Kapitulum VII
1. Iż są niektórzy, iż nie tylko na przygody, ale i na krótkość żywotów swych się frasują, będąc sami w tym krzywi
Są też niektórzy, co nie tylko na przypadłe przygody, ale na przyrodzenie czasem narzekają, iż innym zwierzętom i ptakom dłuższe mieszkanie na świecie i dłuższy żywot dało, niżli temu szlachetnemu źwirzęciu, co je człowiekiem zową. Acz to jest prawda i o tym pewnie wiemy, ale by obaczył ten człowiek, jaki różny jest żywot jego od żywotów źwierzęcych, mógłby się nic nie frasować. Bo ty nędzniątka ani krawców, ani haftarzów, ani złotników, ani rozlicznych kucharzów, ani aptekarzów, ani dworów ku opatrzeniu zdrowia swego nie mają, tylko tak w ziemi dłubiąc, skubąc, rycząc, kopając, nędznej żywności szukają. A temu tak wspaniłemu źwirzęciu, temu to człowiekowi, już nie tylko ziemia, ale i skały, góry, morza, lasy, wody, rozliczne drzewa nie mogą żywności dodać. Na koniec jej i na powietrzu szukają, dziwnymi kształty ptaki łapając a strzelając ku rozkoszy swojej.
Źwirzątko też zasię nie ma, jedno kęs skórki kosmatej, która się i zimie, i lecie chłodzi, a kęs niektóre różków, a kopytka słabo zasadzone. A ten pan, człowiek, nie masz tego zwierzątka, nie masz tego ptaszka, którego by nie złupił na rozliczne stroje a ubiory swoje, pod ziemią i w wodach szukając rozmaitych farb a złota, a srebra, czym by ono marne swe ciało zafarbował, nastrzępił a uzłocił. Na koniec już i z robactwa tego szukając, jedwabiów i farb dziwnych nabywając. A snać już nie masz takich wymysłów i takich rzemieśników, których w tych rozkoszach swych nie używają kamienia, pereł, złota, srebra i innych kosztownych rzeczy i pod ziemią, i pod wodami z wielkimi trudnościami szukając i nabywając.
Nuż co zasię są co nadroższe klenoty, których już na ziemi nie najdzie, patrz, jako temu źwirzęciu są hojnie nadane, to jest: rozum, cnota, smysły, rozliczne poznanie Boga, rozeznanie złego i dobrego, na koniec po śmierci żywot wieczny. O tych takich zacnych niebieskich klenociech żadne źwirzątko ani wie, ani myśli, ani rozumie. A jako Pismo poświadsza, iż ten nędzny człowiek tak jest zacnie na wszem od Pana ozdobion, iż barzo mało jest różny od aniołów. Patrzajże, jeśliże to jest podobny żywot ku żywotowi źwirzątka niewinnego, które i skóre, i ciało swe nosi ku potrzebie a ku żywności temu to królowi ziemskiemu, a różki swoje zawżdy porzucić musi pod nogi jego, kiedy on jedno każe. A w tych rozkoszach, a w tym błogosławieństwie, i jakoż mu się ma zdać krótki żywot jego? A zwłaszcza iż tego jeszcze k’temu ist1647, będzieli się w tych rozkoszach pomiernie a cnotliwie sprawował, iż nie umrze, jedno tak przestąpi z tego żywota doczesnego do żywota wiecznego.
