CLII

[Dębowa Góra] 12 lutego 1870

Jeszcze Edwardowi K. nie odpisałam, jeszcze za dwa listy z Soczewki nie podziękowałam drogiej pani Markiewicz i Mani, więc musisz być pobłażającą, Wandeczko moja, że i tobie kilka słów tylko prześlę, wtenczas gdy sama całych arkuszy wymagam i chciwa jestem na najdłuższą korespondencję. Wytłumacz to sobie zimnem tegorocznym. A teraz, kiedy się mamy o tłumaczeniach naradzać, więc ja po swojemu zawsze jedną piosnkę śpiewam. Najlepiej być niezależną; kiedy nie chcesz i nie możesz niczego od ojca żądać, to zawsze wypytaj się, ile potrzeba kapitału nakładowego. Przecież nie o krocie chodzi! Zbieraj go więc powoli, obracając na to wszystko, co ci tymczasem za dostarczane artykuły płacić będą. Już to przygotuj się na to, że „Biblioteka” nie najrzetelniejsze poprowadzi z tobą rachunki; z początku nie uważaj, idzie tylko o wyrycie jak najgłębsze w pamięci czytelników twego imienia; potem będziesz oględniejsza. Nie od razu Kraków zbudowano. Wolałabym, żebyś wyrobiła sobie prawo dostarczania przez czas jakiś samych poważnych naukowych tłumaczeń. Z Dunkiera możesz wybrać, jako niby część przyszłej całości, zaokrąglony wstęp, który sam w sobie całość by stanowił — tak np. jak gdybym ja na twoim miejscu była, to, nie umiejąc po niemiecku, wzięłabym z Henryka Martin cały jego ślicznie opracowany druidyzm, żeby z nim ludzi zapoznać. Jest tam wiele rzeczy ciekawych do przeczytania dla towianistów i innych mistyków wszelkiego gatunku.

Ponieważ jednak nie o to mnie pytasz, ale o wskazanie jednotomowych powieści, więc ci wskazać mogę: Mary Barton — ciekawa i na czasie, bo o bezrobociach pisze; Maxwell, którego ci tyle razy wspominałam; Sybil przez Dizraelego, także kwestia robotników, roztrząsana, gdy jeszcze nie był ministrem. Są zresztą dwutomowe powieści, które by na cztery numera „Biblioteki” z łatwością podzielić się dały. Ale przede wszystkim trzeba, żebyś ty sama jaką powieść upodobała sobie tak jak Hertę, to ją najlepiej przetłumaczysz. Dla ostrożności przyślij, niech pierwej ja przeczytam; zawsze to uważniej zrobię niż ty, moja pani, która w ostatnim przedśmiertnym drukowanym przeze mnie artykule tyle błędów płazem przepuściłaś. Ja żadnego, „który mi pod uwagę wpadnie”, nie przepuszczę. Bądź mi tylko zdrową — to najważniejsze. Zapewne domyślasz się, że gdybym cię zobaczyła, to bym cię bardzo serdecznie obiema rękoma do serca przycisnęła. Ty uściskasz Zosię — Manię — panów swoich pozdrowisz.