestwo, ani świat, ani niebo bez zamieszania nigdy nie było; o, wierzę snadnie, będzieli chciał, ty afekty a ty szpetne przymioty, wziąwszy sobie Boga a rozum na pomoc, zawżdy zwyciężyć może, chyba iżby też tak dobrowolnie szaleć chciał. Abowiem ludzie słabego rozmysłu, leda co przed się wziąwszy, co nie stanie za grosz, mogą sobie za tysiąc złotych oszacować. Ale radzę każdemu, uważywszy ty wszytki rzeczy, także i krótkość czasu swego, aby go sobie dobrowolnie nie psował. Gdyż to każdy widzi, iż każdy zafrasowany człowiek na poły obumarły leży. Radszej to na co inszego przyszłego zachować, a o tym myślić, nie to, co teraz jest, ale to, co potym być ma. Bo to sprośny gospodarz, co sobie dom rozwaliwszy, innego sobie znowu nie buduje.