2. Człowiek sobie sam krzyw1648 w ukróceniu żywota swego
Ale nie wiem, by nam co w tym krótkim żywocie i przyrodzenie na liczbie zostało1649. Bo bychmy się sami wyiskali1650, podobno bychmy tę przyczynę rychlej doma1651 znaleźli, niźli w przyrodzeniu. Abowiem i skarb, by był nawiętszy, kto im1652 niepomiernie a nieroztropnie szafuje, pewnie się prędko wyskubie. I szata, kto ją naczęściej ubłoci, a zawżdy ją zasię wyciera, pewnie niedługo się też na niej będzie wełna jeżyła; i żelazo, chociaj rzecz mocna, którym niepomiernie robią, pewnie i tego niedługo będzie. Takżeć też i żywot nasz, ten klenot szlachetny, jako im pomiernie szafujemy i jako ji1653 wycieramy, i jako im robimy, to już też każdy rozeznać może. A nie dba żadny, aby się o to starał, aby temu żywotowi w czym folgował, aby mu się przedłużył, jedno jako jakim karwem1654 albo grubym osłem tak im ustawicznie robi, a przedsię chce, aby długo żyw był. Ani też o tym myśli, aby dobrze żyw był, jedno leda jako kiloby1655 długo, jako inne źwierzę, aby tylko żyw był. Ale gdyby też pomiernie, poczciwie, pobożnie a skromnie czasów swych używał, tedy by i rozkosznie żyw był, i długo żeby sobie1656 tego żywota pociągnąć mógł, a niżli go swowolnie, bezpiecznie, a bez wszego rozmysłu słusznego, nic się nań nie rozmyślając, używa.
Abowiem patrzaj, jako tym kosztownym klenotem a tym skarbem swym marnie zatrząsamy1657 albo jako tę ozdobną szatę swą plugawym błotem często pluskamy i przykro wycieramy. A słuszniej bychmy się sami winować mieli, niżli iż winujemy przyrodzenie. Bo obacz każdy, jaki gwałt czynimy i temu niewinnemu przyrodzeniu swemu, i temu szlachetnemu a drogiemu klenotowi, żywotowi swemu. Jeden się puści na okrutne burzki morskie, wiedząc tam o barzo bliskiej śmierci swojej, bo tam do niej nie masz dalej placu, jedno na trzy palce, skoro się deszczka przetrąci, alić już po nich, a jeśli tam nie zginie, tedy się wody opije, nagrąźnie1658, upracuje, a prawie się jako mięsopustna kiszka nadmie. A długiż może być żywot jego? Drugi się na rozliczne niebezpieczeństwa puści pod ziemię, soli albo ołowu, albo innych rzeczy grzebąc a szukając, gdzie tam rozliczne przygody, błota, wody, smrody i inne niebezpieczeństwa. A jeśli tam nie zginie, tedy wyblednie, także nagrąźnie, że chodzi jako gęś oskubiona na wiosnę.
3. Siedm śmiertelnych grzechów, jako żywot psują
Patrzże zasię między zacniejszymi, jakie niebezpieczeństwa, jakie zwady, jakie burdy, wojny a przy tym opilstwa, obżarstwa, frasunki, prawa1659, trudności, azaż też to żywota mało ukrócić może? A mniemasz, aby gniew zajątrzony mało przyrodzenia zgwałcił i żywota ukrócił? Bo taki, ubolawszy jako na łożną niemoc1660, już mu się tylko to we łbie wierci, jakoby się pomścił a uczynił dosyć uporowi swemu. Więc też mnimasz, aby mu i łakomstwo nie przeszkodziło, gdy chłop siedzi na skrzyni jako pawica na jaju albo gęś, ksykając, a patrz, jako jej więc on czyrwony nos barzo nablednie, a k’temu praca wielka. Azaż mnimasz, aby pani pycha do tego ukrócenia żywota też się nie przyczyniła? Gdyż z tej wnet prędkie wzgardzenie uroście, a z wzgardzenia lekkie poważenie a zwada, a stąd albo śmierć, albo rany, a potym długi frasunk, kłopot, jako to więc w tych widamy, którzy ty koty igrawają16611662, iż niepewni bywają zdrowia swego i długiego żywota swojego. Nie mnimaj też, abyć i owo lenistwo do tego się nie przygodziło, gdy chłop chodzi z nadętymi oczyma, z opuchłymi goleniami od wielkiego próżnowania a ospalstwa, mając krew skażoną. Bo bez pracej a w darmym próżnowaniu trudno się i dobra krew umnożyć ma, tylko chodzi jako ów bęben1663 u kosarzów1664, co weń pełno wody nalewają.
