Kapitulum X

1. Gdy już wiemy, jako szkodliwy jest gniew, tedy się trzeba starać, jako a czym ji w sobie miarkować mamy

Toś już słyszał i zrozumiał, jako jest sprośna a nie ku człowieczej postawie, ale prawie ku zwirzęcej podobna sprawa i postawa człowieka rozgniewanego, a jaka tam bywa sprośna i zapomniała1015 myśl jego. Patrzajże, co są za przypadki a co są za ubiory a instrumenta jego. Miecz, kij, siekiera, arkabuz1016, sahajdak, plugawy taras1017, pal, szubienica, łańcuch, pęto1018 i innych rozmaitych przypraw dosyć, a kto by się ich naliczył. Patrzajże zasię, jako to jest nieuleczony wrzód, a jako się wszędy rosypał między wszytki narody ludzkie. Bo już inne afekty nie są tak jadowite i snadniej się im poczciwy człowiek obronić może. Boć wżdy już nie wszytko pyszni, nie wszytko łakomi, nie wszytko zwadce, nie wszytko opilcy, ale bez tego sprośnego przypadku ukaż mi jednego na świecie, kto by się obejć miał a kto by był wolen od niego, jeśli nie będzie gwałtownym rozumem a roztropnym przyszłych rzeczy pohamowaniem prawie zwyciężony. A patrz, jako to jest hojny pan. Jeden się rozgniewa a gwałt jaki w mieście albo we wsi uczyni, a tysiąc się ich wnet zbieży. To już tam winny niewinny, kogo kto gdzie potka, to już boży a nasz, aż się krew czasem po ulicach leje.

2. Pirwsze lekarstwo na gniew

Cóż z tym czynić, proszę cię? Już doktora nie masz na świecie, aby ten wrzód uleczyć miał, ani nań żadnych receptów z apteki nie najdzie. Już na to żadnego inszego lekarstwa nie masz, by pokupił wszytki zioła, jedno uważywszy tę sprośność jego, tak jakośmy już o niej słyszeli, a wziąwszy przed się bojaźń bożą, uciec się do rozumu, a pomyślić sobie, iż wspaniłemu rozumowi nie przystoi, aby go leda wiatr, a zwłaszcza nieprzystojny, od cnotliwej powinności jego unosić miał. A jeśli go tym nie zahamujesz, ani syropku, ani żadnych piłułek1019 potym na to nie szukaj. Ale jeśli to w sobie sam zahamujesz, gdyż ci do tego już nikt inszy pomóc nie może, patrz, jakie dziękowanie odniesiesz. Bo ten przypadek nie może być, jedno z możniejszym albo z podlejszym. Jeśli ji z możniejszym w sobie zahamujesz, tedy sam sobie pilnie podziękujesz, żeś się odwiódł od niepotrzebnej pracej a trudności. A jeśli z mniejszym, tedy i ony wiele ludzi z nim będąć dziękować, żeś go w pokoju zostawił, a odwiódł od niepotrzebnego kłopotu jego.

3. Drugie lekarstwo na gniew

Przy tym strzeż się i takich rozmów, i takiego towarzystwa, które by cię obrazić miało, a zwłaszcza kiedy też czujesz przymiotek1020 jaki w sobie jako człowiek, gdyż żadny człowiek, tak jakoś słyszał, bez tego być nie może. Abowiem patrz, gdy masz wrzód jaki bolący na której stronie ciała, już nie tylko urażenia się boisz, ale i podobieństwa, gdy kto z ręką albo z czym inszym obróci się do ciebie w tę stronę, gdzie boli. Także wiedząc o tym bolącym a szkodliwym wrzedzie w przyrodzeniu swoim, już nie tylko, aby cię kto w to urazić miał, ale i podobieństwa strzeż, abyć skąd do tego nie przypadło.

