I
Kto Cię raz ujrzał wśród życia rozdroży,
Tego nie dotknie gniew ni dopust boży...
Tego rozłąką tak bardzo zasmucisz,
Że płakał będzie, aże się powrócisz...
A łaski Twojej świętej przypomnienie
Będzie duchowi jego za natchnienie...
Daj się ubłagać, przybądź serca wiosno,
O Twym powrocie ześlij wieść radosną!
Czyżeś mi z oczu znikła bez przyczyny?
Czy w oczach Boga zważone me winy
I życiem w Tobie złożył nadaremno?
Chwilę bądź jeno, małą chwilę ze mną.
W snach Cię widziałem jasną, świętą zjawą...
Tak przecudowną i taką łaskawą,
Myślałem... święte na Twem łonie dziecię
Nad pokutnikiem zlituje się przecie...
A Tyś podniosła w górę cudne oczy
I w chmur zginęła złocistej roztoczy.
Czemuś ode mnie odwróciła lice368?
Z modłami płyną do Twych stóp tęsknice,
Gdy umęczony, wśród życia rozłogu
Na Twej kaplicy odpoczywam progu,
Gdy Cię daremnie wyczekiwać muszę,
Zniszcz ciało, weźmij369 do nieba mą duszę!
Ty, któraś pociech nieprzebranym zdrojem,
Wiesz, że me serce zawsze było Twojem...
I łaski Twojej doświadczałem tyle...
Gdy ledwie przeszły pierwsze życia chwile,
Kiedy zaledwie świadomy, że żyłem,
Z Twej boskiej piersi pokarm święty piłem.
Schodziłaś do mnie często, że nie zliczę...
Jam jako dziecko patrzył w Twe oblicze...
Jezusek drobne mi podawał dłonie,
Tyś się chyliła w złocistej koronie
I uśmiechnięta... Chwilo nieprześniona!
Czemuś minęła, a serce nie kona?
Minęła, przeszła, chwila pociech boska...
U mego łoża siada czarna troska,
Dawnom nie przeżył370 jaśniejszej godziny...
Czyliż tak wielkie są moje przewiny?
Z dziecięcą wiarą całuję Twe szaty...
Obudź mnie z życia, unieś w inne światy!
Mówią, że jeno dziecięce oczęta
Mogą w Twe lica patrzyć Matko Święta...
Przeto mnie dzieckiem uczyń, weź na łono!
Niech Cię obaczę cudną, uśmiechnioną371,
Niechaj Cię znowu szczęsny odzobaczę...
Zlituj się Matko, bo duch we mnie płacze!