A tu dopirko patrzaj namilejszego obżarstwa a opilstwa, iż to jest prawy alchimista1665 na ukrócenie tego szlachetnego żywota człowieczego. Ale iż się powtarzać nie chce, dosyć o tym w średnim wieku we wtórych księgach napisano, jako to jest pan szkodliwy i jakie szkody, lekkości i dziwne obrzydłości z niego przypadają. Ale krótko wszyscy filozofowie jego dostojność tak wystawili, powiedając, iż „rozliczność picia a jedła czyni rozliczność wrzodów i niemocy”. Bo każdy się sam w tym osądzi, jeśliże to inaczej może być: bo wczorajsze jeszcze nie zgniło w żołądku, leży jako śmierdzące młóto1666 w kadzi, co z niego tażbir1667 zlano, a dziś mu zasię znowu dolewa, dokłada, a prawie jako zgniłą kapustę na wiosnę tłoczy do śmierdzącej kadzi.
4. Przecz1668 źwierzęta niektóre dłużej żywą niż człowiek
A przedsię będziemy narzekać, iż dłużej kruk albo jeleń będzie żyw niżli człowiek, a to niema twarz. Bo wlejże ty jedno jeleniowi pół garnca gorzałki w gardło, a natkaj mu k’temu owych tortów pozłocistych albo owych pastelów1669 pełen brzuch, uźrzysz, będzielić długo bujał1670. Albo także krukowi, nasyp mu jedno pełno pieprzu w nos, a zalej mu małmazją, wierz mi, iż ci nie będzie długo krakał. A przedsię to zową sławą a zachowaniem. O, nędznaż to sława a sprośne zachowanie, prze które i żywot sobie krócimy, a czasem się jako w nieme źwirzęta obracamy. Azaż inszym kształtem nadobnym, pomiernym a poczciwym nie może być zachowanie między ludźmi sławnymi a zacnymi niżli tym marnym a sprośnym, a prawie świnim1671 obyczajem naszym? A przypatrz się, kto chce, temu, nie więcej li najdziesz siwych, łysych, a przedsie i tłustych, i nadobnie rumianych między ludźmi prostymi, którzy acz grube potrawy jedzą, ale tylko do sytości, a brzucha jako wańtucha1672 nie natkają, ani jako śmierdzącego bukłaka1673 nie naleją, niżli między zacnymi ludźmi; bo acz go też i ten czasem naleje, ale z rzadka, i to k’temu chłodnym piwem, a potem wszytko wypracuje z siebie. Albo takież patrz i między Żydy, między mnichy, jako więcej tłustych i rumianych najdziesz niżli między naszymi braty, którzy ustawicznie z podpuchłymi oczyma a z zabladłą twarzą po światu chodzą.
Nie mnimajże też, aby namilsza miłostka też do tego lada jaką pomocnicą była. Azaż ich nie widamy, gdy chłop1674 jako pijany się tłucze, wyblednie, wychudnie z myślenia a z frasunku wielkiego. Więc też już i opilstwo, i obżarstwo w tym zamnożyć się musi; więc i owy skoki, co od nich bolą boki, też się k’temu przyczynią. O inszych się rzeczach już tam dalej nie pytam, ale wierz mi, iż i ten przypadek jest nie leda pomocnik także do ukrócenia tego wdzięcznego żywota naszego.