Abowiem kto czuje bliskie zimno, wczas na się kożuch wlecze. Kto widzi szpetną chmurę przed sobą, a nadziewa się prędkiej pluty1021, wczas sobie opończą odwięzuje. Także też ty, gdy widzisz jaką chmurę na jakiej biesiedzie, a ona się na tę nieszlachetną burzę, na gniew a na zwadę zanosi, odwięzuj wczas opończą albo wczas rozwódź1022, a sam się hamuj, a na koniec radszej idź precz, a nie daj sobie tej plugawej plucie kapać za szyję. I maszli kogo powinowatego przy sobie, i tego odwiedź z sobą, możeszli. Bo więc naszy bracia, kiedy się dwa swarzą tedy się śmieją, aż kiedy się rzucą do szarszunów1023, toż dopiro chcą rozwadzać, aliści drugiemu, choć nic niewinien, ręka wisi. Ano stara przypowieść: „Początkowi zabiegaj, bo pozdne lekarstwo nie tak pożyteczne”. Też się sam strzeż, abyś nie czynił takich rozmówek, które by obrażały, bo nie wiesz, z jakim kto przyrodzeniem siedzi. Najdziesz drugiego, co mu się ludzie wszyscy śmieją, a on się o to rozgniewa. A też nas z tego ona stara przypowieść chłopska przestrzega, iż: „kto mówi co chce, usłyszy, co by nie rad”.

Antygon, on wielki a waleczny król, chodził jednego czasu między namioty, odmieniwszy się, nasłuchawając, k’czemu się też jego ludzie mają i o czym też sobie rozmawiają. Usłyszał w jednym namiecie, ano o nim szpetnie mówią i barzo mu łają, iż je wywiódł w głodny kraj. On, przystąpiwszy bliżej, pomaluczku rzekł: „Cyt, panowie, lżej mówcie, by król nie usłyszał”. Oni, poznawszy głos królewski, rozbiegli się precz. A on, rośmiawszy się, poszedł potym do pokoju swego, rozumem to ogarnąwszy, iż go ono nic nie ruszyło. A tak trzeba się strzec rozmów takich, co by komu co szkodzić miały, bo nie wiedzieć, gdzie kto stoi i co kogo obraża. Bo krzywda, acz zarównana1024 snadnie być może, ale ten pan szlachetny, pan gniew, długo wirzga jako podgórski źrzebiec, a długo się uspokoić a postanowić nie może.

4. Trzecie lekarstwo na gniew

Tego też jest potrzeba ku uskromieniu przyrodzenia naszego, abychmy też obaczali przypadki swoje, bez których żadne ciało być nie może. Abowiem któż się z tym urodził, aby wżdy też kogo kiedy obruszyć nie miał? A jeśli nam to miło, iż to od nas ludzie skromnie przyjmują, albo też czasem nie baczą, niechże też to nam od ludzi będzie miło, gdy nas nieszkodliwie albo z niechcenia czym równym1025 obrażą, iż im też to takież albo przebaczyć, albo też tego za złe rozumieć nie będziemy. Abowiem zaśpi czasem służka nieboraczek, iż zamieszka posługi jakiej, wierci się, żal mu barzo tego, azażby go za to bić albo mordować, obaczywszy, iż to nie ze złości uczynił? Każą nędznemu kmiotkowi na jaką robotę, a on wołku abo konika naleźć nie może, płacze, szukając go, boi się, niebożątko, a już go też bić albo mordować, albo sadzać1026 za to? Albo takież sąsiadek albo kto inszy, iż mi co z niechcenia abo z nieobaczenia uczyni, a już wnet siodłać, a już się wnet mścić? Jakoż tych wiele znajdziesz, co to lekkością1027 zową, kiedy się razem1028 nie pomści. A jabych to zasię zwał poczciwą sławą a rozmyślnym obaczeniem, bo złe nigdy nie uciecze.