A tak mniejszego stanu ludzie, iż nie tak są zabawni1675 tymi przypadki tych śmiertelnych grzechów jako ci zacniejszy, przeto też i siwszy, i rumieńszy, i trwalszy, i dłuższych1676 żywotów użyć mogą, niżli ci przełożeni. Bo się ten już zabarwić musi więtszymi trudnościami niżli ów prostaczek. Bo acz też ten robić musi, ale mu to więcej pomaga ku zdrowiu niżli zawadzi, ale ten nasz drugi jeszcze ku tak zabawnemu żywotowi swemu, patrz, jakich i drugich trudności używać musi, a zwłaszcza taki, który się zaprzeda w niewolą, a żadnego czasu spokojnego nie ma. Bo jeśliże jest na jakim urzędzie, już go zawżdy pilnować musi, a co którą godzinkę zegar uderzy, to łbem miece by szalony, pilnując, aby czasu swego nie omieszkał. Jeśliby też na wyższy stan rad wstąpił, to za nastolkami1677, błoto depcąc, biega, przed progiem stoi, a czasem się na nim i prześpi; nie je, aż w nocy, i to na zimne, bo mu barzo przestydło1678, czekając pana. Nuż zasię żona, nuż dzieci, nuż słudzy, bo tam trzeba, aby było zawżdy pstro, gdzie wziąć tu wziąć1679, bo się tym ozdobić ma, kto tytułów dostawać chce, a czasem więc drugi na ten szańc1680 szczęścia i wszytko wysadzi; jedno to jego, co na grzbiecie a na szyi zostanie, acz czasem wygra, czasem też, po arendach u mnichów włócząc się, żywota swego dokona. Czego ów pomierny a spokojny wszytkiego snadnie uść może, kiedy będzie chciał na równiejszym1681 przestać a spokojnego żywota używać.
A drugi, aż się już na poły starzeje, toż się więc czasem obaczy i narzeka na ony swe niepotrzebne trudności, kłopoty i niewczasy i powieda sobie: „I trzebaż mnie tego było? I nie lepiejże mnie było swego doglądać a spokojnego żywota używać, niż tak jako gonna Masia16821683 za dworem biegać? O, już wierę1684 też czas sobie odpoczynąć”. Więc nędznik dopiro się uczyć chce, jako ma żyw być, kiedy by się począć uczyć, jako ma umrzeć. A przedsię jednak z onego zwykłego nałogu nic z tego nie będzie.
5. Natrudniejsze rzemiosło nauczyć się dobrze żyć, w czym się wszytko zamyka
Abowiem nic masz na nas trudniejszego a zaplecieńszego1685 rzemiosła a trudniejszej nauki jedno ta, jako mamy żywi być. Bo żywym być umie to i woł, i krowa, ale jako żywym dobrze być, to jest żywotem poczciwym a niezawikłanym, zawżdy wolnym a zawżdy wesołym, to trudna na nas, ba, łacniej się nauczyć na lutni i na organiech grać, niżli się nauczyć takiego żywota w sobie postanowić. A to nadziwniejsza, iż wszyscy ten trudny a zawikłany żywot ganimy, a ten wolny a poczciwy wszyscy chwalimy, a wżdy się z tego naganionego nigdy wyplątać nie możemy. A czemu? Iż zwyczaj przyrodzeniu nie chce nigdy placu ustępić, abowiem bychmy się tego kiedy nauczyli dobrze żyć, jako prawy a poczciwy człowiek żywie, już bychmy się nauczyli wszytkiego dobrego, bo się już w tym wszytki cnoty i rozkoszy zawierają. Już i dobrze umrzeć nie trzeba by się uczyć, wszytko by się już tam w tym kalendarzu nalazło, co jedno dobrym słusznie ma być zwano.
Abowiem w tych naszych zawikłanych żywociech, cokolwiek sobie za rozkosz poczytamy, właśnie by to poczciwą nędzą mógł nazwać. Abowiem taki zawikłany człowiek trudno powiedzieć ma, iż: „długom był dobrze żyw na świecie”. Właśniej może powiedzieć: „długom był żyw leda jako na świecie”. Równie jako on marynarz, którego wnet flaga jeszcze u brzegu pochwyci, także go nosi, aż się zasię gdzie do brzegu przytłucze, trudno też ma powiedzieć: „Długom się woził po morzu”, ale: „Długom był w nędzy a w wielkim niebezpieczeństwie na morzu”. A czas, on nazacniejszy klenot, zawżdy takiemu sprośnie a marnie upływa. Ano tego napilniej trzeba strzec, co samo dobrowolnie ucieka, a nigdy się już nie wróci, niżli owego, co nigdy z pieca nie zlezie. A straszna to zguba, która gdy już raz zginie, nigdy potym naleziona być nie może.
6. Są drudzy, co się radują, iż im czas prędko zbiega, a w tym się nie baczą
A są drudzy, co jakoby z jaką radością czasy swe wyliczają, aby im rychło zbiegły. Bo go usłyszysz jeszcze w mięsopusty po onej roztropnej biesiedzie, a on sobie dobrze tuszy1686, iż „nam, dali Bóg1687, prędko post zbieży, bo na krótki dzień wyszedł”. Potym z Wielkiej Nocy liczy cyzjojanus1688, dalekoli do świętego Jana1689, tusząc sobie dobrze, iż „to nam, dali Bóg, prędko zbieży, bo tam też już potym rychło żniwa i owoce nastaną”. Potym liczy do świętego Marcina1690, też także sobie tuszy, iż: „też to, dali Bóg, prędko zbieży, bo już tam nam czynsze przypadną”.
Więc potym zasię, kto ma długi wyciągać, liczy, dalekoli do God1691, a też sobie winszuje, iż: „to, dali Bóg, nam prędko zbieży, bo będą pieniążki”. A tego nie baczy, iż też sam pan za tymiż czasy bieży, a nie baczy, gdzie mu podkowa odpadnie, a gdzie aż na szyję utknąć ma. Ów zasię, co ma płacić, rad by, aby mu się gody umknęły aż dwie niedzieli po Wielkiej Nocy, bo barzo o tej wiliej nierad słyszy, bo tam nie jedzą aż o gwiaździe. A tak sobie tych czasów po trosze ukradamy, aż się też potym on stary czas rozgniewa, iż nas też samy pokradnie i w dół zawlecze, aby nas nie naleziono.
Abowiem tego nic nie baczymy, iż prawie zawód puszczamy do krysu pewnego, a śmierć też z nami ustawicznie ten zawód puszcza; my z czasem o zakład bieżymy, czas już naprzód wyskoczył daleko przed nami i już go podobno nie ugonimy, a śmierć się z daleka za nami jako chuda szkapa tatarska wlecze. Acz z miejsca nic nie jest, ale na zwłokę, Boże ją ródź. Ba, na podolską milę ani się zatchnie, a każdego by wierę na trzy skoki skakał, tedy pewnie ugoni, a ugoniwszy, tu się więc już pytaj, co w zakładzie bierze. Jak bo i oni, co o szkapy się zakładają, tedy powiedają: „Puśćwa o nie”, także też ona iście nie o czapkę puszcza ani o suknie, ale o nie, jako o złe szkapy, a skoro wygra, wnet zarazem łupi, bo drogi owies na nię. By ale wżdy w trawę zwałaszywszy1692, puściła jeszcze by wżdy jako tako, kiloby nie pryskowała1693.
7. O przyszłych rzeczach nikt nie myśli
A przedsię żaden o tym ani pomyśli: patrz nań u budowania, u murowania, u kopania, u grabarzów, a on wszędy pilnie upomina, aby grunty dobrze zasadzono, aby mocno na teble1694 bito, tak się każdemu zda, niech co natrwalszego zakłada, iż to wszytko przetrwać ma. A tego nie baczy, iż sobie w onych trudnościach a w onych pracach i frasunkoch wiele czasu żywota swego ukraca, a nic się na przyszły czas nie rozmyśla, jedno nędznej fortunie wszytki swe sprawy i sam siebie w niewolą zaprzeda. A wszakoż nie tylko ci, co pracują albo co w bitwach bywają, albo po morzach pływają, są tej niewoli poddani, iż śmierć tuż za nimi dybie, ale wierz mi, iż i owi pieszczoszkowie tego nie prażni1695, co tylko jako Tytyrusowie pod cieniem sobie odpoczywają, kabatki rzeżą1696, bociki ciągną, obercuchy sznurkują1697, perfumy się trzęsą1698. Bo już i ci trudno pomiernego a długiego żywota użyć mogą, bo już za takimi pieszczotami wszytki się przygody włóczą. A są tacy pieszczoszkowie jako lisowie, co je skwarczki1699 karmią, a potym ubogi lis, chociaj chytry, ani się obaczy, kiedy w stępice1700 wpadnie. O czym się już dosyć pirwej namówiło.
Jeszcze ci wżdy jako tako, iż wżdy z krotofilą czasów swych, choć też nie prawie, dobrze używą, ale ów, co brzuch wywaliwszy, siedzi za oponami, chłop jako malowany, jako tłusty karw1701, który nie wie, kiedy mu w róg dadzą. Bo już nie wie ani samo o sobie, ani o żadnych sprawach swoich, tylko czeka jako młody gawron, gębę roziewiwszy, rychłoli mu co w nię wetkają. Plunieli, trzej zacierają; umywali się, czterzej mu ręcznik dzierżą, a on by przysiągł, że już jest ziemskim bogiem, a iż już nigdy umrzeć nie może, tylko się pyta, wieleli wczora wina wydano, wiele szklenic stłuczono, wiele lanych świec spalono, rychłoli będzie gotowo. A o przyszłych rzeczach ani pomysłu, ani słówka nigdy nie wspomni, jedno spać, ożarszy się, a ospawszy się, znowu żrzeć. Tu jużechmy się też nasłuchali, jako taki pan długo żyw bywa, bo potym nadąwszy się jako prośna świnia, ani wzwięk1702, kiedy go flegma udusi albo apopleksyja, albo pleura1703 zabije.
Daleko by lepiej, miły Bachusie, abyś się na ten czas rozmawiał z ludźmi rycerskimi albo też z ludźmi w cudzych krajoch bywałymi, gdzieć by powiedał jeden, gdzie był, w którym kraju, jaka tam trzeźwość, we wszem pomierność, na wszem nadobna sprawa, iżby cię też wżdy w sobie kiedy poprawił czego, a nie był tylko jako nadęta duda, która, acz też jako kozieł wrzeszczy, ale iż słów w niej nie masz, też jej mało rozumieć. Drugieć by powiedział, jaką w cudzych krajach widał sprawiedliwość, pobożność, czujność, ćwiczenie, owa by cię też wżdy co ruszyło. Trzcić by powiedział, jaką widział sprawę, dzielność, ćwiczenie w rycerskich rzeczach, radę i gotowość, coć by się też wżdy kiedy mogło przygodzić, a zwłaszcza iż widzisz, jako świat zamieszany jest, a nigdy w swym stanie pewnie postanowiony nie jest, ani wzwiesz, kiedy co na cię przypadnie, a ty w onym sprośnym próżnowaniu ledwie sobie umiesz nos utrzeć. A jakożbyś się też ty w ten czas na co dobrego przygodzić mógł, a takież i w innych rzeczach.
Albo jeślićby ciężko mówić, abowiem i to leniwcowi z trudnością przychodzi, tedy byś sobie czytał filozofy, historyki piękne, ony ich wdzięczne sprawy i rozprawy, także też sprawy i postępki ludzi przeszłych, ludzi mądrych, ludzi na wszem rozważnych, z czegoć by się wżdy i rozum, i cnota, a na wszytko roztropne baczenie umnożyć mogło. A wżdyby cię też co kiedy ruszyć mogło, żebyś tak nie leżał marnie jako słoń, podparszy się drzewa, który ani wzwie, gdy z nim wiatr ono drzewo zakołysze, iż się i z drzewem obali, a potym o swej mocy już wstać nie może. A wżdybyś się dowiedział, przecz1704 i jako cię Bóg stworzył, i na co cię stworzył. A wżdybyś się też przysłuchał, co cnotliwemu a poczciwemu przystoi, abyś się wżdy też do czego kiedy przygodził. A wżdybyś się dowiedział, jako masz żyw być i jako masz poczciwie umrzeć, nie jako krowa, co objadszy się cykuty1705 a odąwszy się jako bęben, zdechnie we błocie, a skórę odrą na cholewy, a mięso psi zjedzą. A wżdybyś darmo nie liczył zegaru i zdałciby się i dłuższy dzień, i dłuższy żywot, niżli w onym obrzydłym próżnowaniu twoim.
8. Nieszczęsny to jest, który w marnym próżnowaniu czas swój traci
Abowiem to nieszczęsny człowiek, co jako bydlę w marnym próżnowaniu czasy swe sprośnie traci, a jest tylko jako staroświecki marmurowy filar, a na nim chłop z spiże ulany, co tylko wróble albo gołębie na nim siadają, a wniwecz się nie przygodzi. Acz ci i owo mało nie także nieszczęsny, co biega, świata łapając, żadnego pokoju ani żadnego wczasu nigdy nie mając, spadków czekając, ekspektatywę1706 sobie jednając, a na onego z wielkim grzechem a gniewem bożym poglądając, po kim się czego nadziewa1707, w zęby mu jako źrzebcowi zaglądając, jeśli już zronił1708, albo jeśli je przyjadł. Lata mu liczy, powiada, iż to już niemłody pater1709, czas by mu przed Mojżesza1710. A sam ani wzwie, nędznik, w onym kłopocie, jeśli pirwej poń Mojżesz nie pośle. I bywa to często, bo się obadwa społu przeklinają. Bo i ów też nie może mu prawie zdrowia życzyć, co wie, iż mu on pewnie śmierci życzy. A wszakoż wżdy i ten, co tak po światu biega, wżdy się ćwiczy, wżdy się ludziom i sprawiam ich przypatruje. A jeśli też potym na jakim miejscu usiędzie, wżdy się na co przygodzi. Ale owo próżnujące idolum1711 a na co się innego przygodzi? Jedno leży jako spróchniały pień, który już ani na standur1712 pod przecieś, ani na łuczywo się nie przyda, jedno iż mrówki pod nim gmerzą a kokoszy grzebą. A tak patrz, jako sobie czasy i żywoty nasze marnie tracimy, a dobrowolnie ich sami sobie ukradamy.
Abowiem chociaj kto doczeka i wzmożenia1713 jakiego, a już go zajdzie zima starości jego, a cóż mu po tym? A z jakąż tego rozkoszą na łóżku, a jeszcze k’temu blisko pieca postawionym, kaszląc a plując używie? Ano już flegma w piersiach skrzypi, ano już dychawica mówić nie dopuści, ano już jednego kłopotu zbył, drugiego nabył, bo zbył prace, biegania, a nabył frasunku a myślenia, a ludzkich szacunków a przymówek. Bo o nim sobie szepcą: „A trzebaż mu tego było? A cóż mu po tym na starość, iż się zniewolił1714? A naczże1715 się też już dobrego przygodzi?”. A to ma w zysku, iż mu ony wdzięczne czasy marnie upłynęły, których mógł w rozkosznym pokoju a bezpiecznym a pomiernym żywocie użyć, które mu tak marnie zbiegły jako na wiosnę woda, gdy gorące słońce śnieg zaziębły prędko roztopi, tak że go ani znaczku zostanie, a nie wiedzieć, gdzie się podzieje. Także i ci naszy zaziębli panowie, co nam mało nie równo z tym śniegiem giną.
Więc sobie tu na starość dopiro groby kują, alabastry, marmury, i insze rozliczne kamienie łamią, herby pozłacają, tabliczek nawieszają, i mniemają, aby onych swych nikczemnych a zaziębłych czasów a żywotów mieli tą pamięcią nadstawić. O, nędznaż to pamięć twoja, a patrz, długolić trwać może, bo się to wszytko z czasem powali albo ogień rosypie. A gdzie jest dziś Aleksandrów grób? A gdzie Herkulesów? A gdzie Achillesów albo Hannibalów? A nie tylko, aby kto wiedział, gdzie który jest, ale gdzie kiedy był, wszyscy nie wiemy. Ale oto masz ich groby, ich herby: sławne dzielności ich a roztropne sprawy ich, które nigdy ani zniszczeć, ani umrzeć nie mogą. A tyś swych spraw, któreć miały wieczną pamięć uczynić w popiele zagrzebionych odbieżał, a teraz marmurem albo alabastrem chcesz swej pamięci nadstawić? Toć są herby, toć jest sława każdego: żywot poczciwy, sprawy ozdobne, roztropne każdej rzeczy wedle stanu każdego rozważenie, które Bogu poczciwość, ludziom podpomożenie jakie, a sobie wieczną sławę uczynić mogą. Ale insze wszytki rzeczy, jako Salomon powiada, Vanitas vanitatum et omnia vanitas1716 — to wszytko próżność na świecie, co się leda jako plecie.
9. Poczciwy jako sobie ma pamięć a dobrą sławę czynić
A tak ty, poczciwy każdy człowiecze, a zwłaszcza który już przydziesz ku rozważnym latam swoim, nie trać sobie marnie czasów swoich, a nie ukradaj sobie żywota swego poczciwego tymi zamotanymi sprawami świata tego. Radszej się staraj, już bieżąc ku krysowi swemu, o żywot taki, o sprawy takie, jakobyś się podobał ludziom, a naprzód Panu Bogu swemu, a iżbyś stąd zostawił po sobie nie groby i nie herby, ale cnotliwe a pobożne sprawy swoje na pamiątkę swoję. Bo acz ci wszytko, jako powiedają, z brzękiem dzwonowym przemija, ale wżdy sława dobra nigdy za dzwonem nie biega i długo potrwać może. A zła pospołu i ze złym też źle zagrzebiona bywa, a jeśli ją kto wspomienie1717, bo się, powiadają, długo złe pamięta, tedy jej inaczej nie wspomienie jedno ku szpetnej lekkości jego, a jeszcze jej więcej przyczyni, czego by za żywota jego nie z takim wszeteczeństwem miał wspominać.
A wszakoż są niektórzy, którzy tak jako tako czasy swe przetrwawszy, starości się lękają, iż się po niej bliskiej śmierci nadziewają. Są zasię drudzy, co aby jej doczekali, Pana Boga proszą, a snać zda mi się, iż się ci lepiej udali. Bo młodość i średni czas nie może być żadnym obyczajem, aby się ty obadwa czasy unieść nie mogły. Ale gdy już kto przydzie ku doskonałym latom swym, nie inaczej jakoby przyszedł po wielkim upracowaniu do jakiej pięknej a woniającej1718 łaźniej, w której ony wszytki prace i trudy z siebie nadobnie wypoci, a jeszcze sobie gorzałeczką, oliwką a barskim mydełkiem grzbiet natrze. To po tym smaczno uśnie, i smaczno mu się wszytko zdać będzie.
10. Czym się ma stary leczyć na złe sprawy swoje
Także też ty, mój miły poczciwy człowiecze, gdy już obaczysz ony przeminęłe czasy zatrudnione swoje, którycheś używał w zawikłanych a niebacznych leciech swoich, a jużeś przyszedł ku spokojnym czasom swoim a wszedłeś prawie, jako do pięknej łaźniej, do spokojnych lat swoich, wypoćże z siebie ony pirwsze a zamotane sprawy swoje, a zawstydawszy się za nie, jeśli jakie niepomierne były, odrzuć je jako niepotrzebne śmiecie od siebie. A natrzy się jako gorzałką a oliwą a mydełkiem roztropną powścięgliwością, którać jako gorzałeczka wygryzie a wysuszy ony pirwsze a niepotrzebne, jako zaskórne wilgotności, sprawy twoje, a ożywić jako oliwą insze a poczciwsze zwyczaje w tobie, a wybielić je jako barskie mydełko, że się bielić a świecić każdemu z daleka będą ony poczciwe sprawy twoje, z których na potym będzie rosła nadobna a poczciwa sława twoja. A potym się położysz rozkosznie na onym łóżeczku swoim, na którym sobie odpoczywać będziesz, czekając onego wdzięcznego zawołania Pana swego, gdyć każe do siebie przyść jako miłemu przyjacielowi swemu do onych rozkosznych pokojów swoich, jako dawno o nich w rozlicznych piśmiech i o ich rozkoszach słychamy. A chceszli wiedzieć i rozumieć, jakoć ma być ani starość, ani śmierć niestraszna, tu mało niżej sobie albo poczytaj, albo posłuchaj.