A tak człowiek poczciwy ma uważać każdy czas i wedle czasu każdy przypadek. A mądrym to człowiekiem zową, kto każdą rzecz z statecznym rozważeniem zaczyna. Także i przypadek gniewu, z której by się kolwiek przyczyny trafił, ma uważać, jeśli z żartu, jeśli umyślmy, jeśli chcąc, jeśli nie chcąc, a zawściągnąć się maluczko, a apelować1029 do słusznego rozmysłu. A tam rozważywszy sobie, iżby się ocz było gniewać, gdyż wspaniłemu człowiekowi też nie przystoi zelżywości odnosić, toż dopirko z roztropnym uważaniem a rozmyślnie rady szukać a przyczyny, jakoby się to poczciwie nawetowało, bo stara ona przypowieść nas uczy, iż zawżdy łacno o drewno, kto chce psa uderzyć. Abowiem gniew bez rozmysłu, tedy go mądrzy ludzie nie zową gniewem, ale furią a szaleństwem.

Bo gniew bezrozmyślny trudno ma być na potym bez żałowania. Jako ono o Aleksandrze Wielkim piszą, iż gdy z żartu rozgniewawszy się, kazał Lizymacha, wielkiego a zacnego męża, srogiemu lwowi wyrzucić, Lizymachowi Pan Bóg poszczęścił, iż gdy już lew bieżał do niego rozdrapać go, że zerwawszy płaszcz z siebie a zwinąwszy, wrzucił mu w paszczekę i na głowę, a potym za gardło go podpadszy, tak się długo z nim łamał, aż ji udawił. Jako się potym Aleksander wstydził tego i z jaką tego żałością używał, i jako to Lizymachowi nagradzał, to już o tym historia świadczy.

A tak zmysły1030 nasze, jeśli nie będą rozumem pohamowany, tedybychmy pewnie byli niewolniki u nich. Abowiem znajdziesz drugiego, gdy mu się spać zachce, iż sługa nie chcąc co obali albo czym zakołace, albo pies pod oknem zaszczeka, to już słudze kijem, a wygę1031 obiesić1032. To już tam nie rozum rządzi ale zmysł niebaczny. Albo jeśli się sparzy o piec, to już piec stłuc; abo jeśli się obleje pijąc, to już szklenicą o ziemię: wszytko to są bezrozmyślne przypadki. Ale cokolwiek będzie nadobnym rozumem a uważnym rozmysłem sprawowano, to wszytko nadobnie przystoi poczciwemu człowiekowi. Abowiem to prawy pan, kto się sam zwycięży a nie da sobie rozkazować żadnym afektom albo postronnym zmysłom ciała swego, ażby się wszyscy na jedno zgodzili.

5. Czwarte lekarstwo na gniew

Też na rozważeniu przyjacielskim siła rozgniewanemu człowiekowi należy. Bo piękne a rozważne słowa są jako młot, a przerażają aż do serca człowieczego. A wszakoż nie w ten czas go już hamuj, gdy go uźrzysz z zapalonymi oczyma jako psa wściekłego, ale albo przedtym, albo potym, iż go kęs ona furia ominie, toż na ten czas i przykrymi słówki możesz się podeń podsadzić. A to pomni, co mu będziesz mówił, iż gdyby też potym na cię jaka furyjka przypadła, abyś też sobie ony słówka na pamięć przywiódł. A dalekoć to piękniej będzie, iż się i sam w sobie po cichu ufrasujesz, i sam się za się nadobnie pohamujesz. Abowiem to nadobny rachunek, kto idąc na pokoiczek swój sam z sobą poczet uczyni, co dnia tego przystojnego, a co nieprzystojnego uczynił. A to iście uczynek przystojny pohamować rozważnie rozgniewanego, choćby mu też to maluczko przykro było. Sokrates gdy karał1033 Demetriusa z gniewu a z nierozmyślnych postępków jego, rozgniewawszy się plunął mu Demetrius między oczy. A ten mu stojąc powiedział, iż: „Wolę ja to od ciebie odnieść a otrzeć to z twarzy swojej, kilobych1034 jedno otarł niepotrzebne sprawy z umysłu twego. Bo to, co się mnie stało, jedno mnie samemu szkodzi, ale to, co się około ciebie dzieje, i tobie samemu, i wszytkiemu wojsku twemu szkodzić musi”. Jakoż potym tego Demetrius rozmyśliwszy się żałował, to już tam szyrzej napisano stoi. A tak widzisz, jako każda rzecz nierozmyślna nigdy dobra być nie może.

Bo najdziesz drugiego takiego, co będzie uprzejmie tego szukał, aby mu nałajano abo go uderzono, aby mu jedno potym co za to dano, albo przepraszano, i na takiego trzeba baczenie mieć. Abowiem gniew takiego człowieka albo ona przyczyna do gniewu, której on podawa, jest jako onego psa na łańcuchu, co się tylko targa a nic uczynić nie może. A jako mu dasz kęs chleba, aliści się on płaszczy a marda1035 ogonem od radości.

Też w hamowaniu gniewu trzeba uważać osoby. Bo jeśli poważniejszy, tedy go z wstydem hamować a poczciwie upominać masz, tedy i sam k’sobie snadnie przyść może. Jeśli też podlejszy, tedy go też czasem i pogróżką pohamować możesz, aby się nie wspinał z motyką na słońce. Augustus, cesarz wielki rzymski, gdy był proszon od jednego pana swego, aby też u niego w domu był, a uczynił mu tę poczciwość1036, i był u niego Augustus, i uczynił on pan fest1037 wielki jako prze1038 cesarza. Z trefunku młodzieniec jeden stojąc u służby szklenicę kosztowną kryształową stłukł. Pan rozgniewawszy się kazał go wnet, ułapiwszy, do sadzawki wrzucić, gdzie mureny1039 były, srogie ryby morskie, aby go roztargały. Tedy nędznik jakoś się onym wywinąwszy, co go już wiedli, uciekł. I przybieżawszy do gmachu, padł u nóg cesarzowi. Cesarz się pytał, co by się to działo. Gdy się wszytkiego dowiedział, kazał wnet onę służbę1040 wszytkę potłuc, powiedając onemu panu: „Aza to tobie przystało za jednę szklenicę niewinnego człowieka tak srogą śmiercią stracić?”. Powiedział on pan, iż: „mię zagniewanie k’temu przywiodło”. Powiedział mu cesarz: „Azaż gniew który może być dobry bez rozmysłu?”. Potym kazał cesarz przynieść srebrną służbę i dał onemu panu, co stało trzykroć za jego, powiedając mu: „Rozmyślajże się potym, gdy co masz z gniewu uczynić. A tak tu sobie uważ, co to jest rozważny umysł poczciwego człowieka”.

A tak widząc tak sprośny przypadek przyrodzenia naszego, nie lza poczciwemu człowiekowi, jedno ji rozważać a onym wszech spraw królem, poważnym rozumem wszytko w sobie miarkować. Bo gdzieć tego w radzie swej mieć nie będziemy, pewnieć nam wszytko opak pójdzie. Azaż tu długi czas mieszkania naszego? Azaż nie lepiej, iż po śmierci ty słowa wdzięczne zostawimy po sobie, iż wżdy rzeką, iż to był dobry, cnotliwy a poczciwy człowiek, a cokolwiek czynił, wszytko z rozmysłem czynił. Abowiem tu do czasu siedzimy, jako w jakim dymie parskając, i gniewamy się nad nim, a tego nie baczymy, iż i z dymu wyniść musimy, i dym barzo prędko przeminąć może. A tak każdy poczciwy ma się pilnie rozmyślać na każdą sprawę swoję, aby jej zawżdy z nadobnym rozmysłem a za radą sławnego rozumu poczciwie